Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MÓJ TORUŃ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MÓJ TORUŃ. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 grudnia 2015

Restauracja & Kawiarnia SZEROKA 9 w Toruniu

Poszukiwałam fajnej kawiarni w Toruniu na spotkanie z przyjaciółką. Szukałam w internecie, pytałam znajomych. Wybrałam Restaurację & Kawiarnię Szeroka 9. Znów kilka miesięcy nie byłam tak konkretnie, w celach rekreacyjnych na naszej toruńskiej ul. Szerokiej.

środa, 18 listopada 2015

Toruński LOFT 79 na słodko

Kiedy ostatnio byłam w Loft79 na śniadaniu, był początek 2015 roku. Styczeń. Pyszne śniadanie z herbatą, miłe przedpołudnie na chwilę rozmyślań. Nie mogłam nie podzielić się wtedy swoim pozytywnym wrażeniem z pobytu w tej toruńskiej klimatycznej restauracji na blogu. Dla tych, którzy tego wpisu nie znają, proszę, kliknijcie TU.

Okazało się, że wtedy wiele osób na Facebooku dołączyło się do mojej opinii o tym miejscu. A panuje w nim wyjątkowy klimat. Czuje się tu nowoczesność, przestrzeń, ale jednocześnie ciepło i styl. Fajne ustawienie stolików w poziomych rzędach sprawia, że można nie tylko cieszyć się konwersacją we własnym gronie, ale też rzucić okiem na dużą salę i interesujących ludzi, którzy tu  przychodzą. 

W dodatku, jak zgodnie orzekłyśmy ostatnio z Kasią, z którą spotkałyśmy się tu na kawie i małym słodkim co nieco wraz z naszymi latoroślami - Emilką i Klaudusią, zawsze pięknie i ciekawie prezentują się tu dekoracje na niewielkich stolikach z kompozycjami kwiatowymi. Delikatne białe drobne goździki - takie były tego wieczoru.      

wtorek, 17 lutego 2015

LOFT79 - wyjątkowy klimat i smak w Toruniu

Czasami mam ochotę na odrobinę samotności. I dotyczy to także spożywania posiłku, wypicia kawy czy zjedzenia ciastka. Nie wiem, może jest to syndrom matki, która od czterech lat zwykle jest w tzw. wolnych chwilach "z dzieckiem na ręku", a może to jest po prostu normalne, że czasem człowiek chce sam poprzebywać we własnym towarzystwie z własnymi myślami - uporządkować emocje, spokojnie się nad czymś zastanowić, dać sobie chwilę oddechu. 

Na taką właśnie chwilę miałam ochotę w piątek - w piękny słoneczny dzień zimowy. Słońce na niebie, a jednocześnie szron na drzewach - cudny widok zza okna auta prowadzonego z energiczną muzyką na całą parę, bo czasem tak lubię. Nie jadłam tego dnia śniadania w domu, nie miałam na nie czasu przed odwiezieniem dziecka do przedszkola i ważnym spotkaniem. Dlatego pozwoliłam sobie na odrobinę przyjemności - śniadanie na mieście. A kiedy myślę "śniadanie na mieście", to myśl mam ostatnio tylko jedną - LOFT79. 

wtorek, 2 września 2014

Siła Kobiet w Hanza Cafe w Toruniu w klimacie karmienia piersią

Tak się porobiło ostatnio, że ciągle temat karmienia piersią krąży u mnie na blogu. Nic zresztą w tym dziwnego, bo matką karmiącą ciągle jestem i wspólnie z dziewczynami z Kwartalnika Laktacyjnego działamy na rzecz upowszechniania dobrej wiedzy na ten temat nie tylko wśród samych mam. 

25 sierpnia miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu organizowanym w kawiarni Hanza Cafe w Toruniu pod hasłem Siła Kobiet. Na zaproszenie prowadzących: Asi Ruteckiej i Beaty Young postanowiłam krótko i esencjonalnie opowiedzieć o tym, jak można dzięki dobrym relacjom z innymi zaangażowanymi kobietami działać na odległość - przez internet we wspólnej sprawie. Oto jeden ze slajdów mojej prezentacji, która była tłem do tego, co samo napływało mi do ust.



piątek, 29 sierpnia 2014

Be Happy Vinti w Happy Mum - sesja miejska mamy karmiącej

Karmienie dziecka piersią determinuje pewne wybory w kwestii doboru garderoby. Wiem o tym z własnego doświadczenia, obserwuję też i rozmawiam z innymi mamami o tym, jak dobierają swoje ubrania, by czuć się komfortowo. 

Właśnie napisałam felieton modowy poświęcony tej kwestii, który ukaże się w trzecim numerze Kwartalnika Laktacyjnego, postanowiłam sprawdzić jak ubrania Happy Mum - znanej i lubianej polskiej marki odzieżowej dla kobiet w ciąży, karmiących piersią, ale także aktywnych zawodowo i towarzysko kobiet sprawdzają się w różnych stylizacjach. I to jest sesja vol.2 we współpracy z kolejnym zdolnym fotografem Krzysztofem.

środa, 20 sierpnia 2014

BURGER M.E.N. - Toruńskie Zakamarki

Książnica Miejska, akademiki na Słowackiego - te rejony Torunia zna prawie każdy student w naszym mieście. Z naciskiem na słowo każdy. Słowo prawie wahałam się czy nie pominąć :) Tu znajdziecie fajną burgerownię - BURGER M.E.N. się nazywa. Totalny luzik, prosto, nowocześnie, ale też schludnie i przytulnie - nawet na wizytę z dzieckiem, a zabłądziłam tam dziś z Klaudusią, wpadła też jakaś babcia z wnuczkami.  

wtorek, 5 sierpnia 2014

Toruńskie zakamarki - Moose Cafe

Rynek Nowomiejski w Toruniu. STOP. Niskie białe plastikowe leżaki na zielonej trawce. STOP. Przestronne jasne wnętrze widoczne przez duże okna. STOP. Smoothie, lemoniady, coś na słodko, coś na słono. STOP. Kawa. STOP. Free internet. STOP. Moose Cafe w Toruniu. Wpadłam tam dziś na trzy minuty. STOP. Wypiłam pyszną arbuzową lemoniadę, którą zabrałam ze sobą na wynos. STOP. Robi wraż. STOP. Szykują się tam ciekawe akcje. STOP. 


wtorek, 29 lipca 2014

Toruńskie zakamarki - hotel 1231

Dziś podejrzany w najbardziej kolorowej odsłonie przez szparę w starym murze - urokliwy toruński Hotel 1231. Ów mieści się w odrestaurowanym XIII-wiecznym Starym Młynie, położonym w pobliżu ruin toruńskiego Zamku Krzyżackiego, którego częścią jest opisywane wczoraj przeze mnie Gdanisko. 

Obok obiektu, a częściowo także pod nim przepływa Struga Toruńska. Stylowy wystrój wnętrz i jedyne w swoim rodzaju otoczenie, wkomponowane w zabytkową zabudowę miasta, nadają mu niepowtarzalny klimat. Hotel wraz z restauracją jest miejscem chętnie wybieranym na spotkania biznesowe czy kameralne przyjęcia weselne. Według mnie, pięknie łączy się w nim przeszłość z teraźniejszością - spójrzcie chociażby na te kolorowe okiennice, czy stylowe fotele w kratę...

poniedziałek, 28 lipca 2014

Toruńskie zakamarki - Gdanisko

Przechadzałam się ostatnio po Toruniu z aparatem, robiłam zdjęcia do monografii historycznej męża. Pomyślałam, że wrzucę Wam w tym tygodniu parę obrazków z klimatycznych toruńskich zakamarków. Dzisiaj pierwszy z nich.

Pokrzyżackie Gdanisko, czyli wieża ustępowa - znacie? Razem z podobnymi wieżami w Malborku i Kwidzynie - to największe historyczne toalety świata. Nieznane są tak dokładnie ani geneza tego typu budynków, ani też powody ich monumentalności. Nie wiadomo też do końca, jaka jest etymologia nazwy, ale prezentują się imponująco.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Odważna, energiczna, ciekawa świata, uzdolniona - Klaudia Róża

Taka jest nasza Córka! Nie da się jej określić innymi słowami. Ona nie cofa się przed niczym, a wprost przeciwnie - sama wiele inicjuje. To ona sama siada, by pobrzdąkać w domu na pianinie, na razie tylko z własnej inwencji, ale wcale o dziwo nie bolą od tego uszy. To ona tańczy, wymyślając swoje figury - całkiem sensowne i w odpowiednim rytmie melodii - gdy tylko dobiega skądś jakaś muzyka. Przez co ponownie musiała zacząć uczęszczać na tańce do Jagielski Dance. Jej konsekwentna dziecięca siła przekonywania była niezłomna. To ona z zapałem rysuje elementy małe i duże, tworzy obrazy, historie z pomocą kredek. 

To ona dziś na otwarciu hali sportowo-widowiskowej w Toruniu przy ulicy Bema, zjeżdżała z najwyższych zjeżdżalni. To ona przebrała się w strój strażaka i zaliczyła cały tor przeszkód. To ona postanowiła z pełnym swoim dziecięcym przekonaniem, że wsiada do maszyny podobnej do symulatora lotów samolotowych, by kręcić się bez lęku do góry nogami i na boki. Dostała za to oklaski od publiczności, która nie wierzyła, że 3,5-latka może tak pewnie i konsekwentnie zrealizować swój cel, odstawszy zresztą wcześniej swoje w dość długaśnej kolejce. 


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Święto Muzyki w Toruniu

W sobotę było zimno, co chwilę siąpił deszcz, pogodowo przyjemnie. Mimo tej niesprzyjającej aury, wraz z rodziną, która nas w sobotę odwiedziła, wybraliśmy się na Święto Muzyki w Toruniu.

W pierwszy dzień lata, czyli 21 czerwca na całym świecie organizuje się imprezy, które pozwalają tego dnia zarówno amatorskim jak i zawodowym muzykom pokazać i posłuchać publiczności w otwartej przestrzeni miejskiej.  Muzyki można było posłuchać, wybierając się na lody do Lenkiewicza czy przechadzając się po Szerokiej. Na Nowym Rynku zimną atmosferę starali się przełamać tancerze, zachęcając w rytm kubańskich rytmów do tańca. Przez pogodę nasz spacer był krótki. Szkoda, bo i Klaudia po tygodniu chorowania na szkarlatynę chętnie więcej czasu spędziłaby poza domem. Kilka migawek z toruńskiego spaceru w muzyczny pierwszy dzień lata jednak zarejestrowałam. 

środa, 9 kwietnia 2014

Mission ToRun - skąd, dlaczego, po co...

Najlepsze rzeczy powstają poza strefą komfortu - przeczytałam ostatnio u Riennahery. Hmmm - pomyślałam, w pierwszej chwili - tak, zgadzam się. W mgnieniu oka naszła mnie jednak myśl doprecyzowująca poprzednią, że... komfort ma dla mnie wiele znaczeń.  

Bo czasem paradoksalnie komfort, to brak komfortu - jak wtedy, gdy wybijasz się świadomie z pewnych ram i wychodzisz poza. Otwierasz się na idee, ludzi, szeroko pojęte nowe jak... dziecko. I tak jest np. z Mission ToRun - obiecałam, że napiszę więcej. Stworzyć sobie samemu możliwość myślenia niestandardowego - to dla mnie właśnie największy komfort, choć nie jedyny, który cenię. Oj, wydaje mi się, że ten temat jeszcze rozwinę.


Mission ToRun to nieformalna, otwarta społeczność, do której w każdej chwili może wstąpić każdy, kto interesuje się przedsiębiorczością, biznesem i nowoczesnym modelem przedsięwzięć typu start-up.

Wyjaśnijmy, że start-up'y są teraz często zawiązywane i najczęściej słowo to jest używane w stosunku do przedsięwzięć związanych z nowymi technologiami. I tak, zbiera się grupka osób, które chcą utworzyć np. aplikację na urządzenia mobilne. Jest w ich gronie grafik, programista i specjalista np. od marketingu. Nie wiedzą, czy ich pomysł ma szansę na powodzenie, więc nie zaczynają od założenia firmy i składek ZUS itp., najpierw pracują, szukają odbiorców, inwestora - to ich faza start-up'u.  Tak samo może być np. z jakąś krawcową - jej start-up to maszyna w domu i drobne zamówienia od sąsiadek. Zawsze może zdecydować, żeby z poziomu start-up'u przejść na następny poziom.Ten klucz do zrozumienia idei start-up'u wyjaśniła mi Beata Romańska z Hanza Cafe (poznaliście ją w poprzednim poście na moim blogu), która pasjonuje się tą tematyką i wiedzę przekuwa w czyn w swojej kawiarni.

Mission ToRun jest inspirowane modelem spotkań typu Open Coffee. To idea spotkań zapoczątkowana w Boulder w USA. W tym mieście znajduje się wiele przedsiębiorstw branży high-tech oraz branż inżynierii i przemysłu kosmicznego. Boulder jest częścią zespołu miejskiego miasta Denver. To też duży ośrodek naukowy. Zlokalizowana jest tu główna filia Uniwersytetu Kolorado. - Nic dziwnego, że wymiana myśli, idei i ciekawych rozwiązań oraz szukanie nowych ścieżek rozwoju, koncentruje się nie tylko na uniwersytecie, ale także poza nim, w znacznie luźniejszej atmosferze kawiarenek w stylu Open, jak np. Boulder Coffee Company. 

Spotkania toruńskie Mission ToRun z tej idei właśnie zaczerpnęły inspirację. To świetna okazja do nawiązania nowych kontaktów, wymiany doświadczeń i pomysłów! Promowanie działalności biznesowej w Toruniu, edukowanie, a także motywowanie Torunian do zakładania firm, bycia kreatywnym i otwartym - oto podstawowy cel Mission ToRun. 

Zaś sama kawiarnia Hanza Cafe w Toruniu przy ulicy Piekary 28, to intrygujący zlepek wielu inspiracji: Google Campus w Londynie, Cafe Draże w Toruniu, której to kawiarenki już nie ma niestety czy St Oberholz w Berlinie. Cel Hanza Cafe, w której odbywają się spotkania Mission ToRun jest taki, aby to miejsce tętniło życiem jak dawniej Jonathan's Coffee House w Londynie, gdzie spotykali się kupcy, którzy zapoczątkowali obecnie funkcjonujące giełdy - stąd też nazwa Hanza, gdzie spotykają się ludzie, idee, nowe technologie ale i tradycje, a nade wszystko pozytywne wibracje!

niedziela, 6 kwietnia 2014

Toruń dla każdego jest inny

Każdy nosi w sobie swoją historię, swoje miejsca, z którymi ma skojarzenia, wspomnienia, tęsknoty, sentyment - wśród moich miłych skojarzeń jest Toruń. 

Choć w nim nie mieszkam, to od lat pracuję i bywam codziennie. Nie znam wielu miejsc, które znają inni, ale też inni nie wiedzą o tym, jakie ja przechowuję wspomnienia z Torunia na przestrzeni ponad dwudziestu lat. Na dobre zauroczyłam się sympatyczną atmosferą tego miasta wraz z rozpoczęciem studiów, ale już w czasach szkoły podstawowej i liceum było kilka momentów, które z pewnością spowodowały, że w taki, a nie inny sposób "czuję" dla siebie to miasto. 

Fajnie, że nastał taki czas, że można za pośrednictwem bloga, fejsa czy instagrama dzielić się tym, co człowiekowi aktualnie w duszy gra. Boooo, zaiste - ważne jest to co było i co nas czeka istotne także jest, ale tu i teraz chce się czuć pozytywną energię i wymieniać ją z innymi.

A dziś? Dzisiaj znowu byłam na kawie w Hanza Cafe, tym razem na przekładanym co najmniej kilka razy spotkaniu z koleżankami wraz z naszymi małymi pociechami. 

Jestem czasami monotematyczna, zafiksowana, sfokusowana i zapatrzona w coś, co czuję przez skórę, że jest... pozytywne. A z tym miejscem, do którego przez instagramowy przypadek wpadłam, takie właśnie czuję, że jest. I nie umiem tak do końca tego określić słowami, więc pozwólcie, że jakoś specjalnie nie będę doprecyzowywać. 

Zamówiłam dziś w Hanza Cafe kawę o nazwie Bonbon z magicznym syropem i ciastko o wdzięcznej nazwie Domino. A na to ciacho wybierała się cały tydzień Klaudusia, która odliczała dni, aby zawitać do pani Beaty.


Beata powiedziała mi, że w swojej kawiarni stawia niezmiennie na promowanie tradycyjnych wypieków, bez jakichkolwiek konserwantów. Dzielnie opiera się licznym propozycjom ciast mrożonych z naprawdę długim terminem ważności. Chociaż nadwyżką musi czasami obdarować rodzinę, to postanowiła być wierna swojej filozofii w imię smaku i zdrowia. Wierzy, że klienci to docenią. 

 
Jeśli chodzi o kawę, którą można się delektować w Hanza Cafe, to stara się, aby w ofercie były wszystkie znane powszechnie kawy. W tej chwili bazuje na włoskim i amerykańskim stylu parzenia kawy (wszystko na bazie espresso), ale wciąż eksperymentuje i szuka alternatyw. Urozmaica smaki - czekolada na gorąco After Eight czy Bounty, a także mój dzisiejszy smakołyk kawa Bonbon. 


Beacie zależy na szerzeniu kultury picia kawy i znajomości tematu. Ma jeszcze jedno dobre, według mnie, postanowienie. Zależy jej na utrzymaniu aktualnych cen, by mieszkańców stać było na wypicie małej czarnej, żeby bariści nie musieli na filiżankę wonnego naparu pracować godzinę. 

Beata działa także w pewnej ciekawej inicjatywie MISSION ToRun, a jej kawiarnia w stylu OPEN CAFE jest miejscem chętnie odwiedzanym m.in. przez miłośników nowych technologii. O tej sferze działalności kawiarenki, którą już teraz polecam po moich trzech tutaj wizytach zapalonym networkingowcom, zapewne niechybnie wspomnę, kiedy wpadnę tu na jedno z kolejnych cyklicznych otwartych spotkań szkoleniowych.


A teraz kilka moich sobotnich, kwietniowych pocztówek z toruńskiej starówki. To zaledwie przedsmak, bo obudziły się we mnie jakieś poplątane wspomnienia, które rodzą refleksje z Toruniem w tle. 

piątek, 4 kwietnia 2014

Poznajmy się na instagramie

Czy tytuł posta zabrzmiał Wam trochę jak hasło reklamowe portalu randkowego? 

Co jakiś czas zdarza mi się wymieniać poglądy ze znajomymi, którzy nie są specjalnymi fanami aktywności w social mediach. Niektórzy z nich są tam, aktywizują się co jakiś czas, ale generalnie nie są zwolennikami nawiązywania bliższych kontaktów przez np. Facebooka. Wyznają tradycyjne poglądy, przyznam, że równie słuszne - iż ze znajomymi najlepiej spotkać się w tzw. realu. Nie kwestionuję, a nawet jestem ZA, jeśli... mogłabym faktycznie poznać tych samych ludzi w tymże realu, a wiem, że takiej możliwości nie miałabym i żałowałabym baaaaardzo, bo większość z tych znajomości jest niezwykle trwałych. Są i krótsze i mniej intensywne, ale bardzo ciekawe i inspirujące w codziennym życiu.

Z wieloma osobami znamy się wirtualnie długo. Ta znajomość netowa idzie już w lata całe - absolutnie jest bardzo ważną cząstką mojego życia. Nie dam się przekonać, że mniej ważną niż ta, którą można zawrzeć oko w oko. Tym bardziej, że często okazuje się tak silna, że prędzej czy później dochodzi faktycznie do spotkania bliskich sobie dusz poza komputerami, no oczywiście na jakiejś kawie jak z poznaną tylko i wyłącznie przez instagram uroczą ekipą z kawiarni Hanza Cafe w Toruniu. Czy przy okazji jakiegoś szczególnego wydarzenia - jak chociażby szkolenie prowadzone przez Tomka Tomczyka vel Kominka. Dotąd nie spotkałyśmy się jeszcze z moją bratnią duszą Agatą vel Hafiją, z którą w ogólności się zwykle zgadzamy, ale często się spieramy i to chyba umacnia naszą znajomość jak dotąd od ponad trzech lat - internetową. A niechybnie na pewno prędzej czy później padniemy sobie w ramiona.

Z perspektywy półrocznej obecności na instagramie, stwierdzam, że to jest świetne medium. Dla mnie szczególnie, bo lubię sama jak ktoś do mnie "przemawia" ciekawym symbolicznym obrazem, nawet jeśli to kolejne spaghetti na talerzu, bułka z masłem czy outfit. Specyfika instagrama jest taka, że opiera się na duuuużej spontaniczności. A ta spontaniczność pozwala ludziom być prawdziwymi, a nie wystudiowanymi. A nawet jeśli coś jest wyreżyserowane, to... to też dużo mi mówi o danej sobie i sprawia, czy ciągle mnie interesuje czy z czasem już mniej. 

Nie wkurzam się na tzw. spam, jakby ktoś określił powiedzmy wykraczającą poza powszechnie uznawane za przyzwoite optimum wrzucanie fotek. Może dlatego, że lubię z takiej perspektywy obserwować ludzi, a przecież, kiedy zaczynam kogoś obserwować, to mój wybór, że aktywność tej osoby przesuwa się na mojej instagramowej tablicy. To mój wybór, że obserwuję setki instagramowych kont, zawsze jeśli kogoś zdarzy mi się "znielubić" mogę przecież odlajkować.  

I to właśnie dzięki m. in. nakręcającym się inspiracjom w "netowym soszialu", spotykamy się w najbliższą sobotę z koleżankami z tzw. "realu" na kawie w Hanza Cafe.    

poniedziałek, 31 marca 2014

Nikon 3200 w praktyce

Pierwszy raz miałam w rękach naszą nową lustrzankę NIKON 3200. 
Nie doczytałam jeszcze instrukcji do końca, ujęcia mam przećwiczone na smartfonie i kieszonkowym, automatycznym także Nikonie Coolpix. Coś tam chyba mi się udało niechcący-chcący, bo mi się podoba, ale tak dużo w tym przypadku, że jeszcze nie wiem o co kaman z tym sprzętem. Jednak, gdy jest werwa, musi się udać pójść do przodu! Oto i kawałeczek Torunia i Klaudusi w moim nowym obiektywie.  

niedziela, 30 marca 2014

Latte Macchiato, Americano i nowe technologie w Hanza Cafe...

... dużo ciepła, humoru i otwartości, duch nowoczesności, szczypta kosmopolityzmu i prawdziwie toruński klimat, w dodatku tak blisko mojego Collegium Maius, z którym tyle mam sentymentalnych wspomnień.  

Musiałam to wymienić jednym tchem i tego tchu na dziś wystarczy mi na wrzucenie dużej ilości zdjęć, które zaczęły się właśnie w kawiarni Hanza Cafe, a potem zrobiłyśmy sobie z Klaudusią spacer w pełnym wiosennym słońcu, podziwiając magnolie, wąchając tulipany i yyyy - zrywając stokrotki. Chwilo trwaj, a na dłuższe teksty przyjdzie czas później. To był taki fajny ekspresowy reset!