Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJE FOTKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJE FOTKI. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Moja sesja portretowa z Agnieszka Mądra Fotografia

Autorką mojej sesji portretowej vol.1 jest pani Agnieszka Mądra - utalentowana osoba, a przy tym mama dwójki maluchów, która realizuje sesje zdjęciowe zarówno w swoim domowym studio, jak i w plenerze. Do tej pory fotografowała głównie dzieci i ich rodziców, ale także mamy w ciąży. Kolejnym krokiem mają być sesje ślubne. 

Nie znałyśmy się wcześniej, poznałyśmy się dopiero na studyjnej sesji. Rozmawiałyśmy i bawiłyśmy się przy tym świetnie do tego stopnia, że nie mogłyśmy się doczekać efektów. To jedno zdjęcie, które wrzuciłam niedawno na fejsa, spodobało mi się wyjątkowo. Potwierdziły to przemiłe lajki znajomych, bo faktycznie został uchwycony tu mój najlepszy profil. To jest zdjęcie, o które mi chodziło. Mogę nieskromnie powiedzieć, że i ja sama sobie się na nim podobam :)

sobota, 23 sierpnia 2014

Hello Hel & Bałtyk PL

Kiedy jedziemy nad polskie morze, to zwykle jest to Hel albo Sopot - no nic odkrywczego, wiem, ale to jedno z całkiem przyjemnych naszych przyzwyczajeń. Nie załapaliśmy się na piękną pogodę tego lata, która już minęła - trudno. W końcu do wycieczki nad morze dorosła nasza rezolutna dziewczynka, która w drodze była już całkiem fajnym kompanem do rozmowy. Buzia jej się nie zamykała, ale nie z powodu fochów, tylko wrażeń. 

Nie zamoczyliśmy nogi w Bałtyku, ale uskuteczniliśmy trochę harców na piasku. Zrobiliśmy też sobie małą frajdę z piknikiem nad zatoką. Dodatkowych wrażeń dostarczyli Klaudii panowie wyławiający sieci z rybami.

niedziela, 30 marca 2014

Latte Macchiato, Americano i nowe technologie w Hanza Cafe...

... dużo ciepła, humoru i otwartości, duch nowoczesności, szczypta kosmopolityzmu i prawdziwie toruński klimat, w dodatku tak blisko mojego Collegium Maius, z którym tyle mam sentymentalnych wspomnień.  

Musiałam to wymienić jednym tchem i tego tchu na dziś wystarczy mi na wrzucenie dużej ilości zdjęć, które zaczęły się właśnie w kawiarni Hanza Cafe, a potem zrobiłyśmy sobie z Klaudusią spacer w pełnym wiosennym słońcu, podziwiając magnolie, wąchając tulipany i yyyy - zrywając stokrotki. Chwilo trwaj, a na dłuższe teksty przyjdzie czas później. To był taki fajny ekspresowy reset!



Recenzja książki BLOGER Tomka Tomczyka, która znowu typową recenzją nie jest

Ok, w końcu podzielę się swoją opinią na temat książek Tomka Tomczyka vel Kominka na chłodno - dzisiaj pierwsza pt. BLOGER. Dojrzałam do tego, bo w końcu sama wiem, co tak naprawdę lubię w blogowaniu. Etap stricte pamiętnikarski mam już dawno za sobą. Terapeutyczny (bo blog zaiste swoistą autoterapią dla duszy jest) ciągle i zawsze będzie aktualny, ale nie jedyny i dominujący.


Teraz jest czas, kiedy tak naprawdę zaczyna mnie kręcić współpraca. Poznałam już siebie i wiem, że uwielbiam czuć fajny kontekst, gdy ktoś lub coś zbliża się, przeplata lub wprost pasuje do mnie lub też na odwrót uzmysławia mi moją odmienność. Mierzenie się z czymś od zera, od mojego z tym kimś lub czymś początku - jest moją prywatną mini historią, jedną z tych, z których potem składa się moje życie. A życie blogowe jest jego częścią - tego w realu.

Wczoraj byłam w przemiłej kawiarni toruńskiej Hanza Cafe na luźnym spotkaniu szkoleniowym z obsługi androidów i tworzenia własnych autorskich aplikacji. Akurat nie miałam smartfona z systemem android, a tablet, na którym mogłabym podziałać, obsługiwała moja trzyletnia Klaudusia, która była tam razem ze mną. Nic nie szkodzi, bo choć nie poćwiczyłam, coś tam teoretycznego na ten temat jednak łyknęłam wraz z łykiem smacznej kawy. A co fajniejsze jeszcze - poznałam kilku nowych ludzi w spontanicznej sytuacji, w kawiarni, z którą zamierzam zaprzyjaźnić się na dłużej. Ale o tym w osobnym poście.


Zamiast typowej recenzji, książka pt. BLOGER Tomka Tomczyka w kilku moich ulubionych cytatach...


Największą wartością tej książki Kominka jest to, że ja mu wierzę. Ale nie fanatycznie, nie,nie - tak naprawdę! Nawet jeżeli jakieś drobne szczegóły zmyślił, podkoloryzował, czy podkręcił - nie wiem, nie sądzę, ale może..., jak dobry scenarzysta, reżyser czy pisarz, to wybaczam mu - bo jest w tym artystą. Bo da się lubić za swoje historie. 

cyt. 
"Patrzę w lustro, widzę kombajn
Czy bloger jest tylko blogerem? 
(...) Musi być po trosze fotografem, kamerzystą, musi umieć się wypowiadać, coraz częściej także przed kamerami, znać się na funkcjonowaniu serwisów społecznościowych, umieć zapanować nad czytelnikami, a jakby tego było mało, musi też wiedzieć, jak nie dać się okraść reklamodawcom, jak negocjować i jakie umowy podpisywać. Człowiek orkiestra. Ja wolę określenie kombajn."

 cyt.
"Ja bloger, ty już nie bloger
A kto to jest ten cały bloger?
(...) Dajmy spokój tym definicjom. Z blogiem jest jak z miłością. Znajdziesz tysiąc baranów, którzy będą mówili ci, czym jest, a czym nie jest. Jeżeli powiesz takiemu, że kochasz  kobietę, którą widziałeś raz w życiu, przez trzy sekundy, z całą pewnością usłyszysz, że to na pewno nie jest miłość. A niby dlaczego? Jeśli miłość nie ma stałej definicji, to wedle twojej miłością może być wszystko, co tak nazwiesz. Nawet jeżeli będzie to miłość do dmuchanej lalki. Tak samo jest z twoim blogiem. Jeśli Ty nazywasz go blogiem, z całą pewnością on nim jest i żaden Kominek nie powie Ci, że się mylisz, bo wyjdzie na głupka.
(...) Dla mnie blog to strona pisana w pierwszej osobie, kreująca subiektywne opinie." 

cyt. 
"Miej odwagę zaprezentować od czasu do czasu swoim czytelnikom coś innego, a nuż okaże się, że to właśnie to, czego oczekiwali?"

cyt.
"Nawet jeśli prowadzisz swojego bloga od lat, to dopóki nie będziesz miał miliona czytelników i miliona na koncie - nie będzie za późno. Ty nie jesteś coca-colą, żeby trzymać się jednej nazwy."

 cyt.
"Dobry bloger jest dobrym dilerem. Najczęściej sprzedaje czytelnikom dobry towar. Może być w nim trochę literówek, może być nieco chaotyczny, ale widząc intrygujący tytuł, zachęcający do kliknięcia lead i interesującą fotkę, nigdy nie pomyślisz, że jesteś na jakimś amatorskim blogu. Im bardziej dopieścisz swój tekst, tym bardziej czytelnicy będą cię szanowali. Żebyś tylko nie zapomniał o regularnym dawaniu papu." 

cyt. 
"Panie bloger, cho no pan do mnie.
Czy sprzedawać swoje teksty innym serwisom?"

 cyt. 
"Ilona Patro (blogosfera.com)
Pamiętaj, że bloger to nie tylko blog - to jest osobowość, to są miejsca, w których bloger buduje swoją osobowość. 
Buduj zatem osobowość blogowej marki równie silnie poza blogiem. (...) Pokaż, że za blogiem kryje się żywa osoba i osobowość."  

cyt. 
"Nie wątpię, że wiele razy intuicja mnie zawiodła, ale miałem poczucie, że wszystko, co zrobiłem, było zgodne z moim sumieniem i przekonaniami." 

poniedziałek, 16 września 2013

Pałac Romantyczny w Turznie - historia, klimat, romantyczne wspomnienia...

... i uroczy plan sesji zdjęciowej mojej pierwszej autorskiej kolekcji FASHION VINTI'S! Lubię się cieszyć tym co robię, bez względu na to, czy są to rzeczy małe, średnie czy większe. Mam swoją miarę wartości, także szczęścia i to, co stało się wspaniałym przypadkiem cudownych okoliczności przyrody, pogody, ćwiczeń fotograficznych i mojej osobistej inwencji w tym jednym sierpniowym dniu -  na długo jeszcze napawać mnie będzie optymizmem. Bo to co wydarzyło się dzięki fajnemu zbiegowi pozytywnych zdarzeń - w rzeczywistości konsekwencją moich życiowych wyborów jest... Tego, że tu, do tej miejscowości, w której mieszkam przybyłam, zakochałam się i zostałam na lat już prawie dwadzieścia. 

Tak, to w tym pałacu, który kiedyś był szkołą spotkały mnie najprzyjemniejsze w życiu romantyczne chwile, rozmowy, spojrzenia i cała lawina kolejnych uniesień. To fascynująca historia tego miejsca i okolicy, wspólna pasja odkrywania ciekawego "starego" i wspólnego tworzenia "nowego" połączyła tutaj dwie dusze na wiele kolejnych lat. Uważam ten fakt za kluczowy w swoim życiu i nazywam go szczęściem. 

O sesji zdjęciowej w tym cudownym plenerze Pałacu Romantycznego w Turznie myślałam już wtedy, gdy wokół budynku stały jeszcze rusztowania, a zameczek w parku, który dziś służy za uroczą kaplicą do udzielania kościelnych ślubów, był jeszcze ruiną, przypominającą jedynie mgliście dawną świetność tego obiektu. 

Minęło kilka lat, a we mnie myśl kiełkowała wciąż mocniej i mocniej. W końcu "pączkująca" idea natrafiła na świetną inspirację - serię kosmetyków Eva Natura Gemmotherapy, o której więcej m.in. TU i... w twórczym, koleżeńskim porywie wspólnej inicjatywy powstały moje sukienki, urzeczywistnione razem z Marylą W i zdjęcia w wykonaniu Izabelu. 

Tak, jestem lokalną patriotką! Mówię to często, bo dumą napawa mnie fakt, że w mojej niedużej stosunkowo miejscowości pod Toruniem jest tak pięknie, dzięki obecnym właścicielom funkcjonujący obiekt o znaczeniu historycznym, o frapującej historii, o której nie raz jeszcze tutaj będę wspominać. 

Dość powiedzieć na początek, że dwukrotnie w naszym Turznie jako nastoletni utalentowany młodzieniec był tu Fryderyk Chopin. Jego symboliczny pomnik znajduje się w parku przed pałacem. Z losami jednej z rodzin z okolicznych wiosek związana jest historia miłości Chopina do Marii Wodzińskiej. Wspomnę o tym przy jednej z najbliższych okazji, bo będzie ku temu przyczyna...   

Dziś dzielę się z Wami ostatnią porcją kompozycji fotek z sesji zdjęciowej mojej kolekcji sukienek, inspirowanej Eva Natura Gemmotherapy. Już niedługo planuję kolejną odsłonę. Przede wszystkim zaś zapraszam do odwiedzenia strony Pałacu Romantycznego w Turznie, jego profilu na FB, a w wolnej chwili koniecznie wpadnijcie na rodzinny obiad, romantyczną kolację lub ... "afrodyzjakowy" deser, może też skusicie się na nocleg i SPAtrakcje :) Szczegóły znajdziecie tu: www.palac-romantyczny.com.





    

poniedziałek, 9 września 2013

Inspirująca Eva Natura Gemmotherapy - moja recenzja

Zaczyna się cudowna piękna, złota, jeszcze mooocno kolorowa jesień. W moim ogrodzie jeszcze kwitną róże, u sąsiadów dojrzewają winogrona, a ja dziś za chwil kilka zabieram się za pieczenie ciasta ze śliwkami. Chcę dziś, w ten piękny, słoneczny, gorący wrześniowy dzień podzielić się z Wami esencją moich wrażeń ze stosowania kosmetyków do pielęgnacji twarzy marki Eva Natura Gemmotherapy - tak zaczęłam pisać w piątek, kończę dziś nad ranem, bo nie sposób ująć swoich refleksji w słów kilka, będzie ich trochę więcej...


Jak już nie raz wspominałam, marka Eva Natura obdarowała mnie kosmetykami z najnowszej swojej serii w nadziei, że filozofia serii Gemmotherapy spotka się w jakimś punkcie z moją własną filozofią pielęgnacji, urody, życia i myślenia. Mogłam zrobić z nią co chciałam i czułam oraz jaką będę miała z niej przyjemność. I tak zrobiłam - a pozostawienie mi wolności na własne wybory i samodzielne tworzenie to dla mnie atut największy w każdej współpracy i w życiu tak w ogóle! 

Wiele moich myśli krąży od baaardzo długiego czasu wokół mody, zatem pierwsza myśl była taka, aby podzielić się z Wami informacją o tych kosmetykach - wizualnie, za pomocą obrazu. Bo muszę powiedzieć, że kolorystyka i "dizajn" opakowań produktów zrobiły na mnie świetne wrażenie. 

Soczyste, zdecydowane kolory dla wyróżnienia trzech linii przeznaczonych dla poszczególnych grup wiekowych w połączeniu z bielą. Subtelne czcionki napisów, a także kształt butelek i słoiczków - ... poruszyły moją wyobraźnię i... tak zrodziła się myśl o urzeczywistnieniu mojego osobistego marzenia na przygotowanie kolekcji ubrań, zainspirowanej serią Eva Natura Gemmotherapy Bio Regeneracja 40+. Jak powstały sukienki dla mnie i mojej córeczki Klaudusi, opowiedziałam już więcej tu. Kto jest autorem tych pięknych zdjęć z nami w roli głównej, czyli Izabelu, pisałam tu i tu. A o tym, dlaczego sesja zdjęciowa dla debiutu mojej kolekcji odbyła się w cudownym pałacu i uroczym parku romantycznym w Turznie, napiszę następnym razem. Dziś będzie więcej o inspirujących kosmetykach...   

Oto i moje FASHION VINTI'S zainspirowane Eva Natura Gemmotherapy - dwie sukienki dla mamy i córki, według mnie, w najmodniejszym trendzie sezonu 2013/2014 NEOROMANTICO floral&BB.

Filozofię opracowania receptur dla tych kosmetyków sprawdziłam na własnej skórze, a mam cerę suchą. Pamiętam, że nawet jako dziecko zaraz po umyciu twarzy musiałam od razu używać kremu, bo inaczej czułam bardzo nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Nawilżenie skóry to zatem u mnie podstawa nie tylko dla jej dobrej kondycji, ale i pozytywnego samopoczucia na cały dzień lub noc :))) Bo zacznę od tego, że jako pierwszy skończył mi się krem najbardziej intensywny w swoim działaniu, przeznaczony właśnie do mojej cery w wieku 40+, dojrzałej, do stosowania na noc, przeciwzmarszczkowy.     

Filozofia linii Gemmotherapy to pielęgnacja skóry z udziałem najcenniejszych części roślin - pąków, w których zawarta jest czysta esencja życiodajnych składników aktywnych niezbędnych do dalszego wzrostu i rozwoju młodej rośliny. - To słowa producenta promującego tę linię, a ja sprawdzałam czy ta filozofia faktycznie mi odpowiada.

W serii 40+ dla zapewnienia pięknego wyglądu mojej cery dojrzałej stworzono krem na noc o działaniu przeciwzmarszczkowym i przeciwstarzeniowym, którego podstawę stanowi unikalny składnik - bardzo skoncentrowany Resveratrox. Pozyskuje się go ze szczepu winorośli z rejonu Bordeaux. Wzbogacony wyciągiem z pąków winorośli, stymuluje syntezę kolagenu, przedłuża żywotność komórek skóry oraz spowalnia procesy degradacji elastyny. To Resveratrox właśnie działa wygładzająco. Jego działanie połączone z przyjemnym delikatnym zmatowieniem skóry twarzy, poczułam podczas stosowania kremów z tej serii. Kosmetyki z serii Bio Regeneracja 40+ zawierają surowce pochodzenia naturalnego, bioaktywne Tetrapeptydy wpływające na odnowę komórek i Trokserutynę, dzięki której zarówno mleczko i kremy z serii 40+ mają kojące działanie dla wymagającej, często zmęczonej cery - takiej jak moja, która często znosi trudy totalnego niedospania nawet kilka nocy pod rząd. Żaden kosmetyk nie zastąpi snu, ale jeśli już ma zadziałać naprawczo, to jeśli skóra nie ma skłonności do nadzwyczajnych podrażnień - silny, esencjonalny i z efektem przyjemnej ulgi dla skóry. Eva Natura dała mi ten komfort - było odpowiednie nawilżenie, przyjemne wygładzenie i uczucie zmatowienia, które zwłaszcza przy kremie na dzień ma dla mnie ogromne znaczenie, bo mimo, że mam cerę suchą często moja skóra pod makijażem ma tendencję do błyszczenia się pod wpływem ciepła.

Efekt ten był i jest nadal - bo kosmetyków tych ciągle z chęcią używam - przyjemny zapach, kojarzący się mi  właśnie z winoroślą i dojrzałymi fioletowymi winogronami (a mam do nich szczególny sentyment z jedngo powodu, o którym osobno opowiem jeszcze) oraz ciekawy, trochę zaskakujący na pierwszy rzut oka - beżowy kolor kremów nawiązujący do naturalnych składników kosmetyków z tej serii... - polubiłam je! Także za świetną optymalną konsystencję i miły film na skórze, który pozostaje na dłużej jeszcze jakiś czas po ich wchłonięciu.

Bio Regeneracja 40+? Hmmm... coś o tym wiem, jaką najlepszą bio regeneracją dla kobiety jest ponowne zostanie mamą - zastrzyk nowych, samoistnie wydzielanych przez organizm dobroczynnych składników, jak np. oksytocyna, która sprawia, że czujemy się szczęśliwsze. Podobnie na skórę mojej twarzy działa  Resveratrox?! Możliwe, bo zdecydowanie lubię siebie w tym czasie, kiedy używam kosmetyków Eva Natura z jego dodatkiem. Momentami czuję się znów jak mała dziewczynka :))) Pozwalam, możecie mi pozazdrościć :)))) Taka sytuacja, takie małe kobiece przyjemności :)))

 


Trzy kremy do twarzy - na dzień, na noc i pod oczy plus mleczko do zmywania makijażu. To z pewnością niezbędne minimum, którego każdej prawdziwej kobiecie potrzeba do pielęgnacji twarzy codziennie. 

Jeśli chodzi o demakijaż, to muszę przyznać, że jestem raczej tradycjonalistką i faktycznie mleczko preferuję. Spróbowałam już nie raz też płynów dwufazowych do demakijażu i płynów micelarnych przeznaczonych zwłaszcza dla skóry wrażliwej, bo zwykle są one bardzo łagodne, jednak demakijaż mleczkiem jest dla mnie najprzyjemniejszy. Lubię ten rodzaj lekko kremowej konsystencji, która delikatnie rozpuszcza np. wodoodporny tusz z rzęs i już w tracie zmywania twarzy mleczkiem czuję takie przyjemne uczucie nawilżenia, choć to może tylko moje osobiste wrażenie...    



Aaaaaaale, czegoś  mi brakowało do mojego osobistego pielęgnacyjnego kompletu. Czego nie znalazłam w swojej serii 40+, dobrałam z serii "młodszych" :)) Baaa, chciałam też przekonać się jak działają, jak pachną (to lubię sprawdzać zawsze!), czym różnią się od tych dedykowanych dla kobiet takich jak ja. 

Na zmianę, zgodnie z nastrojem dnia i stopniem ogólnego zmęczenia decydowałam się na użycie albo swoich kremów 40+ albo tych z serii 30+ Ekspresja Młodości. To seria o składzie dobranym szczególnie pod kątem cery wrażliwej, dla kobiet żyjących intensywnie, ale z cerą podatną na różnego rodzaju podrażnienia. Delikatnie sączący się z kremu na dzień zapach chyba lilii, która oprócz wiodącego składnika esencji z pąków czarnej porzeczki, znajduje się w składzie tego kremu na dzień - daje mi do tej pory, bo nadal go używam, sporo przyjemności na początek dnia, zanim na twarzy pojawi się makijaż. 

Optymalne uczucie nawilżenia i zmatowienia skóry pod podkład, uważam. Szczególnie ciekawił mnie żel do mycia twarzy, bo jego właśnie mi.in. mi brakowało w mojej serii 40+. Żel ma delikatną kremową konsystencję i jest bardzo łagodny. Myję nim twarz wtedy, kiedy jestem baaaardzo zmęczona, kiedy wydaje mi się, że boli mnie nawet każda komórka na twarzy. A takich późnych wieczorów, gdy zmywam makijaż jest sporo....   

Do mojego pielęgnacyjnego zestawu potrzebowałam jeszcze jednego produktu - toniku! Tradycyjnie chyba jestem przywiązana już do takiego kosmetyku, który po demakijażu i umyciu twarzy żelem, przywróci witalność mojej skórze w kilka sekund. Tak działają toniki. Wybrałam więc z serii 20+ Multi Nawilżanie tonik właśnie o wielce niebanalnym zapachu, a tym samym - składzie aktywnym - esencji z pąków ogórka i aromatycznego arbuza. Ten zapach to jak dla mnie czysta kosmetyczna magia! Oczywiście dla tych, którzy lubią kosmetyki o intensywnych zapachach, a te właśnie takie są. 

Dość powiedzieć, że nawet kilkanaście minut po wyjściu z łazienki, gdy mnie nie ma już w domu, jestem w pracy przed komputerem, mój mąż nadal w łazience czuje ten zapach :))) Kosmetyki z tej "najmłodszej" serii pachną prawie jak odważne perfumy :) Nie inaczej jak tonik pachnie też żel do mycia twarzy z tej serii. Ma on w dodatku fajną konsystencję i dla skóry i dla oka. Są w nim drobne turkusowe żelowe granulki, które rozpływają się dopiero w trakcie mycia twarzy. Apetyczne toto - do zjedzenia :))  

Jak widzicie na zdjęciach, używam też żelu pod oczy z serii 20+, ale bardziej dla porównania, niż wiary w działanie dla mojej zdecydowanie bardziej wymagającej cery. Krem pod oczy z tej serii wart jest podkreślenia sam w sobie, bo to właściwie krem o konsystencji żelu, który ma za zadanie niwelować lekką opuchliznę pod oczami. Pewnie tak jest, ja tego działania u siebie jakoś wyraźnie nie zauważyłam, bo też mocniej uwierzyłam w to, że mi muuusi pomóc w krytycznych momentach silny składnik Resveratrox z mojej serii Bio Regeneracji. Myślę jednak, że dla promiennej z natury cery młodych kobiet powinien wystarczyć.


Co mi się jeszcze spodobało? Zwróciłam uwagę na fakt, że słoiczki kremów do twarzy na dzień i na noc, świetnie pasują do postawienia jeden na drugim, bo w wieczkach mają akurat takie wgłębienie, w które można wstawić bez obawy, że spadnie z półki, drugi plastikowy słoiczek. To mały szczegół, a bardzo ułatwiający życie, moim zdaniem. 

Ja na kosmetyki mam wiecznie za mało miejsca na łazienkowych półkach. Nie mieszczą się w szafkach. Podręczna toaletka zawsze jest przepełniona - a takie rozwiązanie techniczne, że stawiam dwa czy trzy kremy jeden na drugim - to oszczędność miejsca. Ucieszyłam się, kiedy to odkryłam. Spójrzcie, widać to na zdjęciach...

Ponieważ czas płynie, a od sesji zdjęciowej z sukienkami mojego autorstwa minęły już dwa tygodnie, postanowiłam w dzisiejszym poście kosmetycznym dodać moją stylizację z ostatniego tygodnia, kiedy w cudownej słonecznej aurze fociłam dla Was ponownie kosmetyki Eva Natura i nie tylko. Założyłam w końcu koszulkę, którą dostałam w prezencie od Maryli W, w której atelier zrealizowałam zaprojektowane przeze mnie sukienki. Ten zestaw, myślę że także dobrze oddaje aurę kosmetyków Gemmotherapy. Zdradzę Wam też na koniec moich pozostałych kosmetycznych ulubieńców, o których dziś tylko na fotach i w dwóch słowach, kiedyś może rozpiszę się o nich więcej.

Nie umiem żyć bez antyperspirantów Dove. Jeśli makijaż oczu, to tylko z patyczkami make-up Bella. Lubię podkłady i róże do policzków Avon. Na zabój zakochałam się w zapachu Valentina od Valentino. Kiedy jestem bardziej opalona na twarzy, używam podkładu Vichy, który dostałam na wiosnę od Kominka, kiedy pisał o damskich torebkach i moja znalazła się w jego artykule. 

Rezerwuję coraz częściej czas rano na zrobienie starannej granatowej kreski zamiast kolorowych cieni do powiek, więc eyeliner w mojej kosmetyczce ostatnio to podstawa dobrego humoru na cały dzień! Jeśli makijaż i demakijaż, to oczywiście waciki :))) Ja teraz używam płatki Bella z ekstraktem kwiatu aloesu. Niezmiennie też jestem pod wrażeniem uroczego zapachu, aksamitnej konsystencji i szybko wchłanialnego działania mleczka do ciała Tołpa! Tymczasem paaaaa, a następnym razem opowiem więcej o Pałacu Romantycznym w Turznie, który był wymarzoną scenerią do mojej autorskiej kolekcji.