Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEPISY KULINARNE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEPISY KULINARNE. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 marca 2015

Ciasteczka z Krainy Lodu

Klaudia - to dziecko nie odpuszcza nigdy. Jeśli wytyczy sobie cel, nie jest jej w stanie nikt przeszkodzić, tak było i z tymi ciasteczkami, które zobaczyła w jednej ze swoich dziecięcych, kolorowych gazet. Nie było silnych - kompletowanie składników, samodzielne wyrabianie ciasta, a potem wykrawanie foremkami i układanie na blasze do piekarnika - to dla niej przysłowiowa pestka. W dodatku już przy tym sobie dobrze liczy, a nawet czyta składając literki w niektórych wyrazach. Mała zdolniacha! 

niedziela, 22 marca 2015

Szpinak - wariacje kulinarne na temat #2

O zaletach szpinaku pisałam u siebie na blogu w tym poście: Szpinak - wariacje kulinarne na temat #1. Zachwycałam się nim już w zeszłym roku, kiedy świeży rwałam z ogródka do letnich sałatek. I ciągle mi go mało. Bywa tak, że duże opakowanie z Ryneczku Lidla jem przez trzy dni pod rząd w różnych, a czasem w tych samych lub podobnych konfiguracjach sałatkowych, bo nasycić się nie mogę.   

piątek, 20 marca 2015

Frytki z włoszczyzny

Frytki z włoszczyzny widziałam już wiele razy na kulinarnych i lifestylowych blogach. Zastanawiałam się, czy ta smażona marchewka i seler naprawdę smakują tak dobrze, jak wyglądają. Wiedziałam, że w końcu to sprawdzę. 

sobota, 28 lutego 2015

Racuszkowe kwiatuszki

Że kwiatuszki z racuszków? A tak jakoś wyszło, ułożyło się :) Bo smak miałyśmy z Klaudią na twarożkowe racuchy z dodatkiem naszych domowych śliwkowych powideł i brzoskwiń. 

piątek, 27 lutego 2015

Bardzo szybka sałatka

Testerem tego, co może wydać się smaczne innym z mojego menu jest Instagram. Ciągle zadziwia mnie fakt, jak kulinarne fotki przyciągają dużo uwagi obserwatorów. No ale jak mogę się temu dziwić, jeśli sama lubię oglądać zdjęcia ładnych smakowitości?! I często to wcale nie są potrawy strasznie wyszukane. Częściej nawet bardzo proste. Ostatnio mam smak właśnie na takie najprostsze smakołyki. 

Bohaterką minionych kilku dni była u mnie sałata lodowa, do której dodawałam różne składniki i bawiłam się w dressingi. Oto i jeden z prostych wariantów tej sałaty, który był któregoś dnia na moim Instagramie...

niedziela, 22 lutego 2015

Sernik na zimno... zimą

Czasami nawet zimą ma się ochotę na coś zimnego, na sernik na zimno na przykład. Co prawda najlepiej smakuje w czerwcu ze świeżymi truskawkami, ale i teraz można użyć choćby brzoskwini z syropu i kolorowej galaretki, by zrobić sobie małą słodką przyjemność. 

wtorek, 17 lutego 2015

Szpinak - wariacje kulinarne na temat #1

Szpinak - najcenniejsze źródło żelaza. Któż nie słyszał opowieści o jego zaletach, ale też smętnych narzekań co niektórych, że to takie bleee warzywo, co to nim katują w szkolnej stołówce lub w domu?! I ja słyszałam, choć jako dziecko kompletnie nie miałam z nim styczności. Na szczęście nikt nie uszczęśliwiał mnie nim na siłę, serwując w nieapetyczny sposób, zachowałam więc do niego zdrowe nomen omen podejście, posmakowawszy go w wieku dorosłym. 

wtorek, 7 października 2014

Eksperymentalna zupa dyniowa

Lato było upalne, dynie mi nie obrodziły, ale jedną zebrałam, co prawda taką w wersji mini mini, ale jednak. Tyle czytam na blogach o zupach dyniowych, że w końcu też takowej zapragnęłam. Czy może udać się zupa z dyni z jednego mikroskopijnego egzemplarza tego warzywa? No chyba do miseczki dla lalek?! Determinacja była duża - teraz albo wcale.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Smoothie owocowo-warzywne i chłodnik

Zapanowała moda na smoothie, czyli schłodzony napój ze zmiksowanych owoców lub warzyw (albo jednych i drugich razem) o gęstej i kremowej konsystencji. Fantazja w kombinacji składników, a więc i smaków - nieograniczona. Korzyści dla organizmu - duże, bo w smoothie, kiedy dobierzemy odpowiednio składniki da się przemycić te uchodzące za najbardziej niesmaczne lub takie, które wydawałoby się, że w ogóle do siebie nie pasują. W dodatku smoothie nie trzeba ani słodzić ani solić, same owoce i warzywa zapewniają już te naturalne smaki.

środa, 23 lipca 2014

Błyskawiczna tortilla domowa

To był impuls. Marek od jakiegoś czasu moje tradycyjne naleśniki jada w wersji wytrawnej. Dziś rzucił hasło, że może zróbmy placuszki na tortillę. Nie robiliśmy jej jeszcze sami w domu - dziś zadebiutowaliśmy. Ciasto na tortillę jest bardzo proste. Taki znaleźliśmy przepis na tortillowe ciasto:  300 gram mąki pszennej, 125 ml wody, 1 łyżeczka soli i 1 łyżka oleju. Jak klikniecie - kontynuuj czytanie, dowiecie się jak je wykonać.

wtorek, 22 lipca 2014

Prosty przepis na nalewkę z białej porzeczki

Głęboki lipiec, na krzewie dojrzałe białe porzeczki - co z nich zrobić? W zeszłym roku zrobiliśmy ciasto biszkoptowe z porzeczkami zalanymi galaretką. Są bardzo kwaśne nawet wtedy, gdy dojrzeją. Ładnie wyglądają, jak zwisają pod gałązkami lub gdy "pozują" do sesji zdjęciowej z kosmetykami. Dobrze smakują w niewielkiej ilości, kiedy się je zrywa przechodząc, ale kłopot co z nimi naprawdę pysznego zrobić rzeczywiście jest. Padło zatem na nalewkę. Mam na nią prosty przepis.


sobota, 10 maja 2014

Kurdybanek jak zioła prowansalskie #kuchniakasi

Czy wiecie, że bardzo popularne zioła prowansalskie, przynajmniej w mojej kuchni, zastąpić może smakowo bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea)?

Przypomnijmy, że zioła prowansalskie (z francuskiego - Herbes de Provence) to mieszanka ziół z Prowansji, regionu położonego we Francji. Składają się na nią następujące zioła: bazylia, rozmaryn, tymianek, szałwia lekarska, mięta pieprzowa, cząber ogrodowy, oregano (lebiodka) oraz majeranek. Wersja ziół poza Francją, np. w Niemczech zawiera także lawendę.


Zioła prowansalskie w kuchni używam właściwie do większości mięs i sałat z winegretem czy dressingami. Rzadziej dosypuję je do zup, ale zdarza mi się nimi oprószyć grzanki do sałaty. Dobrze pasują do pieczeni i mięs mielonych, a także potraw z grilla. Z serami, rybami i drobiem - a tym ostatnim w szczególności - też się świetnie komponują smakowo. Zalecane są w tzw. diecie bezsolnej. 

No i, wyobraźcie sobie, że jeden bluszczyk kurdybanek dodany do potrawy (ja właśnie testuję wariant świeży liści i kwiatków, ale można go także suszyć) sam daje efekt smakowy tej mieszanki! To naprawdę niewiarygodne, ale potwierdzam. A wiem co mówię, bo zioła prowansalskie w kuchni oboje z Markiem stosujemy obficie.

Oto i on - BLUSZCZYK KURDYBANEK rosnący w naszym sadzie...
 
 
O kurdybanku będzie jeszcze u mnie na blogu nie raz, bo jest moim wiosennym odkryciem, jakim skusiłam też podniebienie Marka, który na moje szaleństwa kulinarne patrzy trochę przez palce. Dziś podam Wam przepis na kolejna wersję sałaty z dodatkiem kurdybanku i już teraz zapraszam na jeden z kolejnych postów, w którym opowiem, jak zrobiłam z niego pesto. 

PRZEPIS NA SAŁATĘ Z KURDYBANKIEM I SZYNKĄ PARMEŃSKĄ
#KUCHNIAKASI

SKŁADNIKI:
- ugotowany makaron (ja miałam kolanka)
- jeden duży pomidor
- jedna duża surowa pieczarka 
- biały ser feta (ok. dziesięciu małych kosteczek)
- kilka plastrów szynki parmeńskiej podartych na mniejsze kawałeczki
- ser żółty do posypania
- oliwa (dwie-trzy łyżki do polania)
- ćwiartka cytryny do skropienia
- sól
- bluszczyk kurdybanek (listki i kwiatki z około pięciu roślin)
- mięta pieprzowa (2-3 listki)
- mniszek (4-5 listków)
- szczypiorek (4-5) 

 
WYKONANIE:
Na szerokiej głębokiej paterze wykładam równomiernie na płasko makaron. Kroję kurdybanek (bez łodyżek, zsuwam same listki i kwiatki) oraz listki mięty pieprzowej, szczypiorku i mniszka, by następnie rozsypać je na makaronie. Nakładam pokrojoną w drobne, wąskie, długie paski szynkę parmeńską. Dorzucam pokrojoną na cienkie plastry surowa pieczarkę i pomidora w drobne półplasterki. W następnej kolejności lądują na sałacie kosteczki sera fety. Skrapiam cytryną, potem polewam po całości cienkimi strużkami oliwy, a na końcu na grubych oczkach trę nad sałatą żółty ser. W tosterze dochodzi w tym czasie grzanka - sucharek. Ale wtedy kiedy robiłam tej sałacie zdjęcia, akurat mieliśmy pyszne na sobotnie śniadanie chrupiące bułeczki z dodatkiem... szpinaku - z naszego turznieńskiego Lewiatana. Pychotka! 

Z Wysokimi Obcasami, dobrą gorącą herbatą, rodziną przy stole w komplecie - można rozkoszować się smakiem. A jakżesz miło mieć takiego małego pomocnika?!

Kaczka w pomarańczach #kuchniakasi

W cyklu przepisów wielkanocnych, wrzucam dziś retrospektywnie przepis na kaczkę w pomarańczach. Ciągle też trwa moja fascynacja ziołem kurdybankiem, o którym mówi się, że zastępuje zioła prowansalskie. 

Trzymam się w kuchni od lat jednej zasady - może być fajnie, ciekawie i niestandardowo, ale przepis nie powinien być długi, zawiły i z ilością 25 składników (w tym trudno dostępnych i hiper drogich). Kiedy czytam taką listę, na końcu nie pamiętam zupełnie co było w środku, a już na pewno na początku. Poza tym każdą potrawę staram się sobie wyobrazić, właściwie robię to intuicyjnie. Poczuć jej smak jeszcze zanim ją przyrządzę.   

Są smaki, do których przywykamy, bo albo dobrze pamiętamy je z dzieciństwa i wielokrotnie powtarzamy albo też ktoś nas skusił jakąś nowością i ten smak został z nami na dłużej. Jeśli chodzi o kaczkę, to oczywiście zakodowaną miałam wersję pieczoną z jabłkami. Jednak tyle kuszących przepisów na kaczkę w pomarańczach stukało do mojej wyobraźni, że skusiłam się i ja. 

PRZEPIS NA KACZKĘ W POMARAŃCZACH
#KUCHNIAKASI



SKŁADNIKI:
- jedna spora kaczka (najlepiej od rolnika z ryneczku, ale niekoniecznie)
- dwie duże pomarańcze 
- sól
- pieprz
- granulowany czosnek
- przyprawa do drobiu (z paczki - uważam, że takie pomocnicze mieszanki do odpowiedniego typu mięsa są całkiem w porządku)
- majeranek suszony (latem można pokusić się o świeży z ogródka)

WYKONANIE:
Banalnie proste. Osuszamy rozmrożoną kaczkę z resztek wody i najpierw nacieramy rękami solą i pieprzem od zewnątrz i wewnątrz. Robię to naprawdę na wyczucie - myślę, że zwykle zużywam dwie płaskie łyżeczki soli i jedną pieprzu. Następnie posypuję z zewnątrz z obu stron czosnkiem granulowanym, trochę też wcieram do środka kaczki. Na końcu oprószam 2-3 łyżkami płaskimi przyprawy do drobiu i "od serca" (ok. 2-3 łyżki) majerankiem. Do środka przyprawionej kaczki wkładam pociętą na ćwiartki razem ze skórą jedną pomarańczę, a cząstkami drugiej obkładam kaczkę dookoła w żaroodpornym naczyniu. Piekę około 2-2,5 godziny w temperaturze ok. 250-200 stopni. Na początku bez przykrycia, żeby skórka się przyrumieniła, a potem nakładam pokrywkę. Wtedy kaczka nabiera wilgoci i tworzy się sos z pomarańczowym posmakiem. Kaczka musi być bardzo mięciutka.

Fotkę kaczki zdążyłam zrobić tylko przed upieczeniem. Proces konsumpcji był tak szybki, że nie udało mi się tym razem uchwycić na zdjęciu drugiego etapu. Zniknęła w mgnieniu oka :) 

Przepis na kolejną odsłonę sałaty z ziołem kurdybankiem z cyklu #kuchniakasi w kolejnym poście jeszcze dziś wieczorem.  

sobota, 3 maja 2014

Prosty przepis na biszkopt #kuchniamarka

Takie hasło wrzuciliśmy swego czasu w internecie, kiedy naszła nas ochota na biszkoptowe ciasto - tort. Pulchny, dobrze wyrośnięty, rozpływający się w ustach, z kremem. Taka słodka przyjemność. Przepis raz znaleziony i wypróbowany został z nami już na długo, wpisany do podręcznego zeszytu z przepisami, które warto zachować na dłużej. 

Podczas tegorocznej Wielkanocy mieliśmy ograniczyć się z jedzeniem #takiepostanowienie. Prawie nam się udało, jednak w poniedziałek wielkanocny, gdy skończył się smaczny mężowski sernik, o którym będzie mowa w jednym z kolejnych postów - przyszła ochota na biszkopt. 

Robią go zwykle na cztery ręce mąż i syn. Klaudia i ja zajęłyśmy się dekoracją z tego, co akurat w domu było. Grymasiłam na ufarbowane czymś na żółto wiórki kokosowe - ale nadspodziewanie dobrze się z Wielkanocą zgrały, a chociaż standardowo polewa czekoladowa do tortów nie jest używana, nas poniosła fantazja i zrobiłyśmy z Klaudią szalone wzory.   

PROSTY PRZEPIS NA BISZKOPT #kuchniamarka


SKŁADNIKI na biszkoptowe ciasto:
- 5 jajek 
- 1 szklanka cukru
- 1 szklanka mąki
- 1 łyżeczka octu
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- szczypta soli
- łyżeczka aromatu arakowego do ciast
- 3 łyżki spirytusu lub wódki cytrynówki do skropienia ciasta (to już nasza innowacja) 

WYKONANIE ciasta:
- ubić białka z solą, pod koniec dodać cukier 
- osobno wymieszać żółtka z proszkiem i łyżeczką octu
- obie masy złączyć i dodać mąkę 
- piec w 200 stopniach 20 minut



KREM do biszkoptu:
- gotowy krem ajerkoniakowy z paczki
- 2-3 opakowania 200g śmietanki 30% 
- mały fix do śmietany



WYKONANIE kremu:
Najpierw miksujemy śmietanę do gęstości, dosypujemy fix i proszek kremu ajerkoniakowego. 


Przygotowanie szybkiego tortu: 
Biszkopt kroimy ostrym długim nożem na połowę przez środek, krojąc dookoła po boku. Połowę kremu rozsmarowujemy na pierwszej warstwie, następnie przykrywamy drugim krążkiem ciasta i nakładamy na wierzch drugą połowę kremu. Potem już następuje dowolna dekoracja - esamifloresami z kremu, owocami, wiórkami kokosowymi i wszelkimi dodatkami zgodnie z Waszą fantazją i smakiem.

U nas zawsze się udaje, dziś też :) Smacznego!

czwartek, 1 maja 2014

Banany w cieście na 1 maja #kuchniakasi

Przepis ten sam, co na mini naleśniki z przepisu z poprzedniego wpisu, tylko bez twarożku. Pokrojone na połówki i jeszcze raz na połówki banany.  

Posypane cukrem pudrem, polane czekoladą i z kroplą kwaśnej śmietany. Sezonowe kwiaty jabłoni i mięta pieprzowa do dekoracji dla innych domowników, dla mnie do zjedzenia. Bardzo szybkie danie na drugie śniadanie w majowy poranek.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Twarożkowe mini naleśniki z jadalnymi kwiatami nektarynek

Była chyba środa, a może czwartek w drugim tygodniu ospy Klaudusi. Za oknem świeciło piękne słońce, w ogrodzie kwitły nektarynki. My kwitłyśmy z córeczką w innym znaczeniu tego słowa, tym niefajnym. Nie ruszałyśmy się z domu na krok przez całe dwa tygodnie. Jedynie co mogłam zrobić, to mały półminutowy skok do ogrodu przed oknem po kwiaty z nektarynkowego drzewka. Miałam ochotę na odrobinę kulinarnej improwizacji. 

Przeglądając nowości na blogach w smartfonie, kiedy Klaudusia z kolei bawiła się tabletem, Fashionelka wrzuciła swój przepis na mini naleśniki z masłem orzechowym i malinami. U niej w przepisie mąka była pszenna razowa, ja użyłam pszennej tortowej i postanowiłam dodać do dość gęstego ciasta jeszcze małą kostkę półtłustego twarogu. Zmiksowałyśmy z Dusią składniki, a po usmażeniu mini naleśniki udekorowałyśmy nektarynkowym kwieciem, truskawkami i brzoskwiniami. 

 
SKŁADNIKI przepisu na mini naleśniki z nektaynkowym kwieciem oraz truskawkami i brzoskwiniami podaję za Fashionelką, której naleśniki były razowe - zastosowałam dokładnie takie same proporcje: 

- mąka pszenna razowa (typ 2000) – 1.5 szklanki - ja dałam mąkę pszenną tortową
- mleko 2% – szklanka
- 2 jaja
- oliwa z oliwek 1/5 szklanki (50ml) - dolałam do ciasta, czego nigdy nie robię, a faktycznie było to dobre posunięcie!
- woda przegotowana 0,5 szklanki - zwykle dolewam trochę gazowanej wody mineralnej, tym razem trzymałam się ściśle przepisu i wyszło to chyba z korzyścią
- szczypta soli
- szczypta brązowego cukru - ja dałam zwykły
- dodałam małą kostkę twarogu półtłustego

DODATKI w mojej wersji: 
- truskawki
- brzoskwinie
- gęsta kwaśna śmietana do polania 
- cukier puder do posypania 
- oraz oczywiście w naszej wersji kwiaty z nektarynkowego drzewa!


To była nasza kolejna improwizacja kulinarna z wykorzystaniem jadalnych kwiatów. Pierwsze były te oto tradycyjne naleśniki z fiołkami. Nie mogę się już doczekać eksperymentów z kwiatami dzikiego bzu w cieście.

sobota, 26 kwietnia 2014

Czy kwiaty jabłoni i pigwowca są jadalne? - Tak. #kuchniakasi

Sposobów na naleśniki w wersji mini, midi i maxi ostatnio mi przybywa. Klaudusia zasmakowała w nich tak, że co najmniej raz w tygodniu być muszą, jeśli nie dwa. Kiedy niedawno była chora na ospę i byłyśmy razem dłużej w domu, robiłyśmy naleśniki w wersji mini posypane kwiatkami nektarynek, były też w wariancie z truskawkami. Dla nich przygotuję osobny post z przepisem, bo nie były takie całkiem typowe. 

A dziś typowe naleśniki z nietypowymi dodatkami. Oprócz wiśniowego i morelowego dżemu, dodałam płatki pigwowca i jabłoni - kwitnących właśnie w sadzie. I o ile pigwowe płatki były dość delikatne w smaku, o tyle płatki kwiatów jabłoni okazały się mocno aromatyczne, ale fajne. 

Generalnie jest zasada, że kwiaty drzew i krzewów, których owoce są jadalne, także jadalne mają kwiaty. Ale zanim zrobimy eksperyment, lepiej zawsze wcześniej sprawdzić. Tak zrobiłam, upewniłam się i skusiłam się na nowość. Zobaczcie zatem, ile kwiatowego dobra z sadu można wykorzystać w kuchni.

Nic to, że trochę pochmurny dzień, te wiosenne widoki i smaki wszystko rekompensują!