Lubię wykorzystywać to, co mam akurat w domu, by zaimprowizować domowe jedzenie, co nie oznacza, że to koniecznie musi być pomidorówka z wczorajszego rosołu :) Lubię np. od czasu do czasu zjeść sobie kebaba czy hamburgera na mieście, ale mam też czasami ochotę przygotować go w domu i to w dodatku z tego, co mam. Jaka to frajda? Super frajda!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA KASI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA KASI. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 7 grudnia 2015
piątek, 4 grudnia 2015
Potrawy wigilijne
Przy okazji już którejś gwiazdki pisałam, że przygotowując potrawy wigilijne, nie lubię nudy. Owszem, pielęgnuję tradycję i zawsze znajdzie się coś, co od lat gości na naszym stole, ale lubię też eksperymentować, a w zasadzie lubimy, bo Marek uwielbia gotować. Kiedyś nawet pod choinkę kupiłam mu książkę kucharską jego imiennika Marka Łebkowskiego pt. "Szkoła gotowania" - bardzo przystępnie napisana, bogato ilustrowana i z potrawami do zrobienia w każdym domu.
środa, 2 grudnia 2015
Cudowna herbata z rozmarynem, powidałami i suszonymi owocami
Wczoraj natknęłam się w necie na prosty, fajny przepis na zimową herbatę, zaproponowany przez KUKBUK. Wpadam czasem na ten portal, bo poznałam kiedyś przy realizacji Magazynu Energy jedną z redaktorek tego pisma - Basię Starecką, która prowadzi też swój bardzo fajny blog kulinarny nakarmionastarecka,pl. Akurat miałam rozmaryn, suszone owoce i powidła, więc chwila wystarczyła, by przygotować sobie, jak się okazało, super herbatę, a właściwie całą miksturę, którą spieszę Wam polecić, bo dobra.
czwartek, 24 września 2015
Kurczak w rozmarynie
Uwielbiamy w domu, kiedy Maciej serwuje nam lasagne, która smakuje przecudownie. Jednak jednym z minusów jej przygotowania jest spora ilość czasu, jaką trzeba na nią poświęcić, by efekt końcowy był naprawdę mistrzowski. Podam na nią przepis w jednym z kolejnych postów, a teraz zapodam Wam coś, co wyszło mi mimochodem, szybko, jak to się mówi - od ręki.
Bo jeśli masz w przydomowym ogródku zioła, a wśród nich rozmaryn...
niedziela, 22 marca 2015
Szpinak - wariacje kulinarne na temat #2
O zaletach szpinaku pisałam u siebie na blogu w tym poście: Szpinak - wariacje kulinarne na temat #1. Zachwycałam się nim już w zeszłym roku, kiedy świeży rwałam z ogródka do letnich sałatek. I ciągle mi go mało. Bywa tak, że duże opakowanie z Ryneczku Lidla jem przez trzy dni pod rząd w różnych, a czasem w tych samych lub podobnych konfiguracjach sałatkowych, bo nasycić się nie mogę.
piątek, 20 marca 2015
Frytki z włoszczyzny
Frytki z włoszczyzny widziałam już wiele razy na kulinarnych i lifestylowych blogach. Zastanawiałam się, czy ta smażona marchewka i seler naprawdę smakują tak dobrze, jak wyglądają. Wiedziałam, że w końcu to sprawdzę.
sobota, 28 lutego 2015
Racuszkowe kwiatuszki
Że kwiatuszki z racuszków? A tak jakoś wyszło, ułożyło się :) Bo smak miałyśmy z Klaudią na twarożkowe racuchy z dodatkiem naszych domowych śliwkowych powideł i brzoskwiń.
piątek, 27 lutego 2015
Bardzo szybka sałatka
Testerem tego, co może wydać się smaczne innym z mojego menu jest Instagram. Ciągle zadziwia mnie fakt, jak kulinarne fotki przyciągają dużo uwagi obserwatorów. No ale jak mogę się temu dziwić, jeśli sama lubię oglądać zdjęcia ładnych smakowitości?! I często to wcale nie są potrawy strasznie wyszukane. Częściej nawet bardzo proste. Ostatnio mam smak właśnie na takie najprostsze smakołyki.
Bohaterką minionych kilku dni była u mnie sałata lodowa, do której dodawałam różne składniki i bawiłam się w dressingi. Oto i jeden z prostych wariantów tej sałaty, który był któregoś dnia na moim Instagramie...
niedziela, 22 lutego 2015
Sernik na zimno... zimą
Czasami nawet zimą ma się ochotę na coś zimnego, na sernik na zimno na przykład. Co prawda najlepiej smakuje w czerwcu ze świeżymi truskawkami, ale i teraz można użyć choćby brzoskwini z syropu i kolorowej galaretki, by zrobić sobie małą słodką przyjemność.
wtorek, 17 lutego 2015
Szpinak - wariacje kulinarne na temat #1
Szpinak - najcenniejsze źródło żelaza. Któż nie słyszał opowieści o jego zaletach, ale też smętnych narzekań co niektórych, że to takie bleee warzywo, co to nim katują w szkolnej stołówce lub w domu?! I ja słyszałam, choć jako dziecko kompletnie nie miałam z nim styczności. Na szczęście nikt nie uszczęśliwiał mnie nim na siłę, serwując w nieapetyczny sposób, zachowałam więc do niego zdrowe nomen omen podejście, posmakowawszy go w wieku dorosłym.
sobota, 10 maja 2014
Kurdybanek jak zioła prowansalskie #kuchniakasi
Czy wiecie, że bardzo popularne zioła prowansalskie, przynajmniej w mojej kuchni, zastąpić może smakowo bluszczyk kurdybanek (Glechoma hederacea)?
Przypomnijmy, że zioła prowansalskie (z francuskiego - Herbes de Provence) to mieszanka ziół z Prowansji, regionu położonego we Francji. Składają się na nią następujące zioła: bazylia, rozmaryn, tymianek, szałwia lekarska, mięta pieprzowa, cząber ogrodowy, oregano (lebiodka) oraz majeranek. Wersja ziół poza Francją, np. w Niemczech zawiera także lawendę.
Zioła prowansalskie w kuchni używam właściwie do większości mięs i sałat z winegretem czy dressingami. Rzadziej dosypuję je do zup, ale zdarza mi się nimi oprószyć grzanki do sałaty. Dobrze pasują do pieczeni i mięs mielonych,
a także potraw z grilla. Z serami, rybami i drobiem - a tym ostatnim w szczególności - też się świetnie komponują smakowo. Zalecane są w tzw. diecie bezsolnej.
No i, wyobraźcie sobie, że jeden bluszczyk kurdybanek dodany do potrawy (ja właśnie testuję wariant świeży liści i kwiatków, ale można go także suszyć) sam daje efekt smakowy tej mieszanki! To naprawdę niewiarygodne, ale potwierdzam. A wiem co mówię, bo zioła prowansalskie w kuchni oboje z Markiem stosujemy obficie.
Oto i on - BLUSZCZYK KURDYBANEK rosnący w naszym sadzie...
O kurdybanku będzie jeszcze u mnie na blogu nie raz, bo jest moim wiosennym odkryciem, jakim skusiłam też podniebienie Marka, który na moje szaleństwa kulinarne patrzy trochę przez palce. Dziś podam Wam przepis na kolejna wersję sałaty z dodatkiem kurdybanku i już teraz zapraszam na jeden z kolejnych postów, w którym opowiem, jak zrobiłam z niego pesto.
PRZEPIS NA SAŁATĘ Z KURDYBANKIEM I SZYNKĄ PARMEŃSKĄ
#KUCHNIAKASI
SKŁADNIKI:
- ugotowany makaron (ja miałam kolanka)
- jeden duży pomidor
- jedna duża surowa pieczarka - biały ser feta (ok. dziesięciu małych kosteczek)
- kilka plastrów szynki parmeńskiej podartych na mniejsze kawałeczki
- ser żółty do posypania
- oliwa (dwie-trzy łyżki do polania)
- ćwiartka cytryny do skropienia
- sól
- bluszczyk kurdybanek (listki i kwiatki z około pięciu roślin)
- mięta pieprzowa (2-3 listki)
- mniszek (4-5 listków)
- szczypiorek (4-5)
WYKONANIE:
Na szerokiej głębokiej paterze wykładam równomiernie na płasko makaron. Kroję kurdybanek (bez łodyżek, zsuwam same listki i kwiatki) oraz listki mięty pieprzowej, szczypiorku i mniszka, by następnie rozsypać je na makaronie. Nakładam pokrojoną w drobne, wąskie, długie paski szynkę parmeńską. Dorzucam pokrojoną na cienkie plastry surowa pieczarkę i pomidora w drobne półplasterki. W następnej kolejności lądują na sałacie kosteczki sera fety. Skrapiam cytryną, potem polewam po całości cienkimi strużkami oliwy, a na końcu na grubych oczkach trę nad sałatą żółty ser. W tosterze dochodzi w tym czasie grzanka - sucharek. Ale wtedy kiedy robiłam tej sałacie zdjęcia, akurat mieliśmy pyszne na sobotnie śniadanie chrupiące bułeczki z dodatkiem... szpinaku - z naszego turznieńskiego Lewiatana. Pychotka!
Z Wysokimi Obcasami, dobrą gorącą herbatą, rodziną przy stole w komplecie - można rozkoszować się smakiem. A jakżesz miło mieć takiego małego pomocnika?!
czwartek, 1 maja 2014
Banany w cieście na 1 maja #kuchniakasi
Przepis ten sam, co na mini naleśniki z przepisu z poprzedniego wpisu, tylko bez twarożku. Pokrojone na połówki i jeszcze raz na połówki banany.
Posypane cukrem pudrem, polane czekoladą i z kroplą kwaśnej śmietany. Sezonowe kwiaty jabłoni i mięta pieprzowa do dekoracji dla innych domowników, dla mnie do zjedzenia. Bardzo szybkie danie na drugie śniadanie w majowy poranek.
niedziela, 27 kwietnia 2014
Twarożkowe mini naleśniki z jadalnymi kwiatami nektarynek
Była chyba środa, a może czwartek w drugim tygodniu ospy Klaudusi. Za oknem świeciło piękne słońce, w ogrodzie kwitły nektarynki. My kwitłyśmy z córeczką w innym znaczeniu tego słowa, tym niefajnym. Nie ruszałyśmy się z domu na krok przez całe dwa tygodnie. Jedynie co mogłam zrobić, to mały półminutowy skok do ogrodu przed oknem po kwiaty z nektarynkowego drzewka. Miałam ochotę na odrobinę kulinarnej improwizacji.
Przeglądając nowości na blogach w smartfonie, kiedy Klaudusia z kolei bawiła się tabletem, Fashionelka wrzuciła swój przepis na mini naleśniki z masłem orzechowym i malinami. U niej w przepisie mąka była pszenna razowa, ja użyłam pszennej tortowej i postanowiłam dodać do dość gęstego ciasta jeszcze małą kostkę półtłustego twarogu. Zmiksowałyśmy z Dusią składniki, a po usmażeniu mini naleśniki udekorowałyśmy nektarynkowym kwieciem, truskawkami i brzoskwiniami.
- mąka pszenna razowa (typ 2000) – 1.5 szklanki - ja dałam mąkę pszenną tortową
- mleko 2% – szklanka
- 2 jaja
- oliwa z oliwek 1/5 szklanki (50ml) - dolałam do ciasta, czego nigdy nie robię, a faktycznie było to dobre posunięcie!
- woda przegotowana 0,5 szklanki - zwykle dolewam trochę gazowanej wody mineralnej, tym razem trzymałam się ściśle przepisu i wyszło to chyba z korzyścią
- szczypta soli
- szczypta brązowego cukru - ja dałam zwykły
- dodałam małą kostkę twarogu półtłustego
DODATKI w mojej wersji:
- truskawki
- brzoskwinie
- gęsta kwaśna śmietana do polania
- cukier puder do posypania
- oraz oczywiście w naszej wersji kwiaty z nektarynkowego drzewa!
To była nasza kolejna improwizacja kulinarna z wykorzystaniem jadalnych kwiatów. Pierwsze były te oto tradycyjne naleśniki z fiołkami. Nie mogę się już doczekać eksperymentów z kwiatami dzikiego bzu w cieście.
sobota, 26 kwietnia 2014
Czy kwiaty jabłoni i pigwowca są jadalne? - Tak. #kuchniakasi
Sposobów na naleśniki w wersji mini, midi i maxi ostatnio mi przybywa. Klaudusia zasmakowała w nich tak, że co najmniej raz w tygodniu być muszą, jeśli nie dwa. Kiedy niedawno była chora na ospę i byłyśmy razem dłużej w domu, robiłyśmy naleśniki w wersji mini posypane kwiatkami nektarynek, były też w wariancie z truskawkami. Dla nich przygotuję osobny post z przepisem, bo nie były takie całkiem typowe.
A dziś typowe naleśniki z nietypowymi dodatkami. Oprócz wiśniowego i morelowego dżemu, dodałam płatki pigwowca i jabłoni - kwitnących właśnie w sadzie. I o ile pigwowe płatki były dość delikatne w smaku, o tyle płatki kwiatów jabłoni okazały się mocno aromatyczne, ale fajne.
Generalnie jest zasada, że kwiaty drzew i krzewów, których owoce są jadalne, także jadalne mają kwiaty. Ale zanim zrobimy eksperyment, lepiej zawsze wcześniej sprawdzić. Tak zrobiłam, upewniłam się i skusiłam się na nowość. Zobaczcie zatem, ile kwiatowego dobra z sadu można wykorzystać w kuchni.
Nic to, że trochę pochmurny dzień, te wiosenne widoki i smaki wszystko rekompensują!
czwartek, 17 kwietnia 2014
Kurdybanek z mniszkiem na instagramie
Waćpanie Instagramie, jesteś nieoceniony dla fotografowania smakołyków, zanim zostaną zjedzone. Jedna, noooo dobra z cztery foty i gotowe!
Pół biedy jeśli to zimna przekąska, jak dzisiejsza bohaterka - sałata z mniszkiem i kurdybankiem, gorzej, gdy stygnie jakaś zupa, czy sos #takieczasy. I kto by pomyślał, że cztery lata temu, gdy podczas sesji zdjęciowej potraw do pewnego bliskiego mojemu sercu magazynu drukowanego, trzymałam blendę profesjonalnemu fotografowi, starając się uchwycić dobre światło...
Dziś smartfon, szybkie "wyzumowanie" #takineologizm, dobry kadr, jak nie to szybka poprawka i migiem w eter. Ponoć wrzucanie jedzenia na insta to wiocha, tylko dlaczego ludzie zaraz po kotach i psach to lajkują #takaobserwacja? Hmmm, może dlatego, że w tej globalnej wiosce jedzenie to jednak jedna z kilku podstawowych przyjemności dnia codziennego #takiwniosek.
Przehasztagowałam dzisiejszy krótki tekst specjalnie, co by kliknąć i odwiedzić mój profil tamże :)
Oto i kurdybanek co z mniszkiem w jednym instagramowym stali domku...
- ugotowany makaron - taki, jaki akurat masz,
- szynka pokrojona w dwumilimetrowe paski,
- ser żółty starty na tarce z drobnymi oczkami,
- pomidor pocięty w ćwiartki,
- liście mniszka,
- kurdybanek - liście i kwiaty,
- suszone oregano,
- suszona bazylia,
- oliwa,
Wszystko w takich proporcjach, jak lubisz! Przepis prosty i spontaniczny jak instargam. Było mniaaaam!
PS Blisko dwa tygodnie w domu z chorą na ospę córką czynią człowieka nieco dziwnym? Może. W każdym razie, kurdybanek to obowiązkowy składnik od teraz moich sałat, zanim mi w ogródku szpinak nie wyrośnie, którego jeszcze z
przyczyn różnych nie posiałam.
poniedziałek, 24 marca 2014
Wieprzowina z dziczyzną w myśliwskiej kiełbasie, na końcu w aromatycznej sałacie podana #kuchniakasi dla wieprzopedia.pl
Sposób na boczek wieprzowy - hmmm...
Kiedy byłam dzieckiem, poznałam smak tzw. wieprzowej "świeżonki".
Świeża wątróbka "prurzona" z jabłkami czy boczek smażony i duszony w zawiesistym sosie?! Kto zna ten smak? Ja znam. Dziś taka kuchnia uważana jest za ciężkostrawną, niezdrową, być może. Ja sama nie mam ochoty na zajadanie się codziennie do syta porcją ziemniaków i polską świnką na bogato w sensie tłuszczu i kalorii. Chyba w wielu domach zagościła już, z korzyścią dla naszych organizmów tzw. kuchnia śródziemnomorska. A wraz z nią, całe mnóstwo różnej kombinacji sałat.
Doceniliśmy szpinak, roszponkę, wszelakie świeże zioła, a kapusta pekińska i lodowa oraz rzymska dumnie weszły do domowego menu obok tradycyjnej sałaty masłowej podawanej do obiadu ze śmietaną. I to jest fajne! Bo nadal możemy korzystać z tradycyjnych smaków polskiego mięsa, w tym wieprzowiny, ale bardziej delektując się nią, niż "opychając".
A co wspólnego ma polska wieprzowina z moją pyszną sałatą, która kusi ze zdjęcia poniżej? To się okaże, gdy doczytacie do końca całą historię.
Doceniliśmy szpinak, roszponkę, wszelakie świeże zioła, a kapusta pekińska i lodowa oraz rzymska dumnie weszły do domowego menu obok tradycyjnej sałaty masłowej podawanej do obiadu ze śmietaną. I to jest fajne! Bo nadal możemy korzystać z tradycyjnych smaków polskiego mięsa, w tym wieprzowiny, ale bardziej delektując się nią, niż "opychając".
A co wspólnego ma polska wieprzowina z moją pyszną sałatą, która kusi ze zdjęcia poniżej? To się okaże, gdy doczytacie do końca całą historię.
Jakieś półtora miesiąca temu, kolega podarował nam mięso z dzika. Ot tak, taka koleżeńska niespodzianka i po chwili euforii, że oto, że łał - co my teraz z tym mięsem ciekawego, smakowitego zrobimy?
Dzik, dziczyzna to, jak twierdza niektórzy, najzdrowsze mięso. Dziczyzna zawiera znacznie mniej tłuszczu, niż mięsa zwierząt rzeźnych. Ma też w swoim składzie np. kolagen (0,5 – 1,2 %) i dużo łatwo strawnego białka - kreatyny. Dzika, w zasadzie, można przyrządzać tak, jak wieprzowinę, jednak jego mięso jest twardsze, niezbyt ładnie pachnie, więc trzeba je "bajcować" przez 6-8 dni. Dodaje się wówczas do mięsa z dzika dużo m.in. cebuli i przypraw korzennych. Często je też trzeba przewracać. Oddaliśmy więc mięso z podarowanego dzika w dobre ręce rzeźnika, który najpierw zamarynował je na tydzień, a potem zrobił kiełbasy ze zbawiennym dodatkiem... wieprzowego, tłustego boczku - niezbędnego, by kiełbasa nabrała soczystości.
Fachowiec od rzeźnickich przetworów uchylił mi rąbka swojej zawodowej tajemnicy i przedyktował mi przepis na marynowanie mięsa z dzika, ktoś znał?
Na 10 kg mięsa dzika potrzebne są 2 litry
wody, 1/2 litra octu, 10 ziaren jałowca, 10 ziaren pieprzu czarnego, 15 goździków, 6 liści laurowych, 2 ząbki czosnku, 4 cebule, 4
marchwie, 4 pietruszki i 1 duży seler. Oczyszczone warzywa kroi się w plasterki i dodaje skórkę z połówki cytryny. Wszystko razem
trzeba zagotować i ostudzoną marynatą zalewamy mięso z dzika. Po czym przykrywamy, przyciskamy jakimś ciężarkiem i pozostawiamy w chłodnym miejscu na owych 6 do 8 dni.
Po wyjęciu z marynaty mięso z dzika kilkakrotnie miele się do uzyskania jednolitej masy i w naszym przypadku z tegoż mięsa powstały wspaniałe kiełbasy, do których rzeźnik dodał wieprzowego boczku, bo bez niego mięso byłoby bardzo suche i praktycznie rozpadałoby się bez odpowiedniego spoiwa.
SKŁADNIKI NA KIEŁBASĘ
- mięso z dzika 10kg
- mięso wieprzowe boczek 4kg
- jałowiec 12g
- 3 główki czosnku
- sól do peklowania 15g/kg
- pieprz 1g/kg
- cukier 2g/kg
- majeranek 1 całe opakowanie
- jelita
Kawałki zarówno mięsa z dzika jak i wieprzowego boczku najpierw kroi się w kostkę, a potem następuje mielenie. Mięso z dzika należy zemleć na sitku 3mm, a boczek na sitku 6mm. Zmielone mięsa trzeba wymieszać, tak by masa nabrała kleistości. Następnie dodajemy przyprawy i sól do peklowania. Wstawiamy do lodówki na 48h. Po dwóch dniach napełniamy jelita o długości ok. 14-16cm. Pozostawiamy około 1h w temp. 15 stopni. Pierwszego dnia kiełbasy wędzi się ciepłym dymem ok 5-6h. W następnej kolejności należy podwędzić gorącym dymem, aż do osiągnięcia wewnątrz temp. ok. 70 stopni. Drugiego dania trzeba wędzić zimnym dymem około 5h do osiągnięcia ciemnego bordowego koloru. Trzeciego dnia wędzi się dymem zimnym 4h. - Kiełbasę z dzika z domieszką wieprzowego boczku w takim stanie dostaliśmy od rzeźnika, wyglądała o tak, jak na tym zdjęciu poniżej.
SKŁADNIKI NA KIEŁBASĘ
- mięso z dzika 10kg
- mięso wieprzowe boczek 4kg
- jałowiec 12g
- 3 główki czosnku
- sól do peklowania 15g/kg
- pieprz 1g/kg
- cukier 2g/kg
- majeranek 1 całe opakowanie
- jelita
Kawałki zarówno mięsa z dzika jak i wieprzowego boczku najpierw kroi się w kostkę, a potem następuje mielenie. Mięso z dzika należy zemleć na sitku 3mm, a boczek na sitku 6mm. Zmielone mięsa trzeba wymieszać, tak by masa nabrała kleistości. Następnie dodajemy przyprawy i sól do peklowania. Wstawiamy do lodówki na 48h. Po dwóch dniach napełniamy jelita o długości ok. 14-16cm. Pozostawiamy około 1h w temp. 15 stopni. Pierwszego dnia kiełbasy wędzi się ciepłym dymem ok 5-6h. W następnej kolejności należy podwędzić gorącym dymem, aż do osiągnięcia wewnątrz temp. ok. 70 stopni. Drugiego dania trzeba wędzić zimnym dymem około 5h do osiągnięcia ciemnego bordowego koloru. Trzeciego dnia wędzi się dymem zimnym 4h. - Kiełbasę z dzika z domieszką wieprzowego boczku w takim stanie dostaliśmy od rzeźnika, wyglądała o tak, jak na tym zdjęciu poniżej.
Była już wtedy niesamowicie aromatyczna i pyszna. Kilka kiełbasek
zjedliśmy od razu. Ale pozostałe postanowiliśmy w naszych domowych warunkach jeszcze podsuszyć. Na gorącym kaloryferze - wyjątkowo w kształcie
pozginanej rurki, powiesiliśmy naszą przyszłą myśliwską kiełbasę, która
w ciągu tygodnia stała się super podsuszona. Mhmmmm, mówię Wam, co to
był za smak?! Coś wspaniałego. Komplementowaliśmy ją my, zachwycali się
nią znajomi, których poczęstowaliśmy. Smakowała lepiej, niż jakiekolwiek
przekąski, a nawet ciasto :)
- sałatę lodową
- ser feta,
- ser żółty,
- czerwoną świeżą paprykę czerwoną,
- kiełbasę myśliwską z dzika,
- szynka wędzona z dzika,
- zeeeero soli i zeeero pieprzu, ale za to - aromatyczną oliwę z oliwek,
- duuuużo majeranku, ziół prowansalskich, oregano i bazylii - moich ulubionych :)
- kilka kromek chleba, które w tosterze podpiekacie, żeby były chrupiące
- sok z grubego plastra cytryny
i....
- rwąc na kawałki lodową sałatę, wrzucacie nonszalanko na taki talerz, jak chcecie, w proporcjach - jakich lubicie wszystkie składniki, a na koniec polewacie dobrą oliwą z oliwek i skrapiacie cytryną - także w proporcji takiej, jak wydaje Wam się, że wystarczy. Kochani - UWAGA - tu potrzeba jeszcze jednego dodatku - ZAUFANIA DO WŁASNEJ INTUICJI i DUŻEJ SZCZYPTY SPONTANICZNOŚCI. Wtedy powinno być super!
Wpis powstał we współpracy z portalem wieprzopedia.pl.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



