Ostatnio tęsknie patrzyliśmy na relacje kilku blogerek camperami po Europie. My nie musielibyśmy jechać daleko, wystarczyłaby nam Polska i to na początek wcale nie taka daleka. Opowiemy o tym już niedługo trochę więcej w osobnych postach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PODRÓŻE. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 kwietnia 2017
poniedziałek, 13 marca 2017
Modlińskie inspiracje
Rzeczowa komunikacja z klientami w obecnych czasach to podstawa, jeśli marka chce zaoferować coś więcej poza samym produktem lub usługą próbuje uwieść potencjalnych zainteresowanych, zaciekawiając ich bardziej w jakim temacie. I to powoduje, że czasami o różnych nowinkach, ciekawostkach dowiadujemy się ze stron właśnie nie typowo redakcyjnych, magazynowych, a z ciekawie prowadzonych serwisów, blogów różnych firm.
wtorek, 19 stycznia 2016
Konkurencyjny parking w Warszawie na dłużej
Już pół roku temu interesowałam się parkingiem w Modlinie pod Warszawą. Plany wyjazdowe się nieco zmieniły i do wyjazdu na Litwę nie doszło. Zresztą, faktycznie chyba jednak wybrałabym się na Litwę raczej autem niż samolotem. Natomiast całkiem serio w związku z licznymi wyjazdami na terenie Polski, rozważam poruszanie się w odległe jej zakątki samolotem. Dzisiaj np. przeczytałam, że właśnie otwiera się lotnisko w Olsztynie.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Wyjechać na Sylwestra w malownicze miejsce?
Mhmmm, chcielibyśmy! A może by tak w Beskid Sądecki? Przemknęły mi przed oczyma całkiem fajne relacje na blogach z tego miejsca. A w sumie byliśmy tam kiedyś z Markiem tylko przejazdem.
piątek, 11 grudnia 2015
Czy ubezpieczyć się wyjeżdżając za granicę?
Kiedy słyszę ostatnio, jak Martyna Wojciechowska podczas podróży zachorowała na bliżej niezidentyfikowaną chorobę, zastanawiam się czy można w jakiś sposób się od takich nieprzewidzianych sytuacji ubezpieczyć.
środa, 7 października 2015
Samolotem na Litwę?
W planach jest wyjazd na Litwę. Samochodem czy samolotem? Do Wilna jest ok. 1300 kilometrów. Do pokonania przez ok. 10-12 godzin. Czy samolotem nie warto by było zaoszczędzić na czasie?
piątek, 11 września 2015
W podróży
W podróży wszystko się może zdarzyć, może potoczyć się po naszej myśli, a mogą nas czekać niespodziewane wydarzenia.
wtorek, 24 lutego 2015
Cel podróży wiosną - Kraków
Dawno nie byliśmy w Krakowie. Ostatni raz w drodze do Pragi, zahaczyliśmy o centrum i Wawel, na chwilę weszliśmy do Kościoła Mariackiego i zjedliśmy jakieś ciastko na krakowskim rynku obok Sukiennic. Krótkie to były chwile, choć niezapomniane, bo to miasto niewątpliwie swą magię ma.
środa, 18 lutego 2015
Podróże - czas zacząć je znowu realizować!
Od czterech lat nie byliśmy autem dalej niż 250 km od domu. Klaudia nie należy do tego typu dzieci, które zasypiają na pierwszym zakręcie po wyjeździe. Wręcz przeciwnie, interesuje ją wszystko, tylko nie spanie. A przebywanie w aucie kilka godzin podczas dalekiej podróży to dla niej taka mała klaustrofobia. Z tego powodu dalekie wyjazdy np. do rodziny ograniczaliśmy dotąd do minimum, a właściwie prawie nie było ich wcale.
niedziela, 6 października 2013
Deja Wu w Górznie
Kiedy zostawia się dorosłemu już dziecku chatę na dwie noce i dwa dni, trzeba czas sobie zagospodarować. Olsztyn i Górzno "wzięliśmy na tapetę". Temperatura powietrza nie rozpieszczała, więc nie uskutecznialiśmy jakichś straaasznie długich spacerów, a chciałoby się, oj chciało. Jednakowoż zawsze znajdzie się coś, co czas spędzony razem może uprzyjemnić :) A to śniadanie w Mc-u w Olsztynie, a to zjeżdżalnie i kulki na ul. Dworcowej w tymże :), a to w końcu wylądowanie na wspominkowym noclegu w Górznie. Ostatnio byliśmy tam, gdy to Maciej miał coś tak około dwóch lat i mąż dowoził mi go na szkolenie do... piersi :)))
Tym razem, gdy Maciej w naszym domu świętował swoją 18-kę, w Górznie przy piersi, mając dwa lata i dziewięć miesięcy gramoliła mi się rozkosznie w hotelowym pokoju Klaudia. Nieco chora, ale radosna i chwytająca w lot kolejne wrażenia. Niedzielny poranek po śniadaniu przywitaliśmy jesiennym spacerem, bo widoki w tej okolicy, zwłaszcza z położonego na wzgórzu hotelu Wilga są cudne. Co nafociliśmy, to zapodajemy... Po powrocie dom zastaliśmy wysprzątany, znaczy, że towarzystwo znalazło czas i na zabawę i na ogarniecie domowej sytuacji przed powrotem starszych. Czyżby oznaka dorosłości? :)
PS Obsługa bardzo miła, jedzenie pyszne i tanie, nocleg ze śniadaniem zupełnie zadowalający i optymalny. Kto zabłądzi w kujawsko-pomorskie w okolice Brodnicy, Górzno polecamy! Nie musimy, ale chcemy, kogo ciekawi, klik o TU.
Kilka naszych spontanicznych fotek jeszcze na Instagramie.
niedziela, 23 czerwca 2013
PKP może zmieniać życie - czyli o pierwszej wycieczce Klaudusi pociągiem do TORUNIA
Gdyby nie to, że kiedyś podróżując pociągiem na studia do Torunia, nie wymyśliłabym sobie praktyk studenckich w miejscowości, w której teraz mieszkamy - w Turznie, to naszej rodziny w ogóle by nie było! Bo byśmy się z moim przyszłym mężem zwyczajnie nie spotkali :)))
Można śmiało więc wysunąć pewien zasadniczy wniosek, że PKP zmieniło nasze życie, a nawet dało początek naszej rodzinie. Tak to w dużym skrócie wygląda, o innych szczegółach z naszej historii, a nawet prehistorii :)))) zapewne pobajdurzę nie raz jeszcze, ale dziś motywem przewodnim jest realizacja pomysłu rzuconego przez telefon przez mojego męża z piątku, aby Klaudusię zabrać na pierwszą w Jej życiu wycieczkę pociągiem do Torunia.
Mnie dwa razy do dobrych spontanicznych pomysłów namawiać nie trzeba. Szybko podchwyciłam temat i od wczoraj wspólnie nastroiliśmy się na naszą rodzinną wycieczkę! Tata miał zostać w domu, skosić w sadzie trawę, ale... no co to by była za wycieczka bez Niego?! Oczywiście, że postanowił, iż jednak jedzie z nami. W tak strasznie upalną, ale cuuuudną pogodę mieliśmy ochotę na nietypowy wyjazd głównie po to, by zrobić wielką frajdę Klaudusi.
A Klaudia, moim Kochani, to od jakichś już dwóch tygodni, od kiedy była ze mną na dworcu PKP kupować bilety miesięczne w kasie, błyskawicznie nauczyła się się skrótu PKP, co dumnie powtarza.
No więc, choć w moim przypadku dzień zaczął się już około 2:30, kiedy to szykowałam nocnego poprzedniego posta, a potem z mężem od 5 rano "zwiedzaliśmy" warzywnik i zbieraliśmy szczypiorek, koperek, pietruszkę, kolendrę i szpinak do kanapek, do których biały twarożek przygotowaliśmy - naaastrojeni i wyyystrojeni :)))))... tudzież na obcasach - najpierw poszliśmy swoją zieeeloną aleją dębowo-lipową (a propos, nie ma jeszcze lipca, a u nas już kwitną i paaachną lipy), a następnie pojechaliśmy pociągiem do naszego sympatycznego TORUNIA!
Postawiliśmy sobie też jeden konkretny cel zakupowy, że wracamy z Klaudusią w kompaktowej spacerówce. Tak też zrobiliśmy, udając się do Smykolandu, gdzie w promocji zadziwiającej wręcz, kupiliśmy całkiem wporzo :) sportóweczkę za 99 zł! Zgodnie orzekliśmy, że zakup spacerówy Rythm marki Coto baby w kolorze pasującym do naszych sielskich zielonych klimatów - to jest spoko decyzja! Podbudowani dobrymi zakupami wyruszyliśmy z Klaudusią już w spacerówce na czysto przyjemnościową część wycieczki, tj. na pizzę do jednej z najstarszych pizzerni w Toruniu PICCOLO i na lody do cukierni Lenkiewicza.
Skwar, upał niemiłosierny jeszcze przed dwunastą, o której mieliśmy pociąg powrotny, a my w cudownych wesołych humorach! Byliśmy razem, nietypowo, wytrąceni z rutyny codziennych obowiązków w ten piękny sobotni dzień!
Trzy godziny realizacji spontanicznej fantazji dały nam wszystkim sporo powera, ale nietrudno się domyślić, że Klaudii najbardziej, bo druga część Jej dnia także nie należała pod względem aktywności do statycznych :))) Ale to już temat na następną notkę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






