Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RODZINA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RODZINA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2014

Jesień, a jakby wiosna

Maciej wyjechał dziś na studia weterynaryjne do Olsztyna. Klaudia pół żartem pół serio ciągle nam przypomina, że zamierza być jak dorośnie jego asystentką.  Marek rozpoczął nowe studia, a ja przetasowałam listę swoich umiejętności i wyznaczyłam nowe priorytety. Rozpoczynamy nowe życiowe projekty, z realizacją których nie będzie łatwo, ale ważne, że wspólnie nadal nam się chce odkrywać życie na nowo. 

środa, 25 czerwca 2014

Śmiech to zdrowie

W minioną sobotę, jak już pisałam, odwiedziła nas rodzinka. Przyjechała matka chrzestna Klaudii, ciocia, kuzynka i wujek. Klaudia jest już prawdziwym kompanem do rozmowy i zabawy oczywiście. Prezenty, które dostała, były trafione w 100%. Pies do kolorowania mazakami i tablet z melodyjkami.

Pies zaspokoił twórcze zapędy Klaudusi w kierunku sztuki rysowania wszędzie i po czym popadnie. A tablet z melodyjkami dał jej trochę muzycznych wrażeń - tej naszej małej piosenkarce, która jutro (a właściwie już dziś) będzie reprezentować przedszkole wraz z grupą koleżanek i kolegów na konkursie piosenki. Na pamiątkę trochę uśmiechów zatrzymanych w kadrze oraz skupienie Klaudii i cioci Basi przy malowaniu pieska mazakami. To była frajda! 

niedziela, 4 maja 2014

Przedmaturalny post o rodzeństwie

Jutro rozpoczynają się egzaminy maturalne naszego Macieja. Chwila iście wiekopomna. Sama nie wiem co czuję, obawę czy będzie dobrze, pomieszaną z fanatyczną matczyną wiarą, że dobrze być przecież musi. Jak będzie i tak się okaże w rezultacie splotu wydarzeń, szczęścia i wiedzy.

Przeżyliśmy już wraz z synem kilka takich przełomowych momentów w jego życiu. Dostanie się do dobrej klasy w gimnazjum, potem dodatkowe egzaminy do liceum do klasy, która jako jedyna wymagała pogłębionej wiedzy. Na pewno były to sprawdziany nie tylko wiedzy, ale i opanowania sytuacji stresowej. Wierzę, że w pewnym stopniu przygotowały go do tego maturalnego maratonu, który rozpoczyna się jutro. Projekcja dobrych myśli i wsparcie rodziców chyba przyda się, choć i tak to On będzie sam musiał stawić czoła sytuacji na "egzaminie dojrzałości".

Nie mam pojęcia, kiedy czas skurczył się tak, że nasz syn jest już 18-latkiem, a córka jest słodką małą siostrzyczką swojego brata w wieku 3 lata i 3 miesiące. Stoję przed takim faktem dokonanym, ale czyż nie mówi się, że "szczęśliwi czasu nie liczą"? 

Wspaniałe chwile przeżyliśmy w ostatnią sobotę wielkanocną, kiedy patrzyliśmy na dziecięcą radość naszych dzieci o dużej różnicy wieku, gdy bawiły się razem... jak dzieci właśnie, malując wielkanocne jajka! Utrwalam więc te chwile tutaj na dłużej i zaczynam trzymać kciuki.

 










niedziela, 29 grudnia 2013

Jasełkowa Panna Klaudia Róża

Kilka postów powstanie mam nadzieję teraz ciurkiem i to mocno retrospektywnie, bo grudzień nas ogromem zajęć i w dodatku chorobą Klaudusi nie rozpieszczał. A i dziś gorączka i katar numer 1853 znowu Dusieńce kochanej naszej się przydarzyły. Dużo nas w domu było chorobowo, ale tym bardziej brakowało sił i czasu, by ogarnąć wszystko z zaliczającą kolejny skok rozwojowy z niespaniem w ciągu dnia Klaudusią. Nieregularne pory snu, syropy, inhalacje, wizyty w dziecięcym szpitalu, a to z zapaleniem oskrzeli, a to podejrzeniem zapalenia płuc - dało w kość. Spieszę więc nadrabiać zaległości blogowe, bo i chęć jest wielka i materiału zdjęciowo-"wydarzeniowego" jest bez liku.

Jak miło, że jest INSTAGRAM - kto nas śledzi, ten wie, że ciągle coś z Dusią wymyślamy. Do odwiedzania naszego instagramu VINTISTYLE gorąco zapraszamy TU.    

Dziś zdjęciowo relacjonuję ku pamięci naszej rodzinnej i tych, którzy wpadają, by zobaczyć co tam słychać w naszym lajfstajlu :))) przedszkolne jasełka Klaudusi. Jutro zapodam jeszcze jasełkowe filmiki (dziś jeden króciutki, najbardziej uroczy, moim zdaniem, na zakończenie posta).

Cały ten wpis powinien mieć podkład muzyczny "lulajże jeeezuuuniuuu, moja perełko..."i "ciiiicha noc, święęęęęta noc..." - bo córcia nasza od co najmniej 3 tygodni nuci te kolędy na okrągło, czym wprawia nas w permanentnie trwający świąteczny nastrój przed, w trakcie i nawet po świętach... 

















piątek, 22 listopada 2013

Pasowanie Klaudusi na przedszkolaka

Wszystko się udało. Tańce, recytacje, śpiewy. Tremy nie było, wręcz przeciwnie. Klaudusia była zadowolona z siebie, uśmiechnięta, pełna werwy do zabawy.  2 lata i 9 miesięcy, a taki power?! 

Mówi pełnymi zdaniami, odmienia prawidłowo końcówki, stosuje celne riposty, gdy na coś nie ma ochoty lub... proponuje inne rozwiązanie. Nazywa wszystkich członków swojej najbliższej rodziny z imienia i nazwiska oraz wie, gdzie mieszkamy. 

Jest świadoma lub inaczej - chyba ma jakąś swoją kobiecą? intuicję :), bo wie, kiedy może sobie odpuścić, a kiedy sytuacja wymaga poświęceń w imię dobrej sprawy czy efektu :))) A mówię o tym, że na co dzień trudno ją przekonać do kucyków, opasek czy spinek do włosów, bo są dla niej niewygodne. Swoją disneyowską biżuterię też raczej codziennie nie zakłada, jednak gdy czuje sama powagę sytuacji, że naprawdę zależy jej na swoim wyglądzie, to zakłada z własnej inicjatywy najbardziej niewygodną, ale kolorystycznie i stylowo pasującą według niej do stylizacji - opaskę na włosy. 

Ot prawdziwa Mała Kobietka - nasza cuuuudowna Klaudia Róża, która zakochana jest ostatnio w "Smutnej Królewnie" Natalii Kukulskiej i "Balu dla lal'. Śpiewom i tańcom nie ma końca zarówno w przedszkolu jak i w domu! 

PS Ochh TuTu prezentowała się wspaniale, 1000% do samopoczucia Dusi, to pewne. Do tego zakupiłam dwie bluzeczki w H&M rzecz jasna w klimacie księżniczkowym, różowe rajtki specjalnie na tę okazję znalazł gdzieś tata, do tego kontrastowe buciki w panterkę NEXT (rozważałam też różowe brokatowe tenisówki, ale ostatecznie zlewały się w jedną kolorową całość). Dziś zdjęcia, a juto będą filmy. 
















niedziela, 6 października 2013

Deja Wu w Górznie

Kiedy zostawia się dorosłemu już dziecku chatę na dwie noce i dwa dni, trzeba czas sobie zagospodarować. Olsztyn i Górzno "wzięliśmy na tapetę". Temperatura powietrza nie rozpieszczała, więc nie uskutecznialiśmy jakichś straaasznie długich spacerów, a chciałoby się, oj chciało. Jednakowoż zawsze znajdzie się coś, co czas spędzony razem może uprzyjemnić :) A to śniadanie w Mc-u w Olsztynie, a to zjeżdżalnie i kulki na ul. Dworcowej w tymże :), a to w końcu wylądowanie na wspominkowym noclegu w Górznie. Ostatnio byliśmy tam, gdy to Maciej miał coś tak około dwóch lat i mąż dowoził mi go na szkolenie do... piersi :))) 

Tym razem, gdy Maciej w naszym domu świętował swoją 18-kę, w Górznie przy piersi, mając dwa lata i dziewięć miesięcy gramoliła mi się rozkosznie w hotelowym pokoju Klaudia. Nieco chora, ale radosna i chwytająca w lot kolejne wrażenia. Niedzielny poranek po śniadaniu przywitaliśmy jesiennym spacerem, bo widoki w tej okolicy, zwłaszcza z położonego na wzgórzu hotelu Wilga są cudne. Co nafociliśmy, to zapodajemy... Po powrocie dom zastaliśmy wysprzątany, znaczy, że towarzystwo znalazło czas i na zabawę i na ogarniecie domowej sytuacji przed powrotem starszych. Czyżby oznaka dorosłości? :)

PS Obsługa bardzo miła, jedzenie pyszne i tanie, nocleg ze śniadaniem zupełnie zadowalający i optymalny. Kto zabłądzi w kujawsko-pomorskie w okolice Brodnicy, Górzno polecamy! Nie musimy, ale chcemy, kogo ciekawi, klik o TU.

 





Kilka naszych spontanicznych fotek jeszcze na Instagramie.