Poszukiwałam fajnej kawiarni w Toruniu na spotkanie z przyjaciółką. Szukałam w internecie, pytałam znajomych. Wybrałam Restaurację & Kawiarnię Szeroka 9. Znów kilka miesięcy nie byłam tak konkretnie, w celach rekreacyjnych na naszej toruńskiej ul. Szerokiej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HANZA CAFE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą HANZA CAFE. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 1 grudnia 2015
środa, 17 grudnia 2014
Hafija w Toruniu
Szczęśliwa czasoprzestrzeń 12-13 grudnia, nasz sympatyczny Toruń i my: Hafija czyli Agata i ja z Klaudusią - w końcu doszło do naszego długo wyczekiwanego spotkania! Czekałyśmy na to ponad cztery lata. Pierwsza rozmowa przez telefon, pierwsze uściski, pierwsze wspólne perypetie w realnym życiu. Mimo dżdżystej pogody i małych przeciwności losu, poruszałyśmy się jak w jakiejś ciepłej, miłej aureoli wspólnej pozytywnej energii.
wtorek, 2 września 2014
Siła Kobiet w Hanza Cafe w Toruniu w klimacie karmienia piersią
Tak się porobiło ostatnio, że ciągle temat karmienia piersią krąży u mnie na blogu. Nic zresztą w tym dziwnego, bo matką karmiącą ciągle jestem i wspólnie z dziewczynami z Kwartalnika Laktacyjnego działamy na rzecz upowszechniania dobrej wiedzy na ten temat nie tylko wśród samych mam.
25 sierpnia miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu organizowanym w kawiarni Hanza Cafe w Toruniu pod hasłem Siła Kobiet. Na zaproszenie prowadzących: Asi Ruteckiej i Beaty Young postanowiłam krótko i esencjonalnie opowiedzieć o tym, jak można dzięki dobrym relacjom z innymi zaangażowanymi kobietami działać na odległość - przez internet we wspólnej sprawie. Oto jeden ze slajdów mojej prezentacji, która była tłem do tego, co samo napływało mi do ust.
piątek, 29 sierpnia 2014
Be Happy Vinti w Happy Mum - sesja miejska mamy karmiącej
Karmienie dziecka piersią determinuje pewne wybory w kwestii doboru garderoby. Wiem o tym z własnego doświadczenia, obserwuję też i rozmawiam z innymi mamami o tym, jak dobierają swoje ubrania, by czuć się komfortowo.
Właśnie napisałam felieton modowy poświęcony tej kwestii, który ukaże się w trzecim numerze Kwartalnika Laktacyjnego, postanowiłam sprawdzić jak ubrania Happy Mum - znanej i lubianej polskiej marki odzieżowej dla kobiet w ciąży, karmiących piersią, ale także aktywnych zawodowo i towarzysko kobiet sprawdzają się w różnych stylizacjach. I to jest sesja vol.2 we współpracy z kolejnym zdolnym fotografem Krzysztofem.
piątek, 22 sierpnia 2014
Londyn z insta Beaty Young
Nie byłam jeszcze w Londynie, ale na pewno go zobaczę prędzej czy później - taki mam plan. Oglądam wiele fot, czytam sporo relacji. Wiele jest skrajnych, od zachwytów po opinie typu - Londyn mnie rozczarował. Ja w każdej relacji widzę coś innego i podoba mi się to. Polecę tam, by mieć swoje zdanie. Pragnienie narasta. Ostatnio była tam koleżanka Beata Young z mojej ulubionej w Toruniu kawiarni Hanza Cafe.
Beata oprócz obszerniejszej relacji bieżącej na Instagramie, wysłała też kilka fotek specjalnie dla mnie. Ona wie, co mogłoby mi się spodobać. Trochę retro, trochę new, trochę weedingowych klimatów, odrobina mody. Coś, na co warto mieć oko. No takiego Londynu jak u mnie dzięki Beacie nie ma gdzie indziej :) Okazja!
piątek, 11 kwietnia 2014
Domino układa mi się do vloga
Przygotowuję się do nagrania pierwszego vloga. Sprzęt jest, podstawowe umiejętności są. Imperatyw wewnętrzny motywuje od środka. A jak to w życiu - nie wszystko układa się zgrabnie jak domino.
Swoją drogą pyszne DOMINO - ciasto biszkoptowe z kremem i migdałami, jadłyśmy ostatnio z Klaudusią w Hanza Cafe.To było w weekend, a los dołożył nam solidnych kilka klocków wraz z początkiem tygodnia z ospą, co to miała przejść light'owo, a niestety okazała się być u córki w mocniejszej postaci.
Dość niepozornie rozwijająca się na początku, pod koniec tygodnia przybrała formę ataku. Na tyle, że rezolutna i dzielnie znosząca początki choroby Klaudusia, wczoraj i dziś sama narzekała na brak sił i płakała z bólu. - Taki pech, choć mówi się, że to dobrze, gdy małe dziecko będzie miało za sobą tę nieprzyjemną chorobę. Razem walczymy więc i okazujemy sobie duuuużo czułości. Jesteśmy razem poza codziennym kieratem obowiązków. Jesteśmy dla siebie, a ja bardziej niż w jakikolwiek weekend czuję się tak blisko tej małej, a jakże dużej i samodzielnej już osóbki.
Dziś musiałam coś zrobić z rękami - poza obiadem, lekarstwami i sprzątaniem zabawek. Zainspirowana przez tydzień w kropki u Ani z Fashionable.com.pl, wzięłam na warsztat DIY sukienkę w kropki właśnie, która leżała długo na dnie szafy, bo nie ta długość, bo denerwujące rękawy, bo trochę za poważna. Postanowiłam, że tchnę w nią trochę luzu i nowoczesności. Obcięłam 7 centymetrów na dole sukienki, i ciachnęłam rękawy, bo w takich 3/4 było mi za gorąco. Nawet nie zamierzam jej podszywać, a niech się siepie... Taki kaprys :) Obmyślam już do niej jakąś dżinsową lub skórzaną katanę i dodatki.
A tak przy okazji same z siebie zrobiły się... buty. Takie też od dawna w niełasce, bo trochę obcierające pięty, bo trochę twarde, nierozchodzone, choć kupione kiedyś w Warszawie w porywie chwili, na zasadzie - muszę je mieć! "Tyły" pomalowałam na kolorowo lakierami do paznokci, a na "przodach" zrobiłam nierównomierne kokardy.
A tak przy okazji same z siebie zrobiły się... buty. Takie też od dawna w niełasce, bo trochę obcierające pięty, bo trochę twarde, nierozchodzone, choć kupione kiedyś w Warszawie w porywie chwili, na zasadzie - muszę je mieć! "Tyły" pomalowałam na kolorowo lakierami do paznokci, a na "przodach" zrobiłam nierównomierne kokardy.
I już wiem, że ta sukienka, te buty, wiem, że nie obędę się bez plastrów przeciw odciskom Matopat Comfort Plus, że główną inspiracją mojego pierwszego vloga będzie Oh Land, choć nie jedyną. I tylko takiej kabrioletowej furki mi zabraknie w rozmiarze maxi, ale ok - będzie chociaż mini. Tak mi się układa domino do mojego vloga, niech no tylko już nastanie cudowna wiosna buchająca zielenią i kwitnącym owocowym sadem, ach!
środa, 9 kwietnia 2014
Mission ToRun - skąd, dlaczego, po co...
Najlepsze rzeczy powstają poza strefą komfortu - przeczytałam ostatnio u Riennahery. Hmmm - pomyślałam, w pierwszej chwili - tak, zgadzam się. W mgnieniu oka naszła mnie jednak myśl doprecyzowująca poprzednią, że... komfort ma dla mnie wiele znaczeń.
Bo czasem paradoksalnie komfort, to brak komfortu - jak wtedy, gdy wybijasz się świadomie z pewnych ram i wychodzisz poza. Otwierasz się na idee, ludzi, szeroko pojęte nowe jak... dziecko. I tak jest np. z Mission ToRun - obiecałam, że napiszę więcej. Stworzyć sobie samemu możliwość myślenia niestandardowego - to dla mnie właśnie największy komfort, choć nie jedyny, który cenię. Oj, wydaje mi się, że ten temat jeszcze rozwinę.
Mission ToRun to nieformalna, otwarta społeczność, do której w każdej chwili może wstąpić każdy, kto interesuje się przedsiębiorczością, biznesem i nowoczesnym modelem przedsięwzięć typu start-up.
Wyjaśnijmy, że start-up'y są teraz często zawiązywane i najczęściej słowo to jest używane w stosunku do przedsięwzięć związanych z nowymi technologiami. I tak, zbiera się grupka osób, które chcą utworzyć np. aplikację na urządzenia mobilne. Jest w ich gronie grafik, programista i specjalista np. od marketingu. Nie wiedzą, czy ich pomysł ma szansę na powodzenie, więc nie zaczynają od założenia firmy i składek ZUS itp., najpierw pracują, szukają odbiorców, inwestora - to ich faza start-up'u. Tak samo może być np. z jakąś krawcową - jej start-up to maszyna w domu i drobne zamówienia od sąsiadek. Zawsze może zdecydować, żeby z poziomu start-up'u przejść na następny poziom.Ten klucz do zrozumienia idei start-up'u wyjaśniła mi Beata Romańska z Hanza Cafe (poznaliście ją w poprzednim poście na moim blogu), która pasjonuje się tą tematyką i wiedzę przekuwa w czyn w swojej kawiarni.
Mission ToRun jest inspirowane modelem spotkań typu Open Coffee. To idea spotkań zapoczątkowana w Boulder w USA. W tym mieście znajduje się wiele przedsiębiorstw branży high-tech oraz branż inżynierii i przemysłu kosmicznego. Boulder jest częścią zespołu miejskiego miasta Denver. To też duży ośrodek naukowy. Zlokalizowana jest tu główna filia Uniwersytetu Kolorado. - Nic dziwnego, że wymiana myśli, idei i ciekawych rozwiązań oraz szukanie nowych ścieżek rozwoju, koncentruje się nie tylko na uniwersytecie, ale także poza nim, w znacznie luźniejszej atmosferze kawiarenek w stylu Open, jak np. Boulder Coffee Company.
Spotkania toruńskie Mission ToRun z tej idei właśnie zaczerpnęły inspirację. To świetna okazja do nawiązania nowych kontaktów, wymiany doświadczeń i pomysłów! Promowanie działalności biznesowej w Toruniu, edukowanie, a także motywowanie Torunian do zakładania firm, bycia kreatywnym i otwartym - oto podstawowy cel Mission ToRun.
Zaś sama kawiarnia Hanza Cafe w Toruniu przy ulicy Piekary 28, to intrygujący zlepek wielu inspiracji: Google Campus w Londynie, Cafe Draże w Toruniu, której to kawiarenki już nie ma niestety czy St Oberholz w Berlinie. Cel Hanza Cafe, w której odbywają się spotkania Mission ToRun jest taki, aby to miejsce tętniło życiem jak dawniej Jonathan's Coffee House w Londynie, gdzie spotykali się kupcy, którzy zapoczątkowali obecnie funkcjonujące giełdy - stąd też nazwa Hanza, gdzie spotykają się ludzie, idee, nowe technologie ale i tradycje, a nade wszystko pozytywne wibracje!
Bo czasem paradoksalnie komfort, to brak komfortu - jak wtedy, gdy wybijasz się świadomie z pewnych ram i wychodzisz poza. Otwierasz się na idee, ludzi, szeroko pojęte nowe jak... dziecko. I tak jest np. z Mission ToRun - obiecałam, że napiszę więcej. Stworzyć sobie samemu możliwość myślenia niestandardowego - to dla mnie właśnie największy komfort, choć nie jedyny, który cenię. Oj, wydaje mi się, że ten temat jeszcze rozwinę.
Mission ToRun to nieformalna, otwarta społeczność, do której w każdej chwili może wstąpić każdy, kto interesuje się przedsiębiorczością, biznesem i nowoczesnym modelem przedsięwzięć typu start-up.
Wyjaśnijmy, że start-up'y są teraz często zawiązywane i najczęściej słowo to jest używane w stosunku do przedsięwzięć związanych z nowymi technologiami. I tak, zbiera się grupka osób, które chcą utworzyć np. aplikację na urządzenia mobilne. Jest w ich gronie grafik, programista i specjalista np. od marketingu. Nie wiedzą, czy ich pomysł ma szansę na powodzenie, więc nie zaczynają od założenia firmy i składek ZUS itp., najpierw pracują, szukają odbiorców, inwestora - to ich faza start-up'u. Tak samo może być np. z jakąś krawcową - jej start-up to maszyna w domu i drobne zamówienia od sąsiadek. Zawsze może zdecydować, żeby z poziomu start-up'u przejść na następny poziom.Ten klucz do zrozumienia idei start-up'u wyjaśniła mi Beata Romańska z Hanza Cafe (poznaliście ją w poprzednim poście na moim blogu), która pasjonuje się tą tematyką i wiedzę przekuwa w czyn w swojej kawiarni.
Mission ToRun jest inspirowane modelem spotkań typu Open Coffee. To idea spotkań zapoczątkowana w Boulder w USA. W tym mieście znajduje się wiele przedsiębiorstw branży high-tech oraz branż inżynierii i przemysłu kosmicznego. Boulder jest częścią zespołu miejskiego miasta Denver. To też duży ośrodek naukowy. Zlokalizowana jest tu główna filia Uniwersytetu Kolorado. - Nic dziwnego, że wymiana myśli, idei i ciekawych rozwiązań oraz szukanie nowych ścieżek rozwoju, koncentruje się nie tylko na uniwersytecie, ale także poza nim, w znacznie luźniejszej atmosferze kawiarenek w stylu Open, jak np. Boulder Coffee Company.
Spotkania toruńskie Mission ToRun z tej idei właśnie zaczerpnęły inspirację. To świetna okazja do nawiązania nowych kontaktów, wymiany doświadczeń i pomysłów! Promowanie działalności biznesowej w Toruniu, edukowanie, a także motywowanie Torunian do zakładania firm, bycia kreatywnym i otwartym - oto podstawowy cel Mission ToRun.
Zaś sama kawiarnia Hanza Cafe w Toruniu przy ulicy Piekary 28, to intrygujący zlepek wielu inspiracji: Google Campus w Londynie, Cafe Draże w Toruniu, której to kawiarenki już nie ma niestety czy St Oberholz w Berlinie. Cel Hanza Cafe, w której odbywają się spotkania Mission ToRun jest taki, aby to miejsce tętniło życiem jak dawniej Jonathan's Coffee House w Londynie, gdzie spotykali się kupcy, którzy zapoczątkowali obecnie funkcjonujące giełdy - stąd też nazwa Hanza, gdzie spotykają się ludzie, idee, nowe technologie ale i tradycje, a nade wszystko pozytywne wibracje!
niedziela, 6 kwietnia 2014
Toruń dla każdego jest inny
Każdy nosi w sobie swoją historię, swoje miejsca, z którymi ma skojarzenia, wspomnienia, tęsknoty, sentyment - wśród moich miłych skojarzeń jest Toruń.
Choć w nim nie mieszkam, to od lat pracuję i bywam codziennie. Nie znam wielu miejsc, które znają inni, ale też inni nie wiedzą o tym, jakie ja przechowuję wspomnienia z Torunia na przestrzeni ponad dwudziestu lat. Na dobre zauroczyłam się sympatyczną atmosferą tego miasta wraz z rozpoczęciem studiów, ale już w czasach szkoły podstawowej i liceum było kilka momentów, które z pewnością spowodowały, że w taki, a nie inny sposób "czuję" dla siebie to miasto.
A dziś? Dzisiaj znowu byłam na kawie w Hanza Cafe, tym razem na przekładanym co najmniej kilka razy spotkaniu z koleżankami wraz z naszymi małymi pociechami.
Jestem czasami monotematyczna, zafiksowana, sfokusowana i zapatrzona w coś, co czuję przez skórę, że jest... pozytywne. A z tym miejscem, do którego przez instagramowy przypadek wpadłam, takie właśnie czuję, że jest. I nie umiem tak do końca tego określić słowami, więc pozwólcie, że jakoś specjalnie nie będę doprecyzowywać.
Zamówiłam dziś w Hanza Cafe kawę o nazwie Bonbon z magicznym syropem i ciastko o wdzięcznej nazwie Domino. A na to ciacho wybierała się cały tydzień Klaudusia, która odliczała dni, aby zawitać do pani Beaty.
Beata powiedziała mi, że w swojej kawiarni stawia niezmiennie na promowanie tradycyjnych wypieków, bez jakichkolwiek konserwantów. Dzielnie opiera się licznym propozycjom ciast mrożonych z naprawdę długim terminem ważności. Chociaż nadwyżką musi czasami obdarować rodzinę, to postanowiła być wierna swojej filozofii w imię smaku i zdrowia. Wierzy, że klienci to docenią.
Jeśli chodzi o kawę, którą można się delektować w Hanza Cafe, to stara się, aby w ofercie były wszystkie znane powszechnie kawy. W tej chwili bazuje na włoskim i amerykańskim stylu parzenia kawy (wszystko na bazie espresso), ale wciąż eksperymentuje i szuka alternatyw. Urozmaica smaki - czekolada na gorąco After Eight czy Bounty, a także mój dzisiejszy smakołyk kawa Bonbon.
Beacie zależy na szerzeniu kultury picia kawy i znajomości tematu. Ma jeszcze jedno dobre, według mnie, postanowienie. Zależy jej na utrzymaniu aktualnych cen, by mieszkańców stać było na wypicie małej czarnej, żeby bariści nie musieli na filiżankę wonnego naparu pracować godzinę.
Beata działa także w pewnej ciekawej inicjatywie MISSION ToRun, a jej kawiarnia w stylu OPEN CAFE jest miejscem chętnie odwiedzanym m.in. przez miłośników nowych technologii. O tej sferze działalności kawiarenki, którą już teraz polecam po moich trzech tutaj wizytach zapalonym networkingowcom, zapewne niechybnie wspomnę, kiedy wpadnę tu na jedno z kolejnych cyklicznych otwartych spotkań szkoleniowych.
A teraz kilka moich sobotnich, kwietniowych pocztówek z toruńskiej starówki. To zaledwie przedsmak, bo obudziły się we mnie jakieś poplątane wspomnienia, które rodzą refleksje z Toruniem w tle.
Etykiety:
COFFEE,
DOBRA KAWA,
FOTKI KLAUDII RÓŻY,
HANZA CAFE,
MOJA FILOZOFIA,
MOJA PASJA,
MÓJ TORUŃ,
NETWORKING
piątek, 4 kwietnia 2014
Poznajmy się na instagramie
Czy tytuł posta zabrzmiał Wam trochę jak hasło reklamowe portalu randkowego?
Co jakiś czas zdarza mi się wymieniać poglądy ze znajomymi, którzy nie są specjalnymi fanami aktywności w social mediach. Niektórzy z nich są tam, aktywizują się co jakiś czas, ale generalnie nie są zwolennikami nawiązywania bliższych kontaktów przez np. Facebooka. Wyznają tradycyjne poglądy, przyznam, że równie słuszne - iż ze znajomymi najlepiej spotkać się w tzw. realu. Nie kwestionuję, a nawet jestem ZA, jeśli... mogłabym faktycznie poznać tych samych ludzi w tymże realu, a wiem, że takiej możliwości nie miałabym i żałowałabym baaaaardzo, bo większość z tych znajomości jest niezwykle trwałych. Są i krótsze i mniej intensywne, ale bardzo ciekawe i inspirujące w codziennym życiu.
Z wieloma osobami znamy się wirtualnie długo. Ta znajomość netowa idzie już w lata całe - absolutnie jest bardzo ważną cząstką mojego życia. Nie dam się przekonać, że mniej ważną niż ta, którą można zawrzeć oko w oko. Tym bardziej, że często okazuje się tak silna, że prędzej czy później dochodzi faktycznie do spotkania bliskich sobie dusz poza komputerami, no oczywiście na jakiejś kawie jak z poznaną tylko i wyłącznie przez instagram uroczą ekipą z kawiarni Hanza Cafe w Toruniu. Czy przy okazji jakiegoś szczególnego wydarzenia - jak chociażby szkolenie prowadzone przez Tomka Tomczyka vel Kominka. Dotąd nie spotkałyśmy się jeszcze z moją bratnią duszą Agatą vel Hafiją, z którą w ogólności się zwykle zgadzamy, ale często się spieramy i to chyba umacnia naszą znajomość jak dotąd od ponad trzech lat - internetową. A niechybnie na pewno prędzej czy później padniemy sobie w ramiona.
Z perspektywy półrocznej obecności na instagramie, stwierdzam, że to jest świetne medium. Dla mnie szczególnie, bo lubię sama jak ktoś do mnie "przemawia" ciekawym symbolicznym obrazem, nawet jeśli to kolejne spaghetti na talerzu, bułka z masłem czy outfit. Specyfika instagrama jest taka, że opiera się na duuuużej spontaniczności. A ta spontaniczność pozwala ludziom być prawdziwymi, a nie wystudiowanymi. A nawet jeśli coś jest wyreżyserowane, to... to też dużo mi mówi o danej sobie i sprawia, czy ciągle mnie interesuje czy z czasem już mniej.
Nie wkurzam się na tzw. spam, jakby ktoś określił powiedzmy wykraczającą poza powszechnie uznawane za przyzwoite optimum wrzucanie fotek. Może dlatego, że lubię z takiej perspektywy obserwować ludzi, a przecież, kiedy zaczynam kogoś obserwować, to mój wybór, że aktywność tej osoby przesuwa się na mojej instagramowej tablicy. To mój wybór, że obserwuję setki instagramowych kont, zawsze jeśli kogoś zdarzy mi się "znielubić" mogę przecież odlajkować.
I to właśnie dzięki m. in. nakręcającym się inspiracjom w "netowym soszialu", spotykamy się w najbliższą sobotę z koleżankami z tzw. "realu" na kawie w Hanza Cafe.
Etykiety:
FACEBOOK,
HAFIJA,
HANZA CAFE,
INSTAGRAM,
KOMINEK,
MAGNOLIE,
MOJA FILOZOFIA,
MOJA PASJA,
MÓJ TORUŃ,
TOMEK TOMCZYK,
UMK
niedziela, 30 marca 2014
Recenzja książki BLOGER Tomka Tomczyka, która znowu typową recenzją nie jest
Ok, w końcu podzielę się swoją opinią na temat książek Tomka Tomczyka vel Kominka na chłodno - dzisiaj pierwsza pt. BLOGER. Dojrzałam do tego, bo w końcu sama wiem, co tak naprawdę lubię w blogowaniu. Etap stricte pamiętnikarski mam już dawno za sobą. Terapeutyczny (bo blog zaiste swoistą autoterapią dla duszy jest) ciągle i zawsze będzie aktualny, ale nie jedyny i dominujący.
Teraz jest czas, kiedy tak naprawdę zaczyna mnie kręcić współpraca. Poznałam już siebie i wiem, że uwielbiam czuć fajny kontekst, gdy ktoś lub coś zbliża się, przeplata lub wprost pasuje do mnie lub też na odwrót uzmysławia mi moją odmienność. Mierzenie się z czymś od zera, od mojego z tym kimś lub czymś początku - jest moją prywatną mini historią, jedną z tych, z których potem składa się moje życie. A życie blogowe jest jego częścią - tego w realu.
Wczoraj byłam w przemiłej kawiarni toruńskiej Hanza Cafe na luźnym spotkaniu szkoleniowym z obsługi androidów i tworzenia własnych autorskich aplikacji. Akurat nie miałam smartfona z systemem android, a tablet, na którym mogłabym podziałać, obsługiwała moja trzyletnia Klaudusia, która była tam razem ze mną. Nic nie szkodzi, bo choć nie poćwiczyłam, coś tam teoretycznego na ten temat jednak łyknęłam wraz z łykiem smacznej kawy. A co fajniejsze jeszcze - poznałam kilku nowych ludzi w spontanicznej sytuacji, w kawiarni, z którą zamierzam zaprzyjaźnić się na dłużej. Ale o tym w osobnym poście.
Największą wartością tej książki Kominka jest to, że ja mu wierzę. Ale nie fanatycznie, nie,nie - tak naprawdę! Nawet jeżeli jakieś drobne szczegóły zmyślił, podkoloryzował, czy podkręcił - nie wiem, nie sądzę, ale może..., jak dobry scenarzysta, reżyser czy pisarz, to wybaczam mu - bo jest w tym artystą. Bo da się lubić za swoje historie.
cyt.
"Patrzę w lustro, widzę kombajn
Czy bloger jest tylko blogerem?
(...) Musi być po trosze fotografem, kamerzystą, musi umieć się wypowiadać, coraz częściej także przed kamerami, znać się na funkcjonowaniu serwisów społecznościowych, umieć zapanować nad czytelnikami, a jakby tego było mało, musi też wiedzieć, jak nie dać się okraść reklamodawcom, jak negocjować i jakie umowy podpisywać. Człowiek orkiestra. Ja wolę określenie kombajn."
cyt.
"Ja bloger, ty już nie bloger
A kto to jest ten cały bloger?
(...) Dajmy spokój tym definicjom. Z blogiem jest jak z miłością. Znajdziesz tysiąc baranów, którzy będą mówili ci, czym jest, a czym nie jest. Jeżeli powiesz takiemu, że kochasz kobietę, którą widziałeś raz w życiu, przez trzy sekundy, z całą pewnością usłyszysz, że to na pewno nie jest miłość. A niby dlaczego? Jeśli miłość nie ma stałej definicji, to wedle twojej miłością może być wszystko, co tak nazwiesz. Nawet jeżeli będzie to miłość do dmuchanej lalki. Tak samo jest z twoim blogiem. Jeśli Ty nazywasz go blogiem, z całą pewnością on nim jest i żaden Kominek nie powie Ci, że się mylisz, bo wyjdzie na głupka.
(...) Dla mnie blog to strona pisana w pierwszej osobie, kreująca subiektywne opinie."
cyt.
"Miej odwagę zaprezentować od czasu do czasu swoim czytelnikom coś innego, a nuż okaże się, że to właśnie to, czego oczekiwali?"
cyt.
"Nawet jeśli prowadzisz swojego bloga od lat, to dopóki nie będziesz miał miliona czytelników i miliona na koncie - nie będzie za późno. Ty nie jesteś coca-colą, żeby trzymać się jednej nazwy."
cyt.
"Dobry bloger jest dobrym dilerem. Najczęściej sprzedaje czytelnikom dobry towar. Może być w nim trochę literówek, może być nieco chaotyczny, ale widząc intrygujący tytuł, zachęcający do kliknięcia lead i interesującą fotkę, nigdy nie pomyślisz, że jesteś na jakimś amatorskim blogu. Im bardziej dopieścisz swój tekst, tym bardziej czytelnicy będą cię szanowali. Żebyś tylko nie zapomniał o regularnym dawaniu papu."
cyt.
"Panie bloger, cho no pan do mnie.
Czy sprzedawać swoje teksty innym serwisom?"
cyt.
"Ilona Patro (blogosfera.com)
Pamiętaj, że bloger to nie tylko blog - to jest osobowość, to są miejsca, w których bloger buduje swoją osobowość.
Buduj zatem osobowość blogowej marki równie silnie poza blogiem. (...) Pokaż, że za blogiem kryje się żywa osoba i osobowość."
cyt.
"Nie wątpię, że wiele razy intuicja mnie zawiodła, ale miałem poczucie, że wszystko, co zrobiłem, było zgodne z moim sumieniem i przekonaniami."
Etykiety:
HANZA CAFE,
KOMINEK,
kominek.es,
MOJA PASJA,
MOJE FOTKI,
MOJE ULUBIONE,
TOMEK TOMCZYK
Subskrybuj:
Posty (Atom)