Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KARMIENIE PIERSIĄ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KARMIENIE PIERSIĄ. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Karmienie piersią - badania trwają!

Są mamy potrzebujące zaledwie instynktu, by czuć, że warto karmić piersią. Inne chcą świadomie przygotować się na karmienie naturalne, nabywając fachową wiedzę i otrzymując wsparcie od środowiska medycznego czy innych mam, które z powodzeniem karmiły piersią swoje maluchy. Nierzadko po różnych technicznych problemach, których pokonanie dało im moc do wytrwania w swej mlecznej drodze. Jeszcze inne potrzebują wciąż najnowszych badań, które rzucą nowe światło na tak oczywistą wydawałoby się, ale wciąż wzbudzającą wiele emocji kwestię naturalnego karmienia. 

poniedziałek, 23 lutego 2015

Zakończenie przygody mlecznej

Cztery lata temu, kiedy urodziłam Klaudię, nie wiedziałam, że zakończenie naszej "mlecznej drogi", jak nazywam karmienia piersią, będę przeżywała wspólnie z moimi koleżankami redakcyjnymi z Kwartalnika Laktacyjnego i tysiącami mam karmiących na jego fanpejdżu

Dziękuję Hafiji za tę wspaniałą nić porozumienia, która zrodziła się pomiędzy nami i pozwala na wspólnie działanie w temacie, który wydaje się być jednym z wielu, a dla nas oraz innych zaangażowanych dziewczyn - ważnym i wyjątkowym! 

Właśnie czytam książkę o karmieniu piersią, z której recenzją będzie można się zapoznać w naszym Kwartalniku Laktacyjnym, bo choć dla mnie przygoda laktacyjna się zakończyła, będę z innymi mamami karmiącymi dalej. Przytaczam więc dziś moją mini historię z fanpejdża naszego magazynu z soboty, która jest już dla mnie historyczną chwilą, a tu na blogu - pozostanie jedną z piękniejszych pamiątek:

Czwarty numer Kwartalnika Laktacyjnego do poczytania TU.

środa, 5 listopada 2014

Mama Coffee - recenzja mamy karmiącej długo

Kilka tygodni temu od firmy Adamed trafiła do mnie przesyłka z kawą Mama Coffee w trzech smakach - naturalnym, toffi i waniliowym. Kawę lubię pod każdą postacią - a najlepiej czarną, bez cukru, średnio mocną, stawiającą na nogi i dodającą od rana animuszu. Czarna kawa towarzyszy mi odkąd jestem dorosła, a jako dziecko lubiłam kawę Inkę, którą chętnie pijałam z mlekiem, ale i bez. Jedyna rzecz, której nie robię z kawą, to jej nie słodzę - kawy posłodzonej nie przełknę. Byłam ciekawa, czy ja rzeczywiście wypiję tę Mama Coffee ze smakiem i czy ona da mi powera?! Spójrzcie, jakie jej urocze zdjęcie wrzuciłam pewnego dnia na swój Instagram. Zupełnie jak prawdziwa, mocna, aromatyczna kawa.

wtorek, 2 września 2014

Siła Kobiet w Hanza Cafe w Toruniu w klimacie karmienia piersią

Tak się porobiło ostatnio, że ciągle temat karmienia piersią krąży u mnie na blogu. Nic zresztą w tym dziwnego, bo matką karmiącą ciągle jestem i wspólnie z dziewczynami z Kwartalnika Laktacyjnego działamy na rzecz upowszechniania dobrej wiedzy na ten temat nie tylko wśród samych mam. 

25 sierpnia miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu organizowanym w kawiarni Hanza Cafe w Toruniu pod hasłem Siła Kobiet. Na zaproszenie prowadzących: Asi Ruteckiej i Beaty Young postanowiłam krótko i esencjonalnie opowiedzieć o tym, jak można dzięki dobrym relacjom z innymi zaangażowanymi kobietami działać na odległość - przez internet we wspólnej sprawie. Oto jeden ze slajdów mojej prezentacji, która była tłem do tego, co samo napływało mi do ust.



piątek, 29 sierpnia 2014

Be Happy Vinti w Happy Mum - sesja miejska mamy karmiącej

Karmienie dziecka piersią determinuje pewne wybory w kwestii doboru garderoby. Wiem o tym z własnego doświadczenia, obserwuję też i rozmawiam z innymi mamami o tym, jak dobierają swoje ubrania, by czuć się komfortowo. 

Właśnie napisałam felieton modowy poświęcony tej kwestii, który ukaże się w trzecim numerze Kwartalnika Laktacyjnego, postanowiłam sprawdzić jak ubrania Happy Mum - znanej i lubianej polskiej marki odzieżowej dla kobiet w ciąży, karmiących piersią, ale także aktywnych zawodowo i towarzysko kobiet sprawdzają się w różnych stylizacjach. I to jest sesja vol.2 we współpracy z kolejnym zdolnym fotografem Krzysztofem.

niedziela, 16 lutego 2014

Karmić piersią dziecko ponad trzy lata - czy to normalne?

O cywilizacjo! Daj żyć i... karmić piersią matce, tyle ile jej dziecko chce i ona sama chce, bo oboje czują, że to:

- potrzebne,
- ważne,
- miłe,
- wartościowe,
- jedyne w swoim rodzaju.

Jestem typem przekornym, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu (przynajmniej tak mi się wydaje) i po prostu z zasady nie lubię, jak ktoś mnie do czegoś zmusza, przekonuje na siłę, dręczy, by coś na mnie wymóc. Choć mój styl bycia czasem ma cechy przerysowania, bo nie jestem typem szarej myszki, co to potulnie się ze wszystkim zgadza, to przemawiają do mnie zawsze racjonalne argumenty, jeśli takowych brak lub nie są pełne, a co za tym idzie nieprzekonywalne, pozostaję przy swojej opcji, często wiedziona własną intuicją. Intuicja ta czasami wodzi mnie na meandry trudnych sytuacji, ale wolę ten stan, gdy wierzę sobie, niż przyjmuję na wiarę czyjeś banialuki lub powielane stereotypy.     

W kwestii wartości długiego karmienia piersią wierzę sobie i... swoim autorytetom, zwłaszcza zaś mojej znajomej pani doktor Urszuli Bernatowicz-Łojko. Pani doktor uchodzi za "radykalistkę" w zakresie promowania karmienia piersią. Potrafi rzeczowo i dobitnie przekonywać o słuszności karmienia piersią od pierwszych chwil życia dziecka, aż po kolejne miesiące i lata, kiedy rodzi i umacnia się więź łącząca je z matką podczas tego aktu nie tylko przekazywania pokarmu, ale przede wszystkim ogromnej wzajemnej czułości. Ja to potwierdzam, tak jest w istocie. Nasze "cyculkowanie" z Klaudią to przez całe te trzy lata, które już minęły od jej narodzin - niezwykłe chwile! Nie mylić z idyllą, utopią i takimi tam. Ja też bywam zmęczona, chciałabym odpocząć, nie być czasem podgryzaną dla żartu. Jednak w tych chwilach. gdy dziecko potrzebuje mnie, by dać córce to, co jest dla niej miłe i ważne, póki ma na to ochotę, robię to, bo instynkt mi podpowiada, że warto!

Mam porównanie - bo syna karmiłam trochę krócej - 2 lata i 7 miesięcy. On sam jako mały brzdąc zdecydował w pewnym momencie, że karmienie piersią jego samego trochę krępuje. Może dlatego, że to chłopiec nie dziewczynka? Doprawdy nie wiem. Z Klaudią też czekam na ten moment, gdy w jej małej główce zrodzi się myśl, że chyba czas zakończyć życiową przygodę z piersią mamy. Choć, jak już mówi pięknie pełnymi zdaniami: 

- Mleko z cyculka jest takie słodziutkie. Mhmmm :)

To by potwierdzało teorię jednego z lekarzy, u którego byłam swego czasu i który z wielkim przekonaniem wygłaszał teorię szkodliwości!!! karmienia piersią ze względu na zły wpływ na zgryz dziecka oraz stan uzębienia, gdyż jak twierdził, mleko matki jest wyjątkowo słodkie, a co za tym idzie szkodliwe dla mlecznych zębów dzieci. - Wprost zagotowało się we mnie, usłyszawszy te słowa! Usłyszeć coś takiego z ust lekarza?! Masakra jakaś... Na szczęście, oprócz instynktu matki, ma się też wiedzę o tym i owym i tzw. "banialuki" można puścić mimo uszu, zaznaczając jednakże, że ośmielam się z tym poglądem polemizować :)

Nie karmię dziecka na środku galerii handlowej czy na sali w hipermarkecie, nie rozkładam się z trzylatką przy piersi na fotelu w kinie, nie karmię jej w środkach masowej komunikacji miejskiej, ani na ławce w parku. Robię to w domu. W intymności domowego ogniska. I szczerze wierzę zarówno w zdrowotne, jak i psychologiczne wartości długiego karmienia piersią. Nie chcę się stawiać nikomu za wzór, nie zamierzam też być przez nikogo obśmiewana, że karmię za długo. To moja decyzja i wierzę w jej sens!

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Intuicyjna podstawa żywieniowa 11-miesięczniaczki

Kochane, dzięki Waszym komentarzom pod poprzednim postem, natychmiast wyleczyłam się z kompleksów. To jest doprawdy super, że człowiek zwierzy się blogowej grupie wsparcia z pewnej swojej słabości lub problemu i od razu dostaje taki zastrzyk uczuciowo-merytorycznej otuchy :) Lubię to! Dziękuję! Wasze uwagi przemówiły mi do rozumu!
Dziś chciałam uwiecznić na fotkach kolejną sukieneczkę Klaudusi z sh wraz z bodziakiem upolowanym na wyprzedaży w C&A. W skrócie też powiem Wam, co aktualnie zajada zwykle mój 11-miesięczny Szkrab. Ano:

1. CYYYYYYCUŚ
- po powrocie mamy z pracy popołudniowa porą;
- wczesnym wieczorkiem (zasypianiowo),
- ciemną nocką (w przebudzeniach śródnocnych),
- na poranne pierwsze śniadanko jeszcze w łóżkowych pieleszach.
2. Kanapeczki z masełkiem i szyneczką na główne śniadanko pomiędzy 7:00 a 8:00 rano, gdy mama już w pracy, a Malutką zajmuje się tata przed Jego pójściem do pracy i przejęciem Małej przez nianię o 8:00. Albo: kaszeczka, kleik lub bułeczka zalana gorącym mleczkiem, do tego czasami kanapeczki z masełkiem i śliwkowymi powidłami własnej, domowej roboty. Gdy foszek malutki na kleik lub kaszkę jest - wjeżdża nieoceniony w trudnych sytuacjach jogurcik Danonek, który także jedzeniowym deserkiem często po obiadku lub w ramach podwieczorku jest!
3. Obiadki - najlepsze te z całą rodzinką przy stole - hiciorem jest zawsze długi makaron, który samodzielnie może Klaudusia wciągać z wielką frajdą. Ziemniaczki ze sznycelkiem, rosołek czy pomidorowa z makaronem lub z kleikiem ryżowym i marcheweczką oraz inne obiadowe różności, próbowane ostrożnie, ale coraz odważniej.
4. Piciu piciu - herbatki ułatwiające trawienie na zmianę z owocowymi i naturalnymi soczkami. Zero dodatkowego picia mleka, bo to dostaje Klaudusia od mamusi w najnaturalniejszej postaci :) - z czego dumne jesteśmy jak dwie pawice :)











sobota, 15 października 2011

The first Princess Bike :), klaskanie i... o podgryzaniu sutków podczas karmienia piersią

Zakupiliśmy dziś naszej Malutkiej pierwszy samochodzik do odpychania się nóżkami po podłodze. Pamiętamy, jak podobnym, tyle że motocyklem plastikowym śmigał po domu nasz starszy syn. Motocykl ów zachował się do tej pory i choć jest już wypłowiały, mamy do niego sentyment i czeka na swój moment, by chociaż trochę nim Mała też pośmigała, ale to dopiero po roczku, gdy sama będzie umiała na niego wsiadać. Ten samochodzik natomiast też się jeszcze właściwie nie nadaje do samodzielnego jeżdżenia przez Nią, ale my oraz w tygodniu niania z babcią - wszyscy będziemy mieli trochę frajdy, żeby Ją na niego posadzać i kilka rundek z podtrzymywaniem zrobić. Do pełnego użytkowania będzie czekał na swój moment, gdy nasza Rezolutniarka uzna, że to już.



Drugi wątek dzisiejszego posta będzie nawiązaniem do posta koleżanki Hafiji, która poruszyła temat uszczypliwości, jakie niektóre osoby wypowiadają pod adresem mam, których dzieciom wychodzą zęby, strasząc owe mamy np. podgryzaniem sutków. W sumie - aż się zaczęłam znowu bić w piersi :)))))), bo napisałam pod postem Hafiji, że życzę jej hartu ducha i ciała z okazji tego ząbalka u Małego. Ale na pewno straszyć nie chciałam.

Zaś muszę jako matka karmiąca piersią 8,5-miesięczne dziecko z 6-oma ząbkami, twierdzić, że przygryzanie zdarza się za każdym razem przy karmieniu, boli tak, że często aż zakrzyknę z bólu, ale... ani tego nie demonizuję. No tak po prostu jest, że niektóre dzieci z taką swoją małą chyba nieuświadomioną złośliwościo-zabawą ostrzą :) sobie ząbki również na naszych piersiach. Ani mnie to specjalnie nie przeraża ani nie zniechęca do karmienia piersią, bo jestem zafiksowana na cel - jakim jest karmienie piersią jak najdłużej (ja chciałabym przynajmniej do dwóch lat Małej), bo uważam, że jest to bardzo korzystne dla zdrowia i odporności dziecka teraz i w przyszłości. Tego się trzymam i choć jestem moooocno podgryzana, to mój próg bólu pozwala mi to znosić i dzielnie karmić dalej! Tak więc nie straszę, a nawet trzymam kciuki :))))

A - no i zapomniałabym, że tak jak u Hafiji dzisiaj, moja Klaudusia też pięknie klaskała w rączki, czy też robiła kosi-kosi - co by to nie było - też byłam duma jak PAW! :)))

sobota, 23 lipca 2011

Karmienie piersią kontra zupki, obiadki, soczki, owoce w okresie 4-6 miesięcy niemowlęcia

Jest pewna subtelna, no może bardziej niż subtelna, różnica pomiędzy określeniami fan i fanatyk. Mogę z całą pewnością nazwać siebie fanką karmienia piersią, jednak do fanatyzmu mi daleko.

Karmię piersią cały czas, a Córunia moja dobiega końca 6-go miesiąca, jednak stopniowe podawanie Malutkiej innych pokarmów niż mleko matki sprawiło, że minęły jak ręką odjął uporczywe kolki pierwszych 3 miesięcy, a Klaudusia wygląda i na dobrze odżywioną i zadowoloną. Z dużym przekonaniem mogę powiedzieć, że rozszerzenie diety - moim zdaniem - wyszło Jej jak najbardziej na dobre. Nie zaobserwowałam u Małej żadnych uczuleń, poza drobną wysypką po odrobinie surowej truskawki. Malutka nie ma większych problemów z zaparciami i wypróżnieniami i doskonale umie sygnalizować, kiedy jest głodna i ma ochotę, czy to na mleczko z piersi czy jakiś inny posiłek.

Uważam, że doskonałym wspomagającym i urozmaicającym dietę dziecka w okresie 4-6 miesięcy jest kleik ryżowy Nestle lub BoboVita (przyrządzany przeze mnie na zwykłym krowim mleku 3.2%)- jest sycący, ale jednocześnie lekki, nie podrażniający młodego układu pokarmowego niemowlęcia. Podajemy go Klaudusi dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Czasami też zagęszczam nim zupkę na rosołku z marchewką. Od początku szóstego miesiąca Malutka smakuje już prawie wszystko - każdy nasz obiadek w maleńkich ilościach jest też próbowany przez Klaudusię: ziemiaczki z sosikiem, rozdrobnione mięsko, zupy. Mała dostaje też rozdrobnioną brzoskwinię, a nawet sama zjada 2-3 chrupki kukurydziane (w końcu ma dwa zęby, jakimi sobie gryzie malutkie kawałeczki, które szybko rozpływają sie w jej buźce).

Przy tym - mleko z moich piersi jest nadal i będzie wiele, wiele miesięcy, a może nawet lat jej podstawowym składnikiem codziennego pożywienia, a w szczególności w porze zasypiania w ciągu dnia oraz w nocy.

Jako więc fanka karmienia piersią stwierdzam jednocześnie, iż nie ma nic złego we wprowadzaniu do diety Malucha innych pokarmów już od 4-go miesiąca jego życia. Sama sprawdziłam, polecam!

Mina z cyklu - o co chodzi z tą pogodą? Jesień głęboka w środku lata???



odgapione :) od http://niecodziennosc.blox.pl/ - też Lubię to!



oczywiście przyłączamy się do akcji Hafiji pomocy dla mamy trójki dzieci, która została sama w trudnej sytuacji po stracie męża w wypadku - szczegóły tu: http://baby-under-construction.blogspot.com/2011/07/mamy-wspomozcie-moda-mame.html...

niedziela, 5 czerwca 2011

Karmienie piersią to nie tylko wartość, ale i obserwacyjna frajda

O karmieniu piersią pisze się, mówi, dowodzi, nawołuje, przekonuje, zachwala, pochwala itp. itd.... Ja o karmieniu piersią zdecydowałam już z moim pierwszym synem 16 lat prawie temu. Karmiłam go 2 lata i 7 miesięcy, nie wyobrażałam też sobie nie karmić swoim mlekiem mojej małej 4-miesięcznej teraz Klaudusi.

Że cudowna więź, że względy zdrowotne zarówno dla dziecka, ale także dla mamy, że wygoda (zwłaszcza w nocy), że inne hiper plusy... to jasna sprawa. Minusów jako życiowa optymistka nie dostrzegam, lecz pokonuję :) Nawet karmienie w miejscach publicznych nie jest dla mnie problemem, zawsze znajdę jakiś ustronny kącik i tak się ustawię ciałem do otoczenia, że biustem raczej nie zaświecę. Ostatnio wybraliśmy się całą rodzinką na występ syna z gry na pianinie i niestety w trakcie musiałam poszukać ustronnego miejsca, by nakarmić córuchnę, więc przycupnęłam na jakichś schodkach z tyłu zabytkowej kamienicy z dala od wzroku przechodniów, za to z widokiem na zielone majowe drzewa i nakarmiłam na kolanach dziewczynkę... W końcu nie wszędzie można oczekiwać, że będą ustronne pokoiki do nakarmienia brzdąca.

Mnie zaś karmienie piersią skłoniło do innej refleksji. Zauważyłam, że po tym jak brzdącuś pije mleczko, w jaki sposób to robi, określa już jakoś jego maaaalutką osobowość, temperament, tudzież charakterek :) Moje dzieci - już teraz widzę - porównując je w tym pierwszym etapie życia, gdy ssie się cyca mamy - były / są zupełnie inne...

Maciej zawsze spokojny, leniwie przysysał się do cyculka i dopóki nie najadł się do końca, nie wypuszczał piersi z buźki ani na chwilę, po czym najczęściej spokojnie zasypiał. W ogóle pierś to był mój sposób na małego, by zasnął. Dlatego m.in. tak długo karmiłam go piersią. Gdy miał półtora roku i ja poszłam do pracy, a on do żłobka, to gdy wsiadałam do auta po wyjściu z pracy, on zaraz się do piersi przysysał i ucinał sobie popołudniową samochodową drzemkę. Mogłam go karmić wszędzie, w każdej pozycji - na leżąco, na siedząco, na stojąco nawet :)

Klaudusia to rezolutna, mega energiczna damulka z bystrymi oczkami, które ma wprost dookoła głowy! Ona nie może spokojnie przyssać się do cyca i wypić przewidzianą o danej porze porcję mleczka, tylko najpierw musi interesować się wszelkimi zjawiskami, które są dookoła, nawet jeśli nadal jest to to samo miejsce, w którym zwykle ją karmię, czyli duże łóżko, w którym ze mną śpi. I choć to pozycją leżąca jest jej właśnie ulubioną. Nawet jeśli jest bardzo głodna, to zasysa pierś na 2-3 sekundy, wypluwa, rozgląda się i znowu zasysa i tak z 10-15 razy, aż nasyci się swoim rozbrykanym zachowaniem i dopiero zaczyna pić na dobre. Stąd zapewne i jej kolki, ponieważ na pewno łyka wtedy niepotrzebne powietrze, które później przeszkadza w żołądeczku.

Wiem już na jakiego prawie dorosłego człowieka wyrósł mój pierwszy ssak - spokojny, zrównoważony syn i wydaje mi się, że przeczuwam, jaki może być mój ssak nr 2- moja rozbrykana, absorbująca Lalunia...

Czy to się sprawdzi? Zobaczymy. Obserwacyjne oko matki karmiącej piersią czuwa i rejestruje :))

piątek, 20 maja 2011

Woda Mama i ja przetestowana i ja kolejny kilogram w dół :)

Sama piłam, herbatki dla Małej na prezentowej wodzie od WOSANY gotowałam, czyli... - dwie zgrzewki wody Mama i ja przetestowałam!

Podsumuję zatem, bez zbędnego przynudzania, w punktach "po mojemu":

1. Woda Mama i ja źródlaną wodą nisko mineralizowaną jest, a więc dla kobiet karmiących piersią jak zalecają specjaliści (patrz chociażby artykuł: Jaka woda dla kobiet w ciąży i karmiących piersią) jak najbardziej jest wskazana. Chociaż dla kobiet w ciąży już mniej, bo dla nich lepsza jest woda wysoko mineralizowana.

2. Z Wodą Mama i ja chudłam sobie przez ostatnie 2 tygodnie, czego efektem jest kolejny kilogram w dół :)

3. Wody źródlane są zwykle smaczniejsze od typowych wód mineralnych, taką też jest Mama i ja i faktycznie, muszę przyznać, że smak ów był na tyle dobry, że pochłaniałam kolejne litry nieeeepostrzeżenie.

4. Z wodą Mama i ja uzupełniłam sobie też na bieżąco wypłukiwany wraz z kawą, którą piję (co prawda w znacznie mniejszych ilościach, bo przecież karmię piersią) MAGNEZ. Z pewnością nie w takim stopniu, jak przy suplementacji specjalnymi medykamentami, ale jednak!

5. Małej herbatki na w/w wodzie wyraźnie smakowały. Swoimi uśmiechami dawała mi znać, ale czy to była jej reakcja akurat na wodę, za to nie ręczę :)))

Dziś zaczęliśmy podawać Klaudusi już na poważnie kleik ryżowy na mleczku, bo wydaje nam się, że cyc przestał już jej wystarczać, więc prezentowy śliniaczek od producenta wody Mama i ja przeszedł chrzest bojowy na froncie karmienia łyżeczką :) Fotek niestety nie zrobiłam, bo zabrakło mi rąk, choć i tak pomagał mąż, a potem rozkoszowałyśmy się cuuuudowną letnią pogodą i po prostu się opalałyśmy - Klaudusia przez 5 minut, a ja znacznie dłużej, gdy ona sobie spała w cieniu... Ach! Cudownie być z takim Maleństwem w taki ciepły, miły czas na łonie natury... Kiedyś będziemy to wspominać...

Dodam szczerze - wodę Mama i ja, subiektywnie rzecz ujmując, mogę śmiało polecić Mamom, które wiedzą, że warto wodę niegazowaną w okresie karmienia piersią pić, a przy tym zwracają uwagę na to, by wspomagała ich aktywny tryb życia i pomagała zwalczać pośrednio pociążowe kilogramy!

I na koniec słowo rekomendacji od samego producenta:

Źródlana woda mineralna Mama i ja posiada atest PZH oraz pozytywną ocenę Centrum Zdrowia Dziecka. Może być podawana dziecku w postaci niezmienionej, ale stanowi on także doskonałą bazę do przygotowywania zupek, soczków oraz innych posiłków. Woda polecana jest przez pediatrów i dietetyków jako produkt wskazany do dopajania niemowląt, w szczególności tych karmionych mlekiem modyfikowanym. Ze względu na swój skład nadaje się ona również do spożywania przez dzieci starsze, kobiety w ciąży oraz matki karmiące piersią.

Słowem - P O L E C A M !

środa, 16 marca 2011

Bliższy kosmetyk ciałku, a garderoba oku...

Na wstępie dziękuję Kochane dziewczyny, moje stałe czytelniczki, za słowa troski i współczucia w moich trudnych chwilach związanych z chorobą męża - na szczęście już w miarę wszystko dobrze i możemy cieszyć się sobą razem w domku! Pozdrawiam Was gorąco!

bliższy kosmetyk ciałku...

Podobnie jak Hafija, ja też dzisiaj dostałam przesyłkę od firmy FlosLek z ich nowością - produktami kosmetycznymi dla niemowląt oraz kobiet w ciąży i karmiących piersią z prośbą o przetestowanie i wyrażenie opinii na temat ich skuteczności. Tak wygląda cała linia już na naszej półce w domowej strefie Maluszka pod pieczą naszych misiaków :)


Wprawdzie jestem zaopatrzona w kosmetyki Bella Baby Delfii oraz sporo próbek produktów różnych firm, które naprzemiennie stosuję, produktów firmy FlosLek jeszcze nie używałam w pielęgnacji mojej Klaudii.

Ponieważ jednak przesyłkę dostałam w południe, a zauważyłam dziś już intensywnie schodzącą skórkę z główki w miejscu ciemieniuszki u Małej, posmarowałam to miejsce nowo otrzymanym Kremem pielęgnacyjnym dla niemowląt i dzieci właśnie z owej prezentowej przesyłki. Miałam wrażenie, że ta schodząca skórka trochę doskwiera Klaudii, swędzi ją, dokucza... i m.in. z tego powodu mogła dziś, moim zdaniem, trochę grymasić. Po posmarowaniu kremem FlosLek (może to przypadek, może nie) jakby zniecierpliwienie Małej ustało po jakimś czasie. - No i a propos swędzenia, to z zaciekawieniem zauważyłam, że drugi z produktów linii FlosLek Laboratorium for baby - Emulsja do kąpieli dla niemowląt i dzieci (do stosowania od pierwszych dni życia) opatrzona jest informacją na froncie opakowania, iż ów produkt "łagodzi swędzenie skóry". Użyliśmy więc dziś tej emulsji do kąpieli dzidzi. Woda z emulsją była wyraźnie delikatna i "miękka", ponieważ produkt ten zawiera m.in. formułę wzbogaconą olejem słonecznikowym, który natłuszcza skórę już w trakcie kąpańska. Po wyjęciu z wody, ciałko córeczki miało na sobie jeszcze taką delikatną lekko tłustą powłoczkę, ale nie tak tłustą, jak po zastosowaniu samej oliwki...

Dzisiejszy dzień niestety upłynął nam pod znakiem zaparć u Malutkiej, co skończyło się niestety lewatywką. - Tak się u niej dzieje ok. 1 raz na tydzień, gdy brzuszek jest jak balon, a Malutka płacze wniebogłosy i cierpi... Po zaparciach ma lekko zaczerwienioną pupkę, czego nie można nazwać odparzeniem - bo do takowego jeszcze nigdy nie doprowadziliśmy - ale widać, że skórka w tej okolicy wymaga nawilżenia. Dlatego wypróbowaliśmy też trzeci produkt z nadesłanej nam do testowania linii - Krem przeciw odparzeniom dla niemowląt i dzieci. Jest bezzapachowy, ma lekką konsystencję, łatwo się na pupci rozsmarował. Powinno być OK... będziemy stosować i obserwować...

A ja teraz na koniec, gdy Malutka po męczarniach zaparciowo-kolkowych śpi po relaksujacej kąpieli, którą w końcu polubiła na dobre i już pluska się z wielką radością i zaciekawieniem, zastosowałam czwarty produkt, który dostałam w prezencie od FlosLek Laboratorium for mum Preparat do pielęgnacji brodawek sutkowych dla kobiet w ciąży i po porodzie. Wyróżnia się wizualnie tym, że nie jest biały jak tradycyjny krem, tylko przezroczysty, w dotyku przypomina swoją konsystencją miód (takie moje osobiste wrażenie - bardzo miły podczas smarowania...), a z konkretów myślę ważne jest to, iż zawiera substancję czynną MEDILAN, będący emolientem otrzymywanym z wełny owczej (super czystej medycznej formy lanoliny) oczyszczony z wszelkich zanieczyszczeń i alergenów. Chroni też przed infekacjami bakteryjnymi.

a garderoba bliższa oku...

Jeszcze słów kilka na temat najnowszych prezencików dla Malutkiej. Otóż wczoraj odwiedziły nas dwie przemiłe nowe ciocie Klaudii - moje koleżanki z pracy Agata i Asia. Były miłe odprężające pogawędki, no i oczywiście nie zabrakło przebieranek w nowe ciuszki sprezentowane przez cioteczki :)))

Ciociu Asiu i Ciociu Agato, serdecznie dziękujemy!



Jak w nowej sukienusi od ciosi Asi i czapusi od cioci Agaty wyglądała Klaudia, możecie zobaczyć na moim szafiarskim blogu www.kikiwhite.blogspot.com

A na zakończenie tego posta minka z cyklu rozkładających na łopatki i "serce i rozum" :) pod tytułem:

zębów jeszcze nie mam, ale ostrzegam, już niedługo mi urosną... :)


środa, 19 stycznia 2011

Karmienie piersią 15 lat temu :)

Tak było, gdy karmiłam piersią 15 lat temu swojego pierwszego syna.

Jak będzie tym razem, okaże się już za chwilę, już za momencik :))))



środa, 8 grudnia 2010

Karmiłam piersią 2 lata i 7 miesięcy, teraz też zamierzam...

Podpisuję się obiema rekami pod artykułem zamieszczonym na www.dziecisawazne.pl dotyczącym zalet długiego karmienia piersią, liczonego nie tylko w miesiącach, ale też latach

patrz artykuł: Dlaczego warto długo karmić piersią

Choć rozmawiałam dziś z koleżanką, która była trochę zdegustowana zbyt usilną indoktrynacją jednej ze specjalistek, mających wykład na temat naturalnego karmienia w szkole rodzenia.
Pani pediatra dowodziła absolutną wyższość karmienia piersią nad karmieniem sztucznym.

Zdaję sobie sprawę, że motywy kobiet, które nie karmią piersią mogą być różne (podyktowane ich fizjologią, nastawieniem, itd...), to jednak ja zawsze będę zwolenniczką karmienia piersią i to rzeczywiście nawet do 3 lat. - Ja karmiłam 2 lata i 7 miesięcy.

Na przykładzie mojego 15-letniego syna wiem i zaświadczam, że miało to zbawienny wpływ i na jego odporność przeciw chorobom oraz rozwój emocjonalny i intelektualny.

Nie indoktrynuję, ale jeśli ktoś się waha, to ja tylko zachęcam swoim przykładem...

wtorek, 30 listopada 2010

Zalety nocnego karmienia piersią

Ostatnio przeczytałam w jednym z magazynów dla mam, że karmienie piersią ma bardzo istotne znaczenie w nocy. I to nie tylko z praktycznego punktu widzenia, że nie trzeba podgrzewać mleka, wstawać by je nalać do butelki... O tym sama wiedziałam i wysławiałam tę wygodę razem z mężem w pierwszej ciąży.

Okazuje się jednak, że mleko mamy jest nocą znacznie bardziej bogate w różne składniki i ma wówczas większą wartość dla rozwoju organizmu dziecka, które się nim żywi.

* Nocne karmienie wpływa, jak dowodzą specjaliści, na wyższy iloraz inteligencji malca?!

- Ha :) Potwierdzam - na piersi wychowałam mojego Kochanego, mądrego pierwszego syna :)))

* Poprawia także jego rozwój psychoruchowy.

* Mleko mamy zawiera optymalną ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, niezbędnych do budowy komórek mózgowych, a największe ich stężenie jest podobno właśnie nocą.

Ponadto dzieci, które często jedzą w nocy, szybko przybierają na wadze. Dzięki temu są na ogół zdrowsze i dobrze się rozwijają.

* Nocne mleko ma inny skład niż dzienne - jest bardziej kaloryczne, bo zawiera więcej zdrowego tłuszczu.

* Dodatkowo obfituje w większą porcję sodu, potasu i żelaza.

I, chociaż do karmienia piersią w ogóle nie trzeba mnie przekonywać, bo jest to dla mnie "oczywista oczywistość" :), to takie przesłanki, które przytoczyłam, są dla mnie tym bardziej ważne.

wtorek, 9 listopada 2010

Chustowanie pomocne w karmieniu piersią i inicjatywa Banku Mleka Kobiecego

Ponieważ jestem wielką zwolenniczką karmienia piersią i mam nadzieję, że tak jak za pierwszym razem, gdy karmiłam naturalnie nastoletniego teraz już teraz syna, interesują mnie wszelkie sposoby ułatwiające mamie tę, wydawałoby się, naturalną sztukę. Polecam więc artykuł o zaletach karmienia piersią w chuście na http://dziecisawazne.pl/karmienie-piersia-w-chuscie/

Zaintrygował mnie też artykuł na portalu www.dziecisawazne.pl o inicjatywie tworzenia Banku Mleka Kobiecego. Jak dobrze pamiętam swojego pokarmu miałam naprawdę w pierwszej ciąży dużo... Takiego banku nie ma niestety na razie w Polsce. Zresztą najlepiej byłoby, gdyby takie drobne placówki były oddziałami w każdym szpitalu, gdzie znajduje się oddział położniczy, na przykład w Toruniu.

Aktualnie działa od 2008 roku Stowarzyszenie na Rzecz Banku Mleka z siedzibą w Warszawie, które potrzebuje zarówno - i tu cytuję za http://bmk.agabor.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=72&Itemid=76:
  • Wsparcia konsultantów opiniujących powstanie i działanie banku mleka, w szczególności lekarzy neonatologów, pediatrów, doradców laktacyjnych, położnych a także pielęgniarek, wirusologów, bakteriologów, specjalistów od żywienia, prawników, specjalistów od zarządzania i marketingu oraz public relations.
  • Doradztwa w zakresie sposobu funkcjonowania banku mleka od strony formalnej i finansowej w ramach służby zdrowia tak, aby zapewnić bezpłatny dostęp do zgromadzonego mleka wszystkim potrzebującym dzieciom.
  • Dofinansowania udziału inicjatorów przedsięwzięcia w konferencjach i sympozjach zagranicznych organizowanych w krajach o wieloletnim doświadczeniu w prowadzeniu specjalistycznych placówek typu bank mleka kobiecego.

Stowarzyszenie na razie działa w Warszawie i stara się o uruchomienie takiej placówki w stolicy, ale warto tą ideą "zarazić" i pozostałe środowiska medyczne w innych miastach Polski, moim zdaniem.

Gdyby taki bank działał już teraz, ja na pewno byłabym jedną z ochotniczek w oddaniu swojego mleka do takiego banku. Popieram tę inicjatywę całym sercem!

środa, 1 września 2010

Odkrywam macierzyństwo... z dr Pretti Agrawal

Dzisiejsze poobiednia sjesta, uporządkowanie emocji po pracy i zwyczajnie odpoczynek ciężarnej, upłynęły mi pod znakiem szybkiej i przyjemnej lektury książki "Odkrywam macierzyństwo" dr Pretti Agrawal.
A poleciła mi ją i wraz z rekomendacją pożyczyła pewna zaprzyjaźniona koleżanka z pracy, mama Dominika :)

Przyznam, że połknęłam ją na deser, bo język przystępny, miło i szybko się czyta, choć czymś szczególnym mnie nie zachwyciła. Jestem jakoś ostatnio bardzo nastawiona na poszukiwanie różnych sposobów na konkretne radzenie sobie z sytuacjami okołociążowymi i okołoporodowymi, a tu znalazłam dużo ciepła, wsparcia i miłych klimatów, mniej jednak praktycznych rad, ale może to i dobrze, bo czyż życie składa się tylko z gotowych recept?!

Za to duże plusy za co najmniej, jak dla mnie, trzy poważnie potraktowane tematy:

1. Karmienie piersią - moja idee fix! Jest tu wyraźnie powiedziane, że dziecko powinno być karmione tylko piersią do 6 miesiąca życia, a koniecznie dokarmiane nadal piersią przynajmniej do 1,5 roku - to dla mnie potwierdzenie mojej teorii wynikającej z osobistej praktyki karmienia piersią do dwóch lat i siedmiu miesięcy. Oczywiście jasna sprawa, że w końcowym okresie była to już zdecydowanie bardziej więź emocjonalna, niż zapotrzebowanie na pokarm, tym niemniej mamom, które szukają przekonującego stanowiska w tej sprawie, osobiście karmienie piersią polecam w ogóle i dłużej niż tylko te 6 pierwszych miesięcy! Potwierdzam także, że praca zawodowa na pełnym etacie w tym absolutnie nie przeszkadza, przy odrobinie dobrej organizacji ze ściaganiem i magazynowaniem naturalnego pokarmu.

2. Poród w pozycji pionowej - byłam zaskoczona, jak wiele miejsca poświęcono w książce temu właśnie zagadnieniu, przekonująca argumentacja autorki sprawiła, że na pewno sprawdzę, czy w szpitalu, w którym ja zamierzam rodzić, jest możliwe uzgodnienie takiej pozycji porodowej. Choć obawiam się, że tak jak w przypadku pierwszego dziecka, które ważyło 4kg i 36 g, może się skończyć na cesarskim cięciu.Pamiętam jak po dwóch godzinach od porodu, po wybudzeniu z narkozy zobaczyłam syna i było to trochę dziwne uczucie - wstyd się przyznać, ale po prostu nie dowierzałam, czy to na pewno mój syn :), jednak miłość szybko sie pojawiła i tak już trwa do teraz :)

3. Beta-endorfiny, katecholaminy i oksytocyna - zaskoczyło mnie jak duże mają znaczenie w samym akcie porodu i tuż po nim oraz w trakcie karmienia piersią. Dają mamie taki dopalacz energii, który nieporównywalny jest z niczym innym!

Jutro muszę zrobić rutynowe badanie krwi, a za trzy tygodnie jadę na badania prenatalne około 23 tygodnia ciąży. Lubię być w ciąży, to takie słodkie oczekiwanie :) Moja Różyczka rośnie, a ja czekam na jej konkretniejsze ruchy, bo caś tam czuję, ale tak bardzo delikatnie...