W moim ogródku rośnie mięta piperita, czyli mięta pieprzowa - najbardziej popularna spośród co najmniej 40-tu odmian tej rośliny. Jest niesamowicie aromatyczna, codziennie dorzucam ją do wody z lodem. Zwykła woda nabiera zupełnie innego aromatu i smaku. Mięta znana była już w starożytnej Grecji - to w Mintho zamienił podobno Hades swoją nimfę. W Rzymie, zdaniem Pliniusza, mięta pobudzała ludzki rozum. Rzymscy młodzi filozofowie nosili więc wianki ze świeżej mięty. Pliniusz też propagował medyczne znaczenie mięty - zalecał napary z niej na migrenę. Przy innej okazji opowiem, jak to było z miętą w jeszcze innych epokach.
A co z wykorzystaniem mięty w kuchni? Ja do potraw dodaję ją rzadko, ale jest takie jedno danie, do którego można ją dodać w większej ilości i o dziwo ze smakową korzyścią. Myślę tu o placuszkach z cukinii, które u nas w domu są w lecie prawdziwym rarytasem.
Dziś zerwałam wielkie naręcze naszej mięty pieprzowej do suszenia, bo wczoraj przy okazji poszukiwań przepisu na porzeczkowe przetwory, natrafiliśmy na ciekawy przepis na nalewkę z mięty - a potrzebna jest do niej zarówno mięta suszona jak i świeża.