Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RECENZJA KSIĄŻKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RECENZJA KSIĄŻKI. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 maja 2015

Recenzja książki Marty Waszczuk "Mamy wracamy”



Mamy potrzebują tu i teraz fachowej literatury, która w przystępnej formie, dostarczy im solidnej wiedzy, jak w nowej sytuacji rodzinnej odnaleźć się zawodowo. Praca zawodowa to dziś bardzo wieloznaczne pojęcie. Można pracować nie tylko na etacie w firmie lub urzędzie, ale także być właścicielem swojego mniejszego lub większego biznesu, działać jako freelancer, bloger czy startup’owiec. Miałam okazję czytać i recenzować świetną książkę Marty Waszczuk, wydaną nakładem wydawnictwa Mamania

wtorek, 3 marca 2015

Słownik kosmetyczny

Dzielę się dziś z Wami recenzją Słownika kosmetycznego Horst Fey i Xeni Petsits (wydanie I polskie pod redakcją Agaty Jabłońskiej-Trypuć), wydanego przez MedPharm Polska.

Rzadko spotyka się słownik, który można czytać jak książkę. Kiedy otrzymałam tę pozycję do recenzji, byłam ciekawa czy przez nią przebrnę w całości, czy tylko poszukam kilku, może kilkunastu haseł, których będę chciała sprawdzić definicję. Faktem jest, że słownika kosmetycznego jeszcze w domowej biblioteczce nie miałam, a ponieważ coraz więcej uwagi poświęcam właśnie tym specyfikom, uznałam, że należy pogłębić swoją wiedzę. 

sobota, 12 kwietnia 2014

BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj - moja recenzja drugiej książki Tomka Tomczyka

Książkę pt. BLOG. Pisz, kreuj, zarabiaj przeczytałam w dwa dni, a raczej noce. Pamiętam, że pierwsze wrażenie było takie, iż wiele rzeczy, które w niej czytałam, słyszałam na żywo podczas szkolenia prowadzonego przez autora książki Tomka Tomczyka. Byłam też świeżo po lekturze pierwszej książki Kominka i trochę zdziwił mnie fakt, że sporo kwestii z książki pierwszej przeplata się w drugiej, o czym zresztą autor świadomie nadmieniał. Z tych dwóch względów, książka ta dla mnie była trochę powtórką z rozrywki, ale...

Ale przeczytałam, bo nie dość, że pisze z ogromnym przekonaniem o tym, co sam robi, dokonując swoistej samooceny, to jeszcze tak świetnym językiem, jakby siedział naprzeciwko i z czytelnikiem rozmawiał. Do tego daje takie zwroty "akcji", zupełnie nie jak w poradniku, a w powieści. 


Takie rozdziały książki, jak Bloger jest kosmitą, O czym marzysz? albo Kim jest influencer? - mogłyby się znaleźć w co drugim poradniku stricte marketingowym - co to tam takiego? Ot wyjaśnienie pojęcia - rzekłby ktoś. Jednak różnica jest kolosalna, bo autorzy podręczników zwykle są dla nas zupełnie anonimowi - w tym sensie, że nie dają sobą świadectwa słów, o których piszą. A w przypadku Tomka Tomczyka jest tak, że to on sam daje dowód na to tu i teraz, że nie jest gołosłowny. Swoimi książkami zaś porządkuje całe to skąd, po co i dlaczego, oddając do rąk czytelnika poradnik niebanalny, a co najważniejsze praktyczny i prosty, momentami do bólu dosadny, w czym swoisty urok Tomczyka. 

Jak =pisać=kreować=zarabiać= nie będę mówić za Kominkiem, bo nim nie jestem. Zaś jego liczne, poparte przykładami i odpowiednim kontekstem, rady stosuję na swój użytek i to chyba największa rekomendacja, że tekst nie wpadł do jednego ucha i nie wyleciał drugim?! 

Podam Wam według mnie kwintesencję, jaką ja wynoszę dla siebie z tej książki - jest nią współpraca. Bo w myśl powszechnego powiedzenia - wiemy tyle o sobie, ile nas sprawdzono - pisanie bloga powinno zaczynać się z pasji i marzeń, kreacja ma pokazać nasze ego, które właśnie ma, a jakże wzlatywać nad poziomy, bo wbrew pozorom ludzie potrzebują duchowych przywódców, choćby blogerów #takieczasy, żeby zajmować wobec nich stanowisko in plus lub in minus. Jednakowoż największa przygoda zaczyna się wtedy, gdy blog pozwala nawiązywać ciekawe współprace, które pasje, marzenia i ego pozwalają zabrać w interesujące nieznane, w dodatku zmonetyzowane za włożoną w blogowanie pracę. Po szczegółowe wskazówki i tak musicie sięgnąć do książki, bo każda jej strona jest ważna. Ja tradycyjnie zakończę recenzję jednym moim ulubionym z niej cytatem, który jest, według mnie, najlepszym przesłaniem książki, która w tytule ma jedno z kluczowych słów "zarabiaj":

"Jak rozpoznać, czy współpraca będzie ciekawa? 
Oczami wyobraźni widzę twój uśmieszek. Co za durne pytanie! 
Od razu widać, że będzie ciekawa!
A wcale, że niekoniecznie. 

(...) po czym na dwóch przykładach autor dowodzi słuszności swojej tezy (obydwa przykłady współpracy obserwowałam na jego blogu, czuło się z wpisów, że ta współpraca ma wyjątkowo sympatyczny charakter), by skonstatować:

Nigdy nie wiesz, kiedy pisze do ciebie ktoś, z kim przeżyjesz fajną przygodę, dlatego każdego potencjalnego reklamodawcę traktuj z należytym szacunkiem."  

Swoimi słowami, powiem to tak: traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany - także, a może przede wszystkim w płaszczyźnie współpracy!     

poniedziałek, 3 lutego 2014

KOMINEK i jego książki - po mojemu

Dokładnie rok temu +/- kilka dni oblukałam na fejsie post KOMINKA, że organizuje szkolenie dla pracowników marketingów firm. Koniecznie trzeba było spełnić ten warunek, aby być w ogóle branym pod uwagę przy przyjmowaniu zgłoszeń. Wysłałam zgłoszenie, bo warunek spełniałam, a poznać "osławionego" KOMINKA z bliska bardzo chciałam, tudzież zobaczyć go w tzw. prezentacyjnej akcji. 

Nie byłam jego wierną fanką, poznałam jego blogi z jakieś dwa, może trzy tygodnie wcześniej. Bo w końcu wypadało znać tę personę blogosfery, która wzbudzała podówczas tak silne emocje in plus i in minus. Pewnego dnia przeczytałam kilka tekstów KOMINKA i szczerze zauroczyłam się nimi. Jego styl i sens wypowiedzi były mi zwyczajnie / niezwyczajnie bardzo bliskie. A jak już zaczęłam tu i ówdzie czytać jego nawiązania do książki pt. Martin Eden Jacka Londona, na podstawie której gdzieś tam hen w głębokich osiemdziesiątych latach pisałam z wypiekami na twarzy swoją pierwszą poważną pracę na olimpiadzie z polskiego w siódmej klasie podstawówki..., to, już mnie miał :)     
  

Na szkoleniu w Warszawie w lutym 2013 ujął mnie niesamowitym darem przekazu. Swobodny, naturalny, a w tym przekonujący i z tymi swoimi drobnymi niedoskonałościami - czasem ot tak zaprzeczał sam sobie i zadawał sobie prawie... hamletowskie pytania. - Przynajmniej ja tak to odebrałam :)) Podnosił dziewczynom z pierwszych rzędów spadające ołówki. Jakiś taki był skromny i opanowany, jak to mówi jeden mój kolega - klasa!

Kiedy czasami w rozmowie ze znajomymi słyszę wypowiedzi na jego temat, że:
- e tam, on to zasłynął tymi wulgaryzmami,
- tylko te cycki, 
- e tam, na szkoleniu to pewnie będzie promował tylko swoją książkę...
śmiać mi się chce! - Jak ludzie lubią powielać stereotypowe zachowania, oceniając człowieka i to co tworzy baaaardzo "po wierzchu". 

Ja też jeszcze niedawno nie znałam KOMINKA - rok temu. Bo od roku, nie omijam żadnego jego tekstu. To dla mnie - a wolno mi mieć swoje zdanie - tak, król blogosfery. Nie ma drugiego takiego. Na swoim blogu ja mogę wystawiać laurki swoim faworytom, kto mi zabroni? Jego pisanie trafia w moją wrażliwość, jego język, jego przemyślenia są od czasu do czasu fajną porcją energii. - To jest dla mnie największa wartość tego, że KOMINEK po prostu jest, a nie skończył się, tak, jak chciałyby rzesze jego przeciwników.

Taaaak, myślałam, że dziś napiszę całą recenzję, ale właśnie postanowiłam, że zostawię Was z tym "przedsmakiem", przystawką zaledwie i aż! Bo książki Tomka Tomczyka zasługują na moje poważne zrecenzowanie - nie mylić z nudnym elaboratem, ale wysupłaniem na pierwszy plan tego, co według mnie autor na myśli miał i co ja wyniosłam z nich dla siebie.

Do usłyszenia zatem w tym temacie niebawem :)