poniedziałek, 23 lutego 2015

Zakończenie przygody mlecznej

Cztery lata temu, kiedy urodziłam Klaudię, nie wiedziałam, że zakończenie naszej "mlecznej drogi", jak nazywam karmienia piersią, będę przeżywała wspólnie z moimi koleżankami redakcyjnymi z Kwartalnika Laktacyjnego i tysiącami mam karmiących na jego fanpejdżu

Dziękuję Hafiji za tę wspaniałą nić porozumienia, która zrodziła się pomiędzy nami i pozwala na wspólnie działanie w temacie, który wydaje się być jednym z wielu, a dla nas oraz innych zaangażowanych dziewczyn - ważnym i wyjątkowym! 

Właśnie czytam książkę o karmieniu piersią, z której recenzją będzie można się zapoznać w naszym Kwartalniku Laktacyjnym, bo choć dla mnie przygoda laktacyjna się zakończyła, będę z innymi mamami karmiącymi dalej. Przytaczam więc dziś moją mini historię z fanpejdża naszego magazynu z soboty, która jest już dla mnie historyczną chwilą, a tu na blogu - pozostanie jedną z piękniejszych pamiątek:

Czwarty numer Kwartalnika Laktacyjnego do poczytania TU.


Facebook, 21 lutego 2015 r. / Kwartalnik Laktacyjny:
"Drogie Mamy!

Z Wami pierwszymi dzielę się moją ważną wiadomością - po 4 latach i dwóch tygodniach od narodzin mojej córki, zakończyłam moja "mleczną drogę". Bałam się tego momentu niezmiernie, bo do tej pory każde wieczorne zasypianie odbywało się przy piersi.

Nie umiałam sobie wyobrazić jak to będzie, a jednak! Dojrzałam do tego, że nadszedł ten moment, kiedy naturalne karmienie przenosimy z córeczką do tych najmilszych wspomnień.
Krótka i prozaiczna historia naszej końcówki drogi mlecznej jest taka, że z początkiem tego tygodnia Mała zachorowała i na wizytę udałyśmy się do naszej pani doktor z przychodni, która jest jednocześnie ginekologiem.

Poprosiłam o konsultację, jak mogę zaprzestać karmienia, by ewentualnie w piersiach nie nastąpił szkodliwy dla mnie zator (miałam raz takie zdarzenie w przeszłości). Dostałam lek i zalecenie, aby podczas jego przyjmowania już absolutnie nie przystawiać dziecka do piersi, ponieważ mechaniczne pobudzanie piersi może stymulować do produkcji nadal gruczoły mleczne. Wiadomo. Zastosowałam się do zalecenia pani ginekolog, połknęłam jedną tabletkę, nie przystawiałam córki do piersi.

Niestety pojawiły się u mnie zawroty głowy, nudności, poczucie osłabienia i senności. Lekko spanikowałam. Wtedy moja redakcyjna koleżanka, zaniepokojona moim stanem poradziła, żeby odstawić lek, a zamiast tego pić 1-2 szklanki zaparzonej herbaty z szałwii, a efekt zmniejszenia ilości mleka w piersiach będzie prawdopodobnie taki sam, jak po leku, a nie będzie skutków ubocznych. Posłuchałam i tak zrobiłam - od prawie tygodnia piję szałwię.

Córeczka była ze mną u Pani doktor i słyszała naszą rozmowę o tym, że kończymy przygodę z piersią mamy. To wywarło na niej wrażenie. Były może dwa - trzy momenty smutnego mini buntu, że jako to, że jednak chciałaby, ale po przypomnieniu słów Pani doktor i rozsądnej rozmowie, dała się przekonać, że z mlekiem z piersi mamy nastąpiło pożegnanie.

Zostało nam jedno - słodkie przytulanie do snu po opowiedzianej lub przeczytanej bajce, ale już do "ubranej" piersi mamy!

Można? Można! Skończyłyśmy przygodę z naturalnym karmieniem, ale wspomnienia, jakie wspólnie mamy i korzyści fizyczne i psychiczne dla dziecka, ale także dla mnie - już na zawsze będą naszym wspaniałym bogactwem!

Tak mi miło, że mogę podzielić się z Wami tym historycznym momentem w życiu moim i córeczki. Udanego dnia, Kochane!

Wasza redaktorka laktacyjna, Kasia"

2 komentarze:

  1. Kasiu, karmienie jest piękne, ale zawsze przychodzi czas pożegnania :) A teraz przed Wami nowy rozdział - może i bezmleczny, ale za to ta więź, którą zbudowałyście, na pewno przełoży się na Wasze przyszłe relacje. My też już po - od miesiąca. Jest OK :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! Cieszę się Kasiu.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam