czwartek, 7 sierpnia 2014

Smoothie owocowo-warzywne i chłodnik

Zapanowała moda na smoothie, czyli schłodzony napój ze zmiksowanych owoców lub warzyw (albo jednych i drugich razem) o gęstej i kremowej konsystencji. Fantazja w kombinacji składników, a więc i smaków - nieograniczona. Korzyści dla organizmu - duże, bo w smoothie, kiedy dobierzemy odpowiednio składniki da się przemycić te uchodzące za najbardziej niesmaczne lub takie, które wydawałoby się, że w ogóle do siebie nie pasują. W dodatku smoothie nie trzeba ani słodzić ani solić, same owoce i warzywa zapewniają już te naturalne smaki.


Swoje smoothie zrobiłam więc wczoraj i ja. Miałam w domu banana, a do niego dopasowałam resztę składników z własnego ogródka. Ostatnie białe porzeczki, borówki, nektarynkę, jeżyny, jabłko, świeżego ogórka, dwa malinowe pomidory i do tego małą garść koperku i bazylii. Drobne owoce wsypałam do miski, resztę pokroiłam lub starłam na tarce. Pomidora przed miksowaniem sparzyłam i obrałam ze skórki. Do zmiksowanych owoców i warzyw dodałam kilka kostek lodu i jeszcze raz wszystko zblendowałam. Efekt kolorystyczny widzicie na zdjęciu - smoothie wyszło umownie mówiąc czerwone, a w smaku mocno orzeźwiające i bardzo pożywne. 



Dzięki mojemu Instagramowi mogę Wam pokazać jak smoothie się robiło i jak wyglądał mój wczorajszy szybki chłodnik.  Nie odważyłam się jeszcze do smoothie dodać czerwonego buraka - wolałam go wczoraj podać w chłodniku, ale czytałam, że ma niesamowite właściwości, więc w smoothie nr 2 na pewno się znajdzie.  

Mój chłodnik zrobiłam standardowo z trzech średnich buraków ćwikłowych oraz kilku liści i łodyg od tego warzywa, ugotowałam je razem z jedną kostką bulionu do miękkości w lekko osolonej wodzie.  Następnie buraki pokroiłam w kosteczkę, a liście i łodyżki odcedziłam. Odstawiłam wywar z pokrojonymi burakami do wystygnięcia. Gdy był już zimny, wlałam jeden duży kefir 400g i 200g śmietany 12%, dodałam dwa zmiażdżone ząbki czosnku oraz ogórek świeży starty na tarce o grubych oczkach i pokrojony w drobną kosteczkę ogórek małosolny. Dodałam pieprz i sól, a potem jeszcze na 20 minut wstawiałam do zamrażarki do szybkiego schłodzenia. Na koniec udekorowałam jajkiem i bazylią. 


Polecam na gorące sierpniowe dni i nie tylko!

5 komentarzy:

  1. kiedyś jadłam chłodnik w restauracji, bo zawsze chciałam spróbować i pamiętam, że był za gęsty...dlatego postanowiłam zrobić taki trochę rzadszy...i to był strzał w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chłodnik wygląda niezwykle apetycznie. :) I na pewno bardzo zdrowy jest. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam