sobota, 10 maja 2014

Kaczka w pomarańczach #kuchniakasi

W cyklu przepisów wielkanocnych, wrzucam dziś retrospektywnie przepis na kaczkę w pomarańczach. Ciągle też trwa moja fascynacja ziołem kurdybankiem, o którym mówi się, że zastępuje zioła prowansalskie. 

Trzymam się w kuchni od lat jednej zasady - może być fajnie, ciekawie i niestandardowo, ale przepis nie powinien być długi, zawiły i z ilością 25 składników (w tym trudno dostępnych i hiper drogich). Kiedy czytam taką listę, na końcu nie pamiętam zupełnie co było w środku, a już na pewno na początku. Poza tym każdą potrawę staram się sobie wyobrazić, właściwie robię to intuicyjnie. Poczuć jej smak jeszcze zanim ją przyrządzę.   

Są smaki, do których przywykamy, bo albo dobrze pamiętamy je z dzieciństwa i wielokrotnie powtarzamy albo też ktoś nas skusił jakąś nowością i ten smak został z nami na dłużej. Jeśli chodzi o kaczkę, to oczywiście zakodowaną miałam wersję pieczoną z jabłkami. Jednak tyle kuszących przepisów na kaczkę w pomarańczach stukało do mojej wyobraźni, że skusiłam się i ja. 

PRZEPIS NA KACZKĘ W POMARAŃCZACH
#KUCHNIAKASI



SKŁADNIKI:
- jedna spora kaczka (najlepiej od rolnika z ryneczku, ale niekoniecznie)
- dwie duże pomarańcze 
- sól
- pieprz
- granulowany czosnek
- przyprawa do drobiu (z paczki - uważam, że takie pomocnicze mieszanki do odpowiedniego typu mięsa są całkiem w porządku)
- majeranek suszony (latem można pokusić się o świeży z ogródka)

WYKONANIE:
Banalnie proste. Osuszamy rozmrożoną kaczkę z resztek wody i najpierw nacieramy rękami solą i pieprzem od zewnątrz i wewnątrz. Robię to naprawdę na wyczucie - myślę, że zwykle zużywam dwie płaskie łyżeczki soli i jedną pieprzu. Następnie posypuję z zewnątrz z obu stron czosnkiem granulowanym, trochę też wcieram do środka kaczki. Na końcu oprószam 2-3 łyżkami płaskimi przyprawy do drobiu i "od serca" (ok. 2-3 łyżki) majerankiem. Do środka przyprawionej kaczki wkładam pociętą na ćwiartki razem ze skórą jedną pomarańczę, a cząstkami drugiej obkładam kaczkę dookoła w żaroodpornym naczyniu. Piekę około 2-2,5 godziny w temperaturze ok. 250-200 stopni. Na początku bez przykrycia, żeby skórka się przyrumieniła, a potem nakładam pokrywkę. Wtedy kaczka nabiera wilgoci i tworzy się sos z pomarańczowym posmakiem. Kaczka musi być bardzo mięciutka.

Fotkę kaczki zdążyłam zrobić tylko przed upieczeniem. Proces konsumpcji był tak szybki, że nie udało mi się tym razem uchwycić na zdjęciu drugiego etapu. Zniknęła w mgnieniu oka :) 

Przepis na kolejną odsłonę sałaty z ziołem kurdybankiem z cyklu #kuchniakasi w kolejnym poście jeszcze dziś wieczorem.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam