niedziela, 30 czerwca 2013

Balony, malwy, siano i truskawki prosto z pola

...czyli sobota w telegraficznym skrócie - yyyyyyy - właśnie zdałam sobie sprawę, że wyrażenie "w telegraficznym skrócie" very retro is :)))) teraz to trzeba przyinsagramować i zahaszować :)))) ok, zrobi się w swoim czasie i to!

O poranku mąż zawołał nas na oglądanie balonów śmigających na naszym kawałku nieba, potem było grabienie siana w sadzie, szaleństwa zabawowe panny Klaudii, spanko, karmienie królików, truskawki zrywane wprost z krzaka z ciocią Asią, moją koleżanką z liceum, z którą spontanicznie się z dnia na dzień umówiłyśmy i od razu spotkałyśmy, a na koniec popisówkowe urwisowanie przy cioci aż do 21:30. Nikon - moja "prawa ręka (znowu retro określenie nietypowo "po nowoczesnemu" użyte z cz...:))))   znowu dał radę - ściągnął napis balonu w ruchu z odległości jakichś około dwóch kilometrów!

Nowe słówko w słowniku: malina, która oczywiście jest Po, czyli... czerwona :)))


















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam