poniedziałek, 19 listopada 2012

19 listopada ŚWIATOWY DZIEŃ TOALET może pobudzić świadomość

Pewnie nie wiedzieliście? Ja też nie widziałam, jak o istnieniu wieeeelu różnych dni, które mają znaczenie i ich obchody zawsze komuś przynoszą coś dobrego!  Do niedawna nie słyszałam o akcji Światowego Dnia Toalet. Celem tych obchodów jest zwrócenie uwagi i walka ze światowym kryzysem sanitarnym, który powoduje ogromne spustoszenie i niepotrzebną śmierć. 

Według badań przeprowadzonych przez UNICEF, aż 1.1 miliarda ludzi na świecie załatwia się na otwartej przestrzeni z powodu braku dostępu do toalety. Codziennie 3000 dzieci poniżej 5 roku życia umiera z powodu powikłań, wynikających z braku dostępu do dobrej jakości toalet i bieżącej wody. Żeby uświadomić skalę tego zjawiska, Światowa Organizacja Toaletowa i marka Domestos ufundowały w tym roku w parku Potters Fields przy Tower Bridge w Londynie ogromną symboliczną "Publiczną toaletę". Przedstawia ją 4,5 metrowa kucająca postać, która na wysokości twarzy ma zainstalowany ekran multimedialny. Na ekranie wyświetlane będą zdjęcia i filmy osób wspierających walkę z kryzysem. Szczegóły akcji na www.publicznatoaleta.pl 

Podobno 71% Polaków nie ma świadomości rozmiarów tego zjawiska ani w skali lokalnej swego kraju czy najbliższej okolicy ani w skali globalnej. Hmm, no może - nie ma albo też nie chce czasami jej mieć z różnych powodów, bo to tzw. "nie mój problem". 

Kiedy poproszono mnie o przekazanie dalej informacji o tej akcji, zgodziłam się spontanicznie, właśnie głównie z tej mojej w tym temacie niewiedzy. Odezwało się też we mnie kilka skojarzeń. 

1. Pierwsze to takie, że ja mam w domu toalety aż dwie, a ktoś gdzieś w dalekiej Afryce tudzież w Indiach, może i bardzo chciałby chociaż jedną skromną toaletę mieć jako - nam się wydaje - pewne niezbędne życiowe higieniczne minimum.

2. Znam takie rejony Polski, nawet w najbliższej mojej okolicy, gdzie zdarza się, że ludzka opieszałość powoduje, że w domach nie ma węzła sanitarnego. Cierpią na tym oczywiście najbardziej dzieci, bo dorosłym brakuje chyba tylko odrobinę więcej pracowitości, by ów standard swoim dzieciom móc zapewnić - okazuje się, że dla niektórych takie przesłanie to jak czarna magia.

3. W głowie zawsze będę miała zbitkę dwóch obrazów: polskich toalet przy trasie i toalety na wcale nie najwyższych lotów stacji OMV we Włoszech. Zgadnijcie gdzie był za przeproszeniem syf i malaria, a gdzie porządek, schludność i nawet świeży zapach???

4. Jestem w stanie wyobrazić sobie dzieci w dalekiej Afryce czy w Indiach, które umierają z powodu chorób, których można byłoby uniknąć, gdyby ktoś oświecił wcześniej o ważkości problemu tych, którzy powinni pomóc lub tych, którzy mogą pomóc, a w gonitwie spraw, nawet takiego problemu nie zauważyli i dzięki tej akcji ockną się, że część funduszy z zysków firm np. można na ten cel przeznaczyć dla globalnego dobra ludzkości, że tak górnolotnie to ujmę.

Z pewnością sama nie zbuduję toalety gdzieś na dalekiej Syberii, ale w dorzuceniu cegiełki do szerzenia ważnej informacji o tym, widzę sens. Za organizatorami akcji zapraszam na stronę: www.publicznatoaleta.pl, a jutro zrobię użytek z tego mastheviora tajnego agenta toaletowego :) 



  

1 komentarz:

Dziękuję za Twój komentarz, pozdrawiam