Jako osoba z jednej strony impulsywna, a z drugiej w wielu kwestiach analityczna - tak, to wcale nie musi się wykluczać - zaczęłam coraz bardziej na chłodno oceniać nasze podróże z dzieckiem w samochodzie.
Biorąc zaś pod uwagę, że "jaka matka - taka córka" :) Klaudusia nasza nad wyraz ruchliwa, rezolutna i ciekawa wszystkiego tego, co zarówno w środku samochodu, jak i za oknem, nasze krótko metrażowe podróże (nie więcej niż od 15 do 50, maksymalnie 100 km w jedną stronę) przypominają jeden wielki poligon. Ów poligon, niestety, wstyd się przyznać, ale szczerze - wygląda tak, że gdy Mała akurat nie zaśnie w foteliku, to niestety płaczem, marudzeniem i mega wierceniem się oraz nawoływaniem w swoim języku :) sygnalizuje, iż chce koniecznie obserwować zmieniające się za oknem krajobrazy z pozycji stojącej. Wiem, że zaraz posypią się na mnie gromy, że jak to, że nie nauczyłam dziecka siedzenia w foteliku w pasach, że nie dbam o jej bezpieczeństwo podczas jazdy?! Wiem, ja to wszystko wiem, jest jednak pewne "ale", które w przypadku naszej Córeczki w tym wieku, w jakim ona jest (11,5 miesiąca) oznaczałoby przymocowanie jej do fotelika siłą i salwy płaczu, o których strach pomyśleć...
I przecież jestem doświadczoną matką - mieliśmy już naście lat temu malutkiego syna, tyle że o zuuupełnie innym usposobieniu. Ów nasz syn pierworodny grzecznie i bez jakiegokolwiek szemrania zasiadał wręcz z dumą w swoim samochodowym dziecięcym fotelu i samodzielnie na tylnym siedzeniu bawił się zabawkami, przysypiał lub "miętosił" ciacha, popijał herbatki i soczki których mix później był zmorą dla osoby czyszczącej tapicerkę, lecz sama podróż przebiegała zawsze w spokojnej, harmonijnej atmosferze z małym spokojnym człowieczkiem.
Cóż jednak począć, gdy dziecko nr 2 takim "spokojniaczkiem" nie jest i nawet nowe czy ulubione zabawki odsuwane są malutką rączką z pola widzenia, które skierowane jest gdzieś dalej, gdzie wiedzie ciekawość małej podróżniczki, co to jeszcze sama chodzić nie umie, a już od kilku miesięcy na tylnym siedzeniu przy oparciu o fotel pasażera na malutkich nóżkach sprężynuje?!
Refleksje i wnioski są na końcu języka:
- że tak dalej być nie może, że trzeba stopniowo Klaudusię przyzwyczajać do pozy statycznej w foteliku na tylnym siedzeniu, bo chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo mojego Szkraba;
- że nadal przydawać się będzie nasza metoda dotychczasowa zabawiania Klaudusi w aucie opowieściami o domkach, ludziach, zwierzętach i zjawiskach pogodowo-przyrodniczych za oknem z duuuuuużą ilością detali :)))))
- że przydałby się nam zapewne tzw.
samochód rodzinny, by więcej miejsca na dłuższe podróże znalazło się nie tylko dla nas, pasażerów, ale też dla naszego ekwipunku, bo bardzo lubimy włóczyć się po ciekawych zakamarkach Polski i dłuższe wyprawy po Europie;
- że w każdym samochodzie dziecko może bezpiecznie podróżować, nawet małym, tzw. miejskim samochodzie, gdzie do tylnego siedzenia dostajemy się przez drzwi kierowcy lub pasażera, jak np. w
Chevrolecie Spark. Ten ostatni - miejski, kompaktowy, zgrabny 5-drzwiowy w kolorze zielonego groszku lub 3-drzwiowy
Aveo Classic 3D - przypominają mi swoją kompaktowością naszego kochanego "Francuza" - Citroena AX. Wówczas, jako młodzi rodzice pierwszego dziecka na życiowym dorobku :))) mieliśmy swoją autorską filozofię na temat bezpieczeństwa dziecka w aucie 3-drzwiowym właśnie. Wówczas w dobie nieistnienia jeszcze w Polsce gremialnie w autach centralnych zamków, brak drzwi z tyłu wykluczał do zera możliwość odblokowania tylnych drzwi przez dziecko podczas jazdy. Może to spostrzeżenie dziś trąci myszką, ale my mieliśmy co do niego wówczas wielkie przekonanie :)
Kochani, trzymajcie za mnie / za nas kciuki w nauczaniu Klaudusi bezpiecznej jazdy w foteliku. Może macie swoje "złote sposoby" na zajęcie żywiołowego dziecka podczas długiej podróży autem?
Przyznam, że choć zainspirowana propozycją producenta aut pod marką
Chevrolet do poruszenia tego tematu na swoim blogu, postanowiłam wykorzystać ten impuls do zmiany naszych niechlubnych podróżniczych zwyczajów z okazji chociażby roczku Malutkiej, który już u niej za dwa tygodnie :)
Pozdrawiam i zapraszam do odwiedzenia strony
www.chevrolet.pl/samochody