Rozpoczynamy z Klaudusią testowanie najnowszego produktu z zupełnie nowej linii kosmetyków dla dzieci Bella Baby Happy Natural Care - chusteczek nawilżonych z olejkiem migdałowym i allantoiną. Wiem z pewnych źródeł :), że w sklepach (głównie sieciach handlowych) będą pojawiały się stopniowo już od tego tygodnia. O swoich wrażeniach opowiem niebawem z tym większą przyjemnością, że to firma TZMO SA, w której pracuję, wchodzi na rynek polski i rynki zagraniczne z tym produktem. Obiecuję zachować obiektywizm i mam nadzieję, że z czystym sumieniem będę mogła je Wam polecić.
środa, 28 grudnia 2011
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Lori, lori, lori, dori, dori, dori...
Teściowa twierdzi, że już 21 grudnia, czyli gdy Mała miała troszkę ponad 10 i pół miesiąca, Klaudusia zrobiła w kojcu swoje pierwsze dwa samodzielne kroki przy babci i niani - puściwszy się, podobno, od jednej ścianki kojca do przeciwległej. - Nie wiem, nie widziałam, byłam w tym czasie w pracy, ale możliwe, możliwe (i dodam, że nie rozpaczam, że nie byłam przy tym "pierwszym razie" - ok, może było, ale będą następne kroczki :)... Bo w te nasze wspólne z Malutką Święta nastąpiła prawdziwa eskalacja rozwojowa Klaudusi w kierunku chodzenia, z samodzielnego siadu stawanie na równe nóżki, coraz częstsze puszczanie się jedną rączką - na kanapie, przy kanapie, na łóżku, na podłodze, w kojcu, przy fotelu, przy sankach :)))), które były pod choinką. A jakby tego było mało - wciąż w natarciu kolejne zęby i te rozkoszne, powtarzane dziś cały dzień od przebudzenia do nocy :) sylaby: lori, lori, lori, lori, dori, dori, dori, doori :)))))))) Nasza prawie 11-miesięczna Córuchna (bez 1 tygodnia) w Święta zajadała się królikiem w potrawce i farszem z gołąbków, zagryzając na deser ciastem (nooo - n i e makowcem ofkors :))), lecz odrobiną rafaello. - Taka to już duża nasza Brzdącusia jest!!!
niedziela, 25 grudnia 2011
Nasze dzieci black&white
Mamy zdecydowanie najbardziej wiercipiętowskie, zbójnickie, szalone, żywotne, dziewczyńskie dziecko na świecie - jestem tego pewna!!! Buty z nóg zrzucane po 5 sekundach, czapka wykręcana we wszystkie strony na wszelkie możliwe sposoby, 3 minuty w wózku - to max maxów, wyginanie małego ciałka we wszystkie strony i kierowanie ruchem w domu i na spacerze, dopominanie się wszystkiego czego malutka duszyczka zapragnie i bycie na "nie" w kwestiach nie będących "po myśli" małego dziewczyniątka - oto "nasz chleb powszedni" z Klaudusią :)
A Syn nasz pierworodny był taaaaaki spokojny! Ciągle wspominamy to nie dowierzając, że Córuchna przeciwieństwem zupełnym Jego jest :))))))
A Syn nasz pierworodny był taaaaaki spokojny! Ciągle wspominamy to nie dowierzając, że Córuchna przeciwieństwem zupełnym Jego jest :))))))
Świątecznie Was Kochani pozdrawiamy po popołudniowym spacerze toruńską Starówką!
poniedziałek, 19 grudnia 2011
Podsumowanie testów produktów MAM
Dziś zapowiadane podsumowanie testów produktów MAM. Testowałyśmy z Klaudusią takie oto cuda:
Zatem, po kolei:
1. Gryzak zabawka MAM Bite&Play z grzechotką na początku został przyjęty przez Klaudusię sceptycznie. Sądziłam, że to z takiej przyczyny, że Córuchna jest już "za duża" :))) na takie niemowlęce zabawki. Jednak, gdy przy ostrym ząbkowaniu wypróbowałam raz funkcję tzw. coolera (czyli: schłodziłam w lodówce ów gryzak tak, że płyn zawarty w jednej z części tej zabawki był naprawdę zimny) i podałam go Jej na bolące dziąsełka, Malutka rzeczywiście poczuła ulgę. Na pewno nie zastąpi ów gryzak np. żelu na ząbkowanie czy uśmierzającej tenże ból Camilli, ale daje czasową ulgę, w związku z czym - polecam!
2. W jaki sposób używałam pojemnika na pokarm Mam Feding Set w zestawie z łyżeczką reagująca na wysoką temperaturę, pokazywałam na zdjęciach już w tym poście. Muszę przyznać, że gdy przygotowuję Klaudusi danie jednorodne, np. kaszkę, zwykle robię to w dużym kubku, który trzymam za uchwyt podczas karmienia, ale gdy mam już do czynienia z kilku składnikowym obiadkiem, z którego można wydzielić nawet dania :), to wówczas ten pojemnik doskonale się przydaje. Fajny jest też wtedy, gdy np. Mała śpi, a ja wcześniej przygotuję dla niej obiadek i może on zamknięty pod przykrywką zaczekać na moment podania. Zmieniająca kolor przy zbyt wysokiej temperaturze łyżeczka - co jest sygnałem zbyt gorącego dla dziecka pokarmu - to naprawdę spore udogodnienie, dzięki któremu wiemy, że pokarm dla malucha ma już odpowiednią temperaturę. Choć sama łyżeczka jest dość płytka i nadaje się bardziej do podawania pokarmów o zwartej konsystencji, niż płynnych. Ale to potwierdza fakt, że w zestawie z pojemnikiem przeznaczona jest bardziej do dziecięcych dań obiadowych :)
3. Czas na prezentację trzeciego produktu - Kubeczka Niekapka Learn To Drink CUP (270 ml). Przyznam, że sama wybrałam ten produkt do testowania, ale przeliczyłam się trochę. Otóż wydawało mi się, że zarówno swoim ergonomicznym kształtem, jak i kolorem przypadnie do gustu Klaudusi. I owszem - podoba się jej jako chwilowa zabawka, jak na razie. Niestety, jednak jeśli chodzi o picie z niego, to plastikowa końcówka nie zachęca w tym okresie mojej Malutkiej do picia z niego. Ssąca nadal pierś mamy Dziewczyneczka moja, nie toleruje do picia takiej twardej powierzchni. Herbatki pije z butelek ze smoczkiem, więc na razie to produkt nie dla Niej. Nigdy też nie szykuję dla Klaudusi tak dużej ilości płynu do picia. Wystarczające są dla nas butelki 120 ml.
Zaletą tego Kubeczka Niekapka jest niewątpliwie to, że plastikowa końcówka ma specjalny mechanizm zabezpieczający przed wylewaniem się płynu na zewnątrz np. podczas upadku butelki na podłogę lub ubranie dziecka, jednak ono przed roczkiem tej zalety jeszcze nie dostrzega, bo mama i tak kontroluje każdy jego ruch zazwyczaj. Myślę, że ów Kubeczek przyda się nam trochę później - w dłuższych spacerach czy podróżach, gdy zapas płynów trzeba będzie zabrać ze sobą w większej ilości, gdy dziecko też będzie większe.
Ogólnie, muszę przyznać, że produkty MAM są wykonane z dużą starannością, dbałością o detale i wysmakowaniem kolorystycznym. Są solidne i wytworzone z użyciem bezpiecznych dla zdrowia dziecka technologii i surowców, co potwierdzają stosowne certyfikaty oraz nagrody i wyróżnienia. Wśród bogatej oferty dociekliwe i lubiące obcować z produktami wysokiej jakości mamy czy w ogóle rodzice znajdą produkty dla siebie.
1. Gryzak zabawka MAM Bite&Play z grzechotką na początku został przyjęty przez Klaudusię sceptycznie. Sądziłam, że to z takiej przyczyny, że Córuchna jest już "za duża" :))) na takie niemowlęce zabawki. Jednak, gdy przy ostrym ząbkowaniu wypróbowałam raz funkcję tzw. coolera (czyli: schłodziłam w lodówce ów gryzak tak, że płyn zawarty w jednej z części tej zabawki był naprawdę zimny) i podałam go Jej na bolące dziąsełka, Malutka rzeczywiście poczuła ulgę. Na pewno nie zastąpi ów gryzak np. żelu na ząbkowanie czy uśmierzającej tenże ból Camilli, ale daje czasową ulgę, w związku z czym - polecam!
2. W jaki sposób używałam pojemnika na pokarm Mam Feding Set w zestawie z łyżeczką reagująca na wysoką temperaturę, pokazywałam na zdjęciach już w tym poście. Muszę przyznać, że gdy przygotowuję Klaudusi danie jednorodne, np. kaszkę, zwykle robię to w dużym kubku, który trzymam za uchwyt podczas karmienia, ale gdy mam już do czynienia z kilku składnikowym obiadkiem, z którego można wydzielić nawet dania :), to wówczas ten pojemnik doskonale się przydaje. Fajny jest też wtedy, gdy np. Mała śpi, a ja wcześniej przygotuję dla niej obiadek i może on zamknięty pod przykrywką zaczekać na moment podania. Zmieniająca kolor przy zbyt wysokiej temperaturze łyżeczka - co jest sygnałem zbyt gorącego dla dziecka pokarmu - to naprawdę spore udogodnienie, dzięki któremu wiemy, że pokarm dla malucha ma już odpowiednią temperaturę. Choć sama łyżeczka jest dość płytka i nadaje się bardziej do podawania pokarmów o zwartej konsystencji, niż płynnych. Ale to potwierdza fakt, że w zestawie z pojemnikiem przeznaczona jest bardziej do dziecięcych dań obiadowych :)
3. Czas na prezentację trzeciego produktu - Kubeczka Niekapka Learn To Drink CUP (270 ml). Przyznam, że sama wybrałam ten produkt do testowania, ale przeliczyłam się trochę. Otóż wydawało mi się, że zarówno swoim ergonomicznym kształtem, jak i kolorem przypadnie do gustu Klaudusi. I owszem - podoba się jej jako chwilowa zabawka, jak na razie. Niestety, jednak jeśli chodzi o picie z niego, to plastikowa końcówka nie zachęca w tym okresie mojej Malutkiej do picia z niego. Ssąca nadal pierś mamy Dziewczyneczka moja, nie toleruje do picia takiej twardej powierzchni. Herbatki pije z butelek ze smoczkiem, więc na razie to produkt nie dla Niej. Nigdy też nie szykuję dla Klaudusi tak dużej ilości płynu do picia. Wystarczające są dla nas butelki 120 ml.
Zaletą tego Kubeczka Niekapka jest niewątpliwie to, że plastikowa końcówka ma specjalny mechanizm zabezpieczający przed wylewaniem się płynu na zewnątrz np. podczas upadku butelki na podłogę lub ubranie dziecka, jednak ono przed roczkiem tej zalety jeszcze nie dostrzega, bo mama i tak kontroluje każdy jego ruch zazwyczaj. Myślę, że ów Kubeczek przyda się nam trochę później - w dłuższych spacerach czy podróżach, gdy zapas płynów trzeba będzie zabrać ze sobą w większej ilości, gdy dziecko też będzie większe.
Ogólnie, muszę przyznać, że produkty MAM są wykonane z dużą starannością, dbałością o detale i wysmakowaniem kolorystycznym. Są solidne i wytworzone z użyciem bezpiecznych dla zdrowia dziecka technologii i surowców, co potwierdzają stosowne certyfikaty oraz nagrody i wyróżnienia. Wśród bogatej oferty dociekliwe i lubiące obcować z produktami wysokiej jakości mamy czy w ogóle rodzice znajdą produkty dla siebie.
niedziela, 18 grudnia 2011
sobota, 17 grudnia 2011
Kojec i inne atrakcje
Zapewne słyszałyście o tym cudownym nowym ustaleniu, że od nowego roku rzeczy dla dzieci mają być droższe? No wspaniale, wspaniale - tylko tak dalej - polityka prorodzinna to u nas jest po prostu na medal "ziemniaczany" :) Jednak z drugiej strony, kto tak naprawdę chce mieć dziecko, to i tak je ma - pytanie tylko znowu, czy już może sobie pozwolić na kolejne potomstwo... Nie będę tu jednak narzekać, bo to nie leży w mojej naturze, a poza tym myślę, że jeśli nie popadać w skrajności - to zapewne można gospodarować budżetem tak, że uda się zapewnić dziecku optymalne warunki do rozwoju i szczęśliwego, sensownego życia...
Taka myśl zrodziła mi się pod wpływem dzisiejszych zakupów. Nabyliśmy bowiem po ostatnich kilku hardcorowych, nieprzespanych nocach z powodu "lunatykowania" Malutkiej (ząbki, skok rozwojowy, problemy z brzuszkiem...) spontanicznie KOJEC Just 4 Kids Play. Wpadł mężowi w oko już wczoraj w Sklepie Bobas, a dziś ja też uległam od razu jego urokowi, gdy pomyślałam, że moja 12-kilowa dziewczynka choć na trochę zejdzie z moich ramion. Muszę przyznać, że ujęła nas optymalna wielkość na bazie kwadratu oraz jego radosna kolorystyka. Malutkiej, jak widać na fotkach, też się spodobało, choć na razie nie spędza w nim jeszcze dużo czasu - zapewne bada nowy teren :)))) W Bobasie kupiliśmy też oglądaną od jakiegoś czasu cuuuudną białą puchatą czapę myszki z ogonkiem z tyłu głowy (na głowie prezentuje się o 500% lepiej :), a w pobliskim SH wyczaiłam jeszcze dwie ładniutkie, moim zdaniem, suuukienusie.
Nawiązując do refleksyjnego początku posta, podsumowuję nasze dzisiejsze wydatki na dziecko - przed "wspaniałymi" nowymi podwyżkami od nowego roku:
- kojec - 224 zł
- czapka - 69 zł
- biała sukienka - bez guziczków :))) 3 zł + 1,80 zł guziczki = 4,80 zł
- beżowa sukienusia bombka - 5 zł (znegocjowane z 7 :))))
Taaaa - słowem SH znowu rządzi, choć nie wszystko tam da się kupić...
Taka myśl zrodziła mi się pod wpływem dzisiejszych zakupów. Nabyliśmy bowiem po ostatnich kilku hardcorowych, nieprzespanych nocach z powodu "lunatykowania" Malutkiej (ząbki, skok rozwojowy, problemy z brzuszkiem...) spontanicznie KOJEC Just 4 Kids Play. Wpadł mężowi w oko już wczoraj w Sklepie Bobas, a dziś ja też uległam od razu jego urokowi, gdy pomyślałam, że moja 12-kilowa dziewczynka choć na trochę zejdzie z moich ramion. Muszę przyznać, że ujęła nas optymalna wielkość na bazie kwadratu oraz jego radosna kolorystyka. Malutkiej, jak widać na fotkach, też się spodobało, choć na razie nie spędza w nim jeszcze dużo czasu - zapewne bada nowy teren :)))) W Bobasie kupiliśmy też oglądaną od jakiegoś czasu cuuuudną białą puchatą czapę myszki z ogonkiem z tyłu głowy (na głowie prezentuje się o 500% lepiej :), a w pobliskim SH wyczaiłam jeszcze dwie ładniutkie, moim zdaniem, suuukienusie.
Nawiązując do refleksyjnego początku posta, podsumowuję nasze dzisiejsze wydatki na dziecko - przed "wspaniałymi" nowymi podwyżkami od nowego roku:
- kojec - 224 zł
- czapka - 69 zł
- biała sukienka - bez guziczków :))) 3 zł + 1,80 zł guziczki = 4,80 zł
- beżowa sukienusia bombka - 5 zł (znegocjowane z 7 :))))
Taaaa - słowem SH znowu rządzi, choć nie wszystko tam da się kupić...
czwartek, 15 grudnia 2011
10-ty ząb na 10,5 miesiąca
Po nocnych, nietypowych marudzeniach Klaudusi, po noszeniu jej na rękach i na nich zasypianiu, by po położeniu do łóżka budzić się znowu, po moim feralnym potknięciu się o własne nogi zmęczonej matki, jadącej na dawce Gripexu na noc, celem podleczenia i rozbiciu sobie policzka o kant salonowego szklanego stołu (chodząc półprzytomna z jęczącą Córuchną wzdłuż i wszerz pokoi)- mamy u Jaśnie Wielmożnej Damy 10-ty z kolei ząb. Jest do pary, więc może będziemy mieli chwilę oddechu, choć jak skomentowała mój poprzedni post POLALA, jedna z jej córek miała do roczku wszystkie zęby - nasza Dusia chyba do tego dąży... zostało jej do roczku 1,5 miesiąca. Zostawiam Was z fotami naszej Malutkiej bawiącej się jednym z mikołajkowych prezentów od nas, rodziców - Bączkiem Leśni Przyjaciele Smily Play. Sympatyczne melodyjki, kręci się i świeci - sprawdza się, choć jest przeznaczony dla dziecka od 12-tu miesięcy... W następnych postach niebawem zamieszczę relacje z kilku testowanych równolegle przez naszą Klaudusię przedmiotów. Ufff, ledwie siedzę, ledwie widzę przez spuchnięty policzek - ach, ileż matka - jak mówi moja teściowa - musi znosić poświęceń dla dziecka, a ja mówię, znając żywot matczyny już z moim nastolatkiem - NOR-MAL-KA :)))) Pozdrawiam Was, Kochane i przepraszam, że chwilowo sporadycznie wpadam na Wasze blogi, jednak w nielicznych wolnych chwilach staram się z wielką przyjemnością nadrabiać te zaległości :)
piątek, 9 grudnia 2011
Ząb nr 9
Ząb nr 9 u Klaudusi odnotowany (lokalizację podaję na rysunku obok). Karmienie piersią przy małej paszczy coraz pełniejszej zębów z powodzeniem i radością, bez żadnych problemów kontynuowane - obserwuję nawet jakimiś dziwnymi falami wzmożoną produkcję "cycusiowego pokarmu". Cieszy mnie to, bo jak już nie raz mówiłam, chciałabym karmić piersią dłuuuuugo - w planie mam pobić mój osobisty rekord 2 lata i 7 miesięcy :) Dobre to będzie i dla Klaudusi i dla mamusi - Jej przybędzie, mnie ubędzie i bilans wyjdzie na 0+ :)))) Chociaż mleczusio mamusi to nie jedyny rarytas Małej Naszej Gwiazdy. Dusia, jako ponad 10-miesięczny 11-kilogramowy bobasek, wielką atencją darzyć zaczyna nasze wspólne domowe obiady- choćby nasza dzisiejsza rybka z ziemiaczkami. Taki konkret i to jeszcze we wspólnym domowym towarzystwie Malutka wprost pochłania nawet wtedy, gdy minutę wcześniej zaliczy 15-minutowe karmienie piersią . A po sytym obiadku oczywiście zawsze jest chęć na zabawę.
wtorek, 6 grudnia 2011
niedziela, 4 grudnia 2011
Fioletowe emu dla Malutkiej na sezon zimowy i zakupów jeszcze kilka
Pierwsze emu dla Klaudusi w kolorze fioletowym do jej futerka zakupiliśmy dziś w CCC całkiem przypadkiem. Rozszerzenie garderoby Malutkiej na śpioszki i bodziaki w rozmiarze 86 też trzeba było jeszcze poczynić, bo skok rozwojowy ewidentnie na długość też wpłynął - wiadomka :)))) No i klocki, co to miały być jednym z prezentów na święta, dziś już jednak zostały rozpakowane, obgryzione ze wszystkich stron (bo przecież zęby nr 9 i 10 są w natarciu, tylko jeszcze nie ujrzały światła dziennego), a do tego drobne domowe gadżety (serwetki i okienne dekoracje) rozgrzewające w nas powoli atmosferę nadchodzących świąt.
sobota, 3 grudnia 2011
Od ogółu do szczegółu - czyli 10 miesięcy Malutkiej i czas pędzi dalej
Gdzie ten początek życia Malutkiej poza brzuszkiem, gdy liczyliśmy każdy kolejny tydzień - pierwszy, drugi, a nawet 10-ty? A tu właśnie Klaudusi minął 10 miesiąc! Ja już w profilu swoim tylko dla porządku uzupełniam aktualny wiek Malutkiej co pół miesiąca, bo czas płynie jak szalony i za chwilę wyglądać będziemy już roczku i pierwszego k-roczku Duś-Dusi naszej kochanej :)
Rozwojowo mamy więc m.in.:
- schodzenie i wchodzenie na kanapę Laluni (przy pomocy, ale jednak);
- domaganie się prowadzania pod paszki w celu nauki poważnego chodzenia :)
- przeżywanie na maxa z całymi plusami i minusami 7-go skoku rozwojowego;
- sygnalizowane robienie...kupki, które podsuwa nam myśl o rozważeniu pojawienia się w domu nocniczka;
- baaardzo uważne bawienie się zabawkami edukacyjnymi przeznaczonymi do Jej okresu rozwoju oraz entuzjastyczne rozbieranie różnych możliwych do rozłożenia rzeczy na części pierwsze :)
- kolejne smakowe wtajemniczenia, np. kolejne kaszki smakowe, żurek (w ilości śladowej, lecz jednak...);
- sugestywne :) zabieranie łyżeczki z pokarmem i zajadanie samej łyżeczką deserku z lądowaniem tegoż za co 4-tym razem w buzi, a częściej na ubraniu i rozmazywanego placami, czyli BLW w pełnym tego pojęcia znaczeniu :)
- w okresach rosnących w dziąsełkach ząbków - marudna na 1000% Jej możliwości i źle sypiająca, zaś gdy spokojna, jak dziś - Aniołek do kwadratu - milusińska, przytulińska, rozmowna, całuśna i dobrze śpiąca;
- uwielbiająca wprost bloki reklamowe TV, wśród których ma swoich faworytów (i tu właściwie temat na osobny post :)))
- tańcząca... w chodziku (stojąc pewnie na dwóch nóżkach i poruszając pupcią miarowo, nóżkami i rączkami) w takt muzyki z tv, gry na pianinie brata i przyśpiewek niani;
- kontaktowa niesamowicie - ściągająca wzrokiem przechodniów, gdzie tylko się pojawi...
- rośnie coraz bardziej, w związku z czym poczyniliśmy dziś kolejne zakupy w celu uzupełnienia codziennej Maleńkiej garderoby, udokumentowane na fotkach poniżej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)