wtorek, 30 listopada 2010

Zalety nocnego karmienia piersią

Ostatnio przeczytałam w jednym z magazynów dla mam, że karmienie piersią ma bardzo istotne znaczenie w nocy. I to nie tylko z praktycznego punktu widzenia, że nie trzeba podgrzewać mleka, wstawać by je nalać do butelki... O tym sama wiedziałam i wysławiałam tę wygodę razem z mężem w pierwszej ciąży.

Okazuje się jednak, że mleko mamy jest nocą znacznie bardziej bogate w różne składniki i ma wówczas większą wartość dla rozwoju organizmu dziecka, które się nim żywi.

* Nocne karmienie wpływa, jak dowodzą specjaliści, na wyższy iloraz inteligencji malca?!

- Ha :) Potwierdzam - na piersi wychowałam mojego Kochanego, mądrego pierwszego syna :)))

* Poprawia także jego rozwój psychoruchowy.

* Mleko mamy zawiera optymalną ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, niezbędnych do budowy komórek mózgowych, a największe ich stężenie jest podobno właśnie nocą.

Ponadto dzieci, które często jedzą w nocy, szybko przybierają na wadze. Dzięki temu są na ogół zdrowsze i dobrze się rozwijają.

* Nocne mleko ma inny skład niż dzienne - jest bardziej kaloryczne, bo zawiera więcej zdrowego tłuszczu.

* Dodatkowo obfituje w większą porcję sodu, potasu i żelaza.

I, chociaż do karmienia piersią w ogóle nie trzeba mnie przekonywać, bo jest to dla mnie "oczywista oczywistość" :), to takie przesłanki, które przytoczyłam, są dla mnie tym bardziej ważne.

poniedziałek, 29 listopada 2010

B i b a, my latest inspiration

W moich ukochanych Wysokich Obcasach, które powtarzać to będę zawsze - czytam od początków ich powstania - zapoznałam się z artykułem o Barbarze Hulanicki, twórczyni marki Biba.

Ach, jak ja lubię 70-latki w takim stylowym wydaniu, ach!


Lektura artykułu o tej projektantce, jej życiu i narodzinach wypracowanego w jej modzie stylu, skłoniła mnie do poszperania w jej dawnych i aktualnych projektach, kreacjach tak dla natchnienia...

Trochę też dlatego, że napawam się ostatnio widokiem moich trzech par bardzo kobiecych butów - jednych białych w czarne kropki, które już prezentowałam tu, drugich lakierowanych ecru, które miałam na sobie tu i trzecich, które pokażę w kolejnym poście. Powiem tylko, że są w miętowym kolorze i maja słodką białą kokardkę...  









Zabiorę ze sobą do szpitala...

Czyta się mnóstwo list, które zawierają różne potrzebne rzeczy, które trzeba, lub warto wziąć ze sobą do szpitala. Trochę mam od nich mętlik w głowie, a boję się, żeby czegoś nie zapomnieć.


A więc wszyscy mają swoją listę, mam i ja.


Zbieram się, żeby już niedługo zacząć te wszystkie rzeczy pakować do przygotowanej w pogotowiu torby, aby były pod ręka, gdy się zacznie. I choć to jeszcze około półtora miesiąca, to już czynie takie mobilizujące ruchy przed porodem :)


Jak coś mi się jeszcze przypomni, to niechybnie dopiszę...


DLA SIEBIE


1.Książeczka zdrowia, karta przebiegu ciąży, dowód osobisty
2.Aparat fotograficzny + baterie + ładowarka
3.Kamera + ładowarka
4.Telefon komórkowy + ładowarka
5.Karta do aparatu telefonicznego
6.Notes + długopis
7.Notes z numerami telefonów
8.Pieniądze
9.Woda mineralna (2 małe butelki)
10.Własne sztućce + kubek
11.Przybory toaletowe (dezodorant, grzebień, szampon + odżywka do włosów, pasta do zębów, płyn do higieny intymnej, żel pod prysznic, kosmetyki: spirala do rzęs, kredka do oczu, błyszczyk do ust, podkład), pasta do zębów, szczoteczka do zębów, płyn do płukania jamy ustnej, krem do twarzy, krem do rąk; chusteczki higieniczne, chusteczki nawilżane odświeżające oraz do higieny intymnej)
12.Kapcie (1 – wygodne do chodzenia, 2- gumowe pod prysznic)
13.Szlafrok + t-shirt duży do porodu + 2 koszulki nocne rozpinane do karmienia, dwa biustonosze rozpinane z przodu do karmienia, majtki jednorazowe oraz majtki bawełniane, paczka jednorazowych podkładów higienicznych Bella Mamma, paczka wkładek laktacyjnych Bella Mamma, duży i mały ręcznik
14.Ubranie na powrót do domu


DLA DZIECKA


1.Pieluszki jednorazowe Bella Baby Happy Newborn
2.Kosmetyki dla noworodka: mydełko do mycia, oliwka, krem na odparzenia, chusteczki nasączone, waciki do uszu, kosmetyczne płatki bawełniane
3.Kaftaniki zapinane z przodu na zatrzaski
4.Śpioszki
5.Kocyk / Rożek
6.Ręcznik
7.Pieluszki tetrowe
8.Czapeczka bawełniana
9.Ubranko na wyjście ze szpitala

sobota, 27 listopada 2010

Moje najnowsze zakupowe łupy dla Malutkiej

Z pewnością wpadłam w jakąś zakupową chorobę na punkcie kompletowania garderoby mojej córeczki... Oto moje łupy z ostatniego tygodnia i z dzisiaj...










piątek, 26 listopada 2010

Mobile wardrobe or something to sell

Z okazji rocznicy 1 roku mojej fascynacji buszowaniem po lumpeksach, które przez ponad 10 lat, a może i więcej, od głębokich lat dziewięćdziesiątych, miałam, brzydko mówiąc - w poważaniu :) postanowiłam zabrać się za porządkowanie swojej garderoby, której urosło już trochę od listopada zeszłego roku i przedstawić Wam moje niektóre ciuchy do "odstrzału" z mojej szafy i możliwego przygarnięcia za rozsądną cenę przez moje czytelniczki...

Nie wiem dlaczego, ale mam jakąś alergię do wystawiania rzeczy na allegro, choć mam tam konto i czasem i coś kupuję i sprzedaję, ale jakoś milej mi odsprzedać rzecz komuś, z kim wejdę w indywidualny kontakt - choćby wirtualny, komu rzeczywiście dana rzecz się może spodobać, a ja w razie czego mogę udzielić bardziej wyczerpującej informacji o danej rzeczy.

Zakładam więc od dziś nową zakładkę na swoim blogu VINTI'S SHOP, gdzie będę wrzucać swoje skarby, z którymi się zżyłam, ale oddam w dobre ręce za umiarkowane pieniądze :) Może komuś przypadnie coś do gustu i wdzianko powędruje do tej osoby...

Moją mobilną szafę z fatałaszkami do sprzedania otwierają dziś moje dwie sukienki sylwestrowe.


PIERWSZA
W kwiaty i z napisami - jest moją ukochaną sukienką, którą mam już od około 5 lat! Ciągle wygląda jak nowa, jest niezniszczalna. To dzięki niej mam wielki szacunek do marki  MANGO! Sukienka "obskoczyła" co najmniej 5 dużych imprez i 5 mniejszych i zawsze była gwoździem programu na każdej. Czułam się w niej cudownie (rozmiar 36, idealna na wzrost około 160-165 cm). Jest asymetryczna, wykonana z delikatnego, lekko elastycznego materiału, wiązana na szyi, z fragmentem gołych pleców. Kupiłam ją owe 5 lat temu za całe 399 zł. Koszt zwrócił się wielokrotnie. Dziś mój wielki sentyment do niej wyceniam na 100 zł po latach. Jest nietuzinkowa, urocza , niezwykle wygodna i mega kobieca - wprost idealna do tańca!
Jeśli którejś z Was się spodoba, zapraszam do korespondencji albo w formie moderowanych komentarzy, albo korespondencji na mojego maila: vinti.style@gmail.com

DRUGA
Granatowo-złota ze wstawkami przy biuście i u dołu sukienki z koronki. Rozmiar 36, przy wzroście około 160-165 cm długość do kolana.Świetnie podkreśla talię i biust. Złoty dół  jest jej mega ozdobą przy spokojnej granatowej, lekko tylko połyskliwej górze... Ma w sobie coś magicznego! Jest starannie wykonana, kupiłam ją jakieś 4 lata temu za 260 zł. Dziś wyceniam ją też na 100 zł, bo po urodzeniu dziecka moja szafa z pewnością będzie potrzebowała zmian :)
Zainteresowane dziewczyny zapraszam do korespondencji na vinti.style@gmail.com lub komunikowania się poprzez moderowane komentarze.

Mama nadzieję, że mój ruchomy sklepik Wam się spodoba i czasem będziecie do niego zaglądać w jednej z zakładek na moim blogu...

Sukienki przedstawiam razem, ale są do kupienia oczywiście oddzielnie. 

Jeśli nie będziecie zainteresowane zakupem, miło mi też będzie poczytać Wasze ewentualne komentarze na temat przedstawianych propozycji...

wtorek, 23 listopada 2010

Szafa Malutkiej roooośnie

W dzisiejszym poście podziękowania dla Asi, mojej koleżanki, która zaraziła się kupowaniem ciuszków dla Malutkiej i podarowała mi ostatnio fatałaszkowe prezenciki dla naszej Klaudynki Różyczki: różową sukienusię, brązową tuniczkę w kropeczki, różową bluzę z kapturem Star i różowy włóczkowy blezerek.

Dziękuję Asiu :)








niedziela, 21 listopada 2010

Z brzuszkiem u Chopina



W mojej miejscowości (Turzno, k/Torunia) w piątek 19 listopada, w zespole pałacowo-parkowym stanął pamiątkowy pomnik, upamiętniający pobyt Fryderyka Chopina w 1825 i 1827 roku. Dziś wybraliśmy się z brzuszkiem tam na spacer i mini-mini sesję zdjęciową, aby zrobić romantyczną fotkę na początku 33 tygodnia ciąży do Galerii Brzuszków...

Dress for Chopin

Od piątku w zespole pałacowo-parkowym w mojej miejscowości znajduje się pomnik upamiętniający dwukrotny pobyt w Turznie Fryderyka Chopina. Dziś wybraliśmy się więc do parku na mini-mini sesję zdjęciową "pani pączek", czyli mnie :)

Było szybko i na temat, bo jeszcze nawiedzali nas znajomi z nowo zakupioną bryką dwukołową Kawasaki. Niestety na dynamiczną sesję z motocyklem ciężarna już się nie zdecydowała, było bardziej statycznie... Choć pogoda znowu mnie zaczęła rozbierać i bez najdrobniejszej "gęsiej skórki" po raz kolejny pozowałam w krótkim rękawku, ale w rękawiczkach :)))

Dziś więc kolejna jesienna odsłona z nieco romantyczną sukienką, którą lubię nosić w ciąży już od jakichś dwóch miesięcy. Ciągle z moim ulubionym tej jesieni kubrakiem  w pepitkę jak u mojego ukochanego w tym sezonie Jeana Paula Gaultier http://www.fashionising.com/clothing/b--Jean-Paul-Gaultier-socks-for-Christmas-5323.html. Znów więc kolorystyczne pomieszanie z poplątaniem...




Carnival inspirations

Kiedy zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak mogłabym wyglądać podczas nadchodzącego Sylwestra, a następnie karnawału, gdybym nie była oczekującą narodzin dziecka w styczniu mamą, nawet nie przypuszczałam, że tak mnie to wciągnie... Do tego stopnia, że całkiem przypadkiem w sh nabyłam - o dziwo - sukienkę, która wykonana jest z fioletowego połyskliwego materiału i w dodatku z motywem kwiatowym. A co w niej najważniejsze, ma rozmiar 16 - czyli taki, w który ostatnio "wchodzę" i nawet jako kobieta w ciąży mogę w niej wystąpić w warunkach imprezowych!

Sukienka ta, której w tym poście jeszcze nie pokażę, bo mam nadzieję, że zrobię sobie w niej w najbliższym czasie stylizację, jest na razie dla mnie trochę problematyczna. Nie mogę się bowiem zdecydować, jakie buty do niej założę, jaki kolor rajstop użyję, co na szyję, co z włosami..., bo generalnie jest i pod względem kroju i kolorystyki dość "dominująca"...

Dlatego też dałam sobie odrobinę czasu, by poszukać inspiracji i natknęłam się na kolekcję sukienek karnawałowych młodej krakowskiej projektantki Magdaleny Waś. Od razu stałam się fanką tej kolekcji i szczerze polecam ten karnawałowy LOOK, który proponuje ta młoda, zdolna osoba...

Wiedziałam, że gdzieś intuicyjnie w tym sezonie "chodzą mi po głowie" perły w modernistycznym wydaniu....



    Na koniec jeszcze moja fioletowa inspiracja karnawałowa wraz z pomysłem na makijaż i fryzurę oraz odrobina szaleństwa :) z pokazu Lanvin'a dla H&M (tu mocno intrygują mnie kolorowe rajtki w panterkę)...

czwartek, 18 listopada 2010

Moje urodziny z moim największym prezentem w brzuszku

Dzisiaj mijają moje 38 urodziny :)

Była miła niespodzianka urodzinowa od męża w postaci "anielskich" perfum i moich ulubionych storczyków.

W pracy zaś baby shower dla Malutkiej w postaci maty do zabawy i albumu dokumentującego najważniejsze momenty w życiu naszej przyszłej Klaudii. Nie zabrakło też akcentu prezentowego dla jubilatki - gustownych fioletowych rękawiczek.

Myślałam kiedyś, że zbliżanie się do czterdziestki będzie z pewnością bardziej bolesne, niż oczekiwanie na wybicie 30-ki... A tymczasem, dzięki naszemu wspólnemu rodzinnemu malutkiemu prezencikowi w postaci oczekiwanej Córeczki, życie jakby zaczyna się na nowo z pasją, energią i radością 22-latki :)









wtorek, 16 listopada 2010

Brzuszek w 32 tygodniu

Dzisiaj brzuszek był w Warszawie na spotkaniu służbowym. Kupiłam niedawno dżinsową sukienkę w rozmiarze 16, która świetnie zneutralizowała moje ciążowe kształty. O ile w koszulce nocnej o 5:30 rano brzusio widać było wyraźnie, o tyle w sukience ciężko go było dostrzec.

Foto wędruje do pamiątkowej Galerii Brzuszków :> tydzień 32


Denim dress adapted for pregnancy

poniedziałek, 15 listopada 2010

Andrew's and New Year's atmosphere with pearls

To, że przedstawiłam Wam w swoim ostatnim poście moją sukienkę urodzinową, to chyba jakaś podświadoma tęsknota za tym, że niestety w tym roku ominą mnie taneczne andrzejkowe i sylwestrowe klimaty. Na takich imprezach za skarby świata nie lubię, ani nie umiem być obserwatorką - na parkiecie w tańcu spędzam czas od początku do końca imprezy! Lubię też strasznie obmyślać "co na siebie włożyć", aby było fajnie, topowo i wygodnie do tańca. Na parkiecie wprost spalam energię - ale nie w tym roku :))) Nie w ósmym i dziewiątym miesiącu ciąży - rozsądek musi w tym roku zwyciężyć!

Jednak i tak lubię, chociaż teoretycznie, zastanawiać się, co - gdybym mogła - założyłabym na siebie na tegoroczną imprezę andrzejkową, potem sylwestrową, a na dodatek jeszcze jakąś fajną karnawałową...

Pofantazjuję więc tu sobie trochę od czasu do czasu na ten temat - może to mi stworzy namiastkę imprezowego nastroju?!

Na początek powiem Wam o tym, co myślę o biżuterii - otóż w tym sezonie jestem oczarowana perłami. Kiedyś wydawały mi się zbyt poważne. I chociaż wydawały mi się piękne same w sobie, to nie potrafiłam ich sobie dopasować do żadnego swojego imprezowego stroju. Jednak upodobania się zmieniają, wyobraźnia też nasyca się różnymi nowymi obrazami i skojarzeniami i teraz czuję, że jestem gotowa na to, by do kreacji imprezowej założyć perły.

Nie byłabym sobą oczywiście, gdybym nie chciała pomieszać form, kolorów i nie zdecydowała się na jakiś niecodzienny splot w naszyjniku, czy zaskakujący wygląd perłowych kolczyków... Coś, o czym myślałam, podsunęła mi ostatnio moja utalentowana artystycznie koleżanka, która sama projektuje i wykonuje biżuterię.

Spodobał mi się splot trzech różnych kolorów pereł w jednym sugestywnie i nowocześnie wyglądającym naszyjniku, a informacja o tym, że można do niego dobrać kolczyki, których formę można uzgodnić z artystką, uważam za super fajne, ponieważ można ten twarzowy element dobrać już bardzo indywidualnie do siebie.

Zobaczcie, oceńcie same... Ja POLECAM i zapraszam na aukcje zaprzyjaźnionej artystki, mojej koleżanki...


a może coś szalonego - czyli perły w wersji CRAZY?

tu garść moich szalonych inspiracji...


albo bardziej klasycznie z nutą nonszalancji..., jak tu 



a te sandałki Valentino z perłami uwieeeeeelbiam, założyłabym je choćby zaraz...

niedziela, 14 listopada 2010

Aktywna niedziela

Dzisiejsza niedziela była naprawdę aktywna.

Wspólne przygotowanie tradycyjnego obiadu - schabowy z ziemiaczkami oraz marchewką z groszkiem... A po obiedzie zamiast sjesty - szafiarskie przebieranki i fotografowanie przez mojego nastoletniego syna. Miałam w planie kilka zestawów, więc trochę gimnastyki, wdrapywania się na ławkę, stół ogrodowy, schody i tak dalej - mama nadzieję, spowodowało spalenie kilku kalorii? :)

Zamieszczam tu jedno "brzuszkowe" zdjęcie, a resztę fotek można zobaczyć na www.kikiwhite.blogspot.com



Szybko zastało więc nas popołudnie. Po zamieszczeniu szafiarskiego posta, postanowiłam nastawić w piekarniku szarlotkę - expressową w przyżądzeniu, bo z gotowego ciasta kruchego i czterech jabłek oprószonych cynamonem.

W międzyczasie ucięłam sobie chwilkę lektury z książką Jedz, módl się, kochaj, zagryzając - nie uwierzycie?! - suszone grzyby kanie - sama się zdziwiłam, że można mieć taką dziwaczną ciążową zachciankę, a jednak?! :)



Rano i właśnie w oczekiwaniu na gotową szarlotkę, wypiłam jeszcze magnez - poleciła mi to Hafija - rzeczywiście pomogło - chociaż trochę złagodziło moje drętwienie palców u dłoni...


No i na koniec szarlotka z synem - bezcenne!!!




The autumn session of the variant XXL Maternity

Moją sesję właściwie chciałam nazwać przedurodzinową - m o j ą  przedurodzinową - bo w czwartek upłynie mi kolejny rok życia... a że pewnie w tym dniu nie będę miała możliwości zrobienia zdjęć w plenerze, dlatego już dziś zaprezentuję Wam sukienkę, która kupiłam niedawno. Mieści ona moje aktualne :) rozmiary XXL. Jest cienka, przewiewna i fajnie się w niej czuję. W niej zamierzam spędzić właśnie moje urodziny.

Poza tym parę elementów, które od dawna czekały na swój czas:

1. buty białe w czarne kropki - jak je zobaczyłam w sh - nie mogłam się nim oprzeć, jednak niebawem okazało się, że jestem w ciąży i nie odważyłam się już na chodzenie na takich wysokich obcasach...

2. moje dwie kożuszkowe kurtki - jedna biała z mega kiczowatym nadrukiem, ale nie wiem czemu, ale mi się podoba, choć strasznie tym właśnie nadrukiem "daje obserwatorom po oczach"..., druga - czarna - spokojniejsza - za to idealna do "żarówiastych" szalików!

3. turkusowy płaszcz, za który - tu muszę to powiedzieć - zapłaciłam całe 10 zł :) - kupiłam go wprawdzie z rozsądku, gdyby zima była naprawdę sroga, a ja - kobieta w ciąży - przecież muszę dbać o zdrowie mojego dzidziusia...

4. i czapki - moja ulubiona ostatnio - zielona z różą na czole, ażurowa - przez co nie jest mi w niej gorąco, czego nie znoszę oraz liliowa, a także szaliki - "różowa żarówka" i ecru...

Jeszcze mały komentarz, dlaczego wszędzie występuje moja urodzinowa sukienka? Otóż tak sobie pomyślałam, że jej lekka powłóczystość fajnie się skomponuje z tymi jesienno-zimowymi kubrakami :) Do tego jeszcze ostatnio - też z absolutnego rozsądku ciążowego - nabyłam kozaki na niskim obcasie, dodatkowo sznurowane.

Taki to mój jesienno-zimowy MIX!